Dzieci krzywdzone są zbyt często niewidoczne. Niewidoczne, mimo że cierpią. Mimo że doświadczają niewyobrażalnego bólu. Kiedy próbują mówić, że dzieje się coś złego, często słyszą: „nie teraz”, „chyba koloryzujesz”, „to na pewno nie miało miejsca”. Dzieci samowolnie opuszczają dom, uciekają, pukają do drzwi sąsiadów. Szukają pomocy, szukają wsparcia, szukają ratunku.
To nie statystyka
W Polsce wciąż zbyt wiele dzieci doświadcza przemocy. Dane są rozproszone i znajdują się w dyspozycji wielu instytucji pomocowych oraz organów ścigania. Według Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę 79 proc. dzieci przynajmniej raz doświadczyło przemocy lub zaniedbania.
Sąd Najwyższy odrzuca skargę Bilewicza, ekspert bije na alarm: „To prowadzi donikąd”
Z kolei z informacji przekazanych przez mec. Grzegorza Wronę, przewodniczącego zespołu do spraw analizy zdarzeń, na skutek których małoletni poniósł śmierć lub doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, wynika, że w ciągu zaledwie 20 miesięcy do zespołu trafiło ok. 130 spraw, z czego aż 60–70 dotyczyło śmierci dziecka. Blisko 1900 dzieci, wobec których zapadły decyzje o umieszczeniu w pieczy zastępczej, nadal czeka na bezpieczne miejsce.
Te dane to nie liczby. To konkretne dzieci. Konkretne imiona.
Wśród tych dzieci był też Kamilek. Jego śmierć była i nadal jest wstrząsem dla całej Polski. Ośmioletnie dziecko przez długi czas doświadczało przemocy i cierpienia. 8 maja 2023 r., po 35 dniach walki o życie, Kamilek zmarł w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka. Bezpośrednią przyczyną była niewydolność wielonarządowa. To skutek rozległych, nieleczonych oparzeń i ciężkiego zakażenia organizmu. Ale prawdziwą przyczyną była przemoc i systemowa niewystarczająca reakcja otoczenia.
Płacz za ścianą
Od tamtej chwili wszyscy zadajemy sobie pytanie: dlaczego nikt wcześniej nie zareagował? Dlaczego wokół dziecka było tylu dorosłych, a nikt nie uruchomił skutecznej ochrony? W sprawie zaniedbań instytucji nadal toczy się postępowanie karne.
Natomiast sprawa dotycząca bezpośrednio doprowadzenia do śmierci dziecka dziś zostanie zakończona. Ojczym, matka i inne osoby oskarżone 6 maja usłyszą rozstrzygnięcie sądu.
Od 8 maja 2023 r. bardzo wyraźnie widzimy, że zwiększyła się odpowiedzialność społeczna za dzieci. Zaszła mentalna zmiana – nie odpowiadamy jedynie za własne dzieci, ale też za te, które mijamy na ulicy, które mieszkają za ścianą albo które są kolegami i koleżankami naszych dzieci.
Doskonale wiemy, że brak reakcji to przyzwolenie na przemoc, że brak reakcji może doprowadzić do śmierci dziecka. Wiemy, że przemoc może się dziać tu i teraz. Zdecydowanie wzrosła liczba zgłoszeń do Biura Rzecznika Praw Dziecka ze strony osób obcych – sąsiadów, przechodniów, osób anonimowych, ale też instytucji, pod których opieką przebywa osoba młoda. Reagujemy.
Zmieniło się również prawo. Ustawa Kamilka stworzyła pierwszy krok, aby powstał system ochrony dzieci przed przemocą. System, który bardzo mocno akcentuje profilaktykę.
Przy Ministerstwie Sprawiedliwości powołany został zespół do analizy śmiertelnych i ciężkich przypadków krzywdzenia dzieci. To rozwiązanie wzorowane na brytyjskim modelu Serious Case Review. Najważniejszym zadaniem zespołu jest analizowanie spraw konkretnych dzieci, które doświadczyły przemocy, zweryfikowanie działań określonych służb i zastosowanych regulacji prawnych w przypadku danego dziecka.
Zespół nie wyciąga wniosków karnych, a wskazuje, co musi się zmienić w systemie i w prawie, by więcej nie dochodziło do tragicznych zdarzeń. Zespół wspaniale działa. Analizuje sprawy. Wydaje raporty. Apeluje o konkretne zmiany prawne.
Co zmienił Lex Kamilek
Ustawa Kamilka zobowiązała państwo do uznania, że priorytetem jest walka z przemocą wobec dzieci. W Polsce po raz pierwszy w historii mają powstać dwie strategie: Narodowa strategia przeciwdziałania przemocy wobec dzieci oraz Narodowa strategia przeciwdziałania przestępstwom seksualnym wobec dzieci. Tym samym państwo wskazało, że ochrona dzieci przed przemocą to fundament. W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad tymi strategiami.
W sądach rodzinnych coraz większy nacisk kładzie się na to, aby wysłuchać dziecka w sprawach, które go dotyczą. Ustawa Kamilka doprecyzowała regulacje prawne pozwalające sędziom rodzinnym na bezpośredni kontakt z dziećmi. Wysłuchanie nie jest przesłuchaniem. To rozmowa z sędzią, podczas której dziecko może powiedzieć, czego potrzebuje, jakie ma opinie o sprawie, która go dotyczy.
W Biurze Rzecznika Praw Dziecka obserwujemy wzrost liczby spraw, w których dzieci mogą wyrazić swoje opinie przed samym sędzią. To dla dzieci bardzo istotne, bo czują się ważne. Wiedzą, że ich zdanie ma znaczenie, że one same mają po prostu głos.
Przed ustawą Kamilka dochodziło do sytuacji, że dzieci, które doświadczały przemocy domowej, nie były natychmiast ratowane. Zostawały w domu, mimo że powinny niezwłocznie znaleźć się w bezpiecznym miejscu. Nowe prawo wprowadziło kwestionariusz oceny zagrożenia życia i zdrowia dziecka, aby każdy pracownik instytucji pomocowych posiadał narzędzie wskazujące konieczność podjęcia określonych działań.
Co jeszcze trzeba zmienić
W Biurze Rzecznika Praw Dziecka nadal jednak widzimy, że są dzieci krzywdzone, z którymi się nie rozmawia. Podobne obserwacje posiada zespół do spraw analizy zdarzeń przy Ministerstwie Sprawiedliwości. W 2025 r. Biuro Rzecznika Praw Dziecka przeprowadziło badanie wśród dorosłych Polaków: 44 proc. badanych uważa, iż dzieci zbyt rzadko mają możliwość wyrażania swojego zdania.
W kwietniu 2026 r. skierowałam do polityków przygotowany przeze mnie projekt ustawy o ochronie dzieci przed przemocą. Fundamentem tych zmian prawnych jest przekonanie, że obligatoryjne, a nie zalecane, jest ustalenie sytuacji dziecka i jego wysłuchanie – adekwatnie do wieku i jego możliwości.
Wysłuchanie nie tylko przez sąd, co już zostało uregulowane w 2023 r., ale także przez pracowników instytucji pomocowych. Ważnym elementem tych działań jest rozmowa, osobisty kontakt z dzieckiem. Zobaczenie dziecka. To potrafi całkowicie zmienić optykę na daną sprawę. Pozwala uratować dzieci – uratować dzieci przed krzywdzeniem.
Najważniejszym założeniem projektu ustawy jest wprowadzenie obowiązku realnego kontaktu z dzieckiem. Dlatego pracownik socjalny, asystent rodziny, kurator sądowy czy koordynator pieczy zastępczej, w myśl mojej propozycji, byliby zobowiązani nie tylko do rozmowy z dorosłymi, ale do bezpośredniego ustalenia sytuacji dziecka – poprzez kontakt z nim albo indywidualną rozmowę. Te osoby miałyby obowiązek oceny czy życie lub zdrowie dziecka nie są zagrożone, także przy użyciu specjalnego kwestionariusza.
Istotną zmianą, którą przewiduje projekt ustawy, jest stworzenie lokalnych zespołów analizy zdarzeń w każdym województwie. Dziś istnieje jeden centralny zespół przy Ministerstwie Sprawiedliwości (zespół do spraw analizy zdarzeń), ale nie jest on w stanie zbadać wszystkich tragedii. Każda śmierć dziecka, każdy ciężki uszczerbek na zdrowiu, ale także każde samobójstwo dziecka, jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie, że mogły przyczynić się do niego zachowania rodziców lub opiekunów, powinny być analizowane.
Dlatego proponuję, by przy każdym wojewodzie działał zespół złożony z ekspertów z zakresu prawa, pediatrii, psychologii, pedagogiki, socjologii i pracy socjalnej. Badałby, co zawiodło w konkretnej gminie, jak współpracowały instytucje, dlaczego system nie ochronił dziecka. Każda taka tragedia wymaga lokalnego sztabu kryzysowego i realnych wniosków na przyszłość.
Następna zmiana to ugruntowanie generalnej zasady: „wiesz – zgłaszasz”. W polskim prawie istnieje obowiązek reagowania, ale nieustannie musimy wzmacniać w tym zakresie działania. Dlatego projekt jasno wskazuje obowiązek zgłaszania podejrzenia przemocy przez osoby kierujące placówkami takimi jak: szkoły, placówki medyczne, opiekuńcze, artystyczne czy turystyczne.
Dziecko nie może znikać w systemie
Postuluję także wzmocnienie procedury „Niebieskie Karty”. Rozszerzmy więc skład grup diagnostyczno-pomocowych o położne – gdy procedura dotyczy kobiety w ciąży, o pielęgniarki środowiskowe po porodzie oraz o koordynatorów pieczy zastępczej – gdy rodzic miał już wcześniej ograniczoną władzę rodzicielską wobec innego dziecka.
Dziecko nie może znikać między urzędami i procedurami. W sprawie Kamilka ogromnym problemem był brak skutecznego przepływu informacji między instytucjami z różnych miast, gdy rodzina zmieniała miejsce zamieszkania i znajdowała się pod nadzorem kuratora sądowego. Dlatego proponuję prostą, ale niezwykle ważną zmianę: sąd ma nie tylko wysłać dokumenty dotyczące rodziny pocztą tradycyjną, ale również niezwłocznie przesłać e-mail do właściwego sądu nowego miejsca zamieszkania.
Prawo do niezależnego życia osób z niepełnosprawnościami – jak wygląda w Polsce
Jako Rzeczniczka Praw Dziecka nie posiadam inicjatywy ustawodawczej. Mam jednak wielką nadzieję, że projekt ustawy o ochronie dzieci przed przemocą zostanie niezwłocznie poddany dalszym pracom legislacyjnym.
Dzieci krzywdzone potrzebują rozmowy.
Dzieci krzywdzone nie mogą czekać.

