Reklama
Technologia

Polacy to cyfrowi entuzjaści. Ale chyba zwyczajnie lubimy stać w kolejkach

Obserwując od lat dworce czy dowolne miejsca wymagające zakupu biletu mam nieodparte wrażenie, że Polacy zwyczajnie lubią stać w kolejkach. Choć masę rzeczy możemy załatwić za pomocą smartfonu, fizyczny bilet jest czymś, przed czym nie potrafimy się oprzeć.

Arkadiusz Dziermański
Opinia autorstwa: Arkadiusz Dziermański
Dzisiaj 05:50
5 min
Kolejki do kasy biletowej (fot. Perplexity)

Pojechałem na urlop do Zakopanego. Tak, drogo, tłoczno i chętnie pojadę nad morze, jak tylko ktoś tam przeniesie Tatry, ale nie o tym będziemy rozmawiać. Natłok turystów przypomniał mi o tym, jak bardzo Polacy lubią stać w kolejkach i jest to coś, czego od długiego czasu nie jestem w stanie zrozumieć.

Polacy to przecież zaawansowany cyfrowo kraj. Tylko mam wrażenie, że nie zawsze w pożądanym kierunku

Polska to kraj bardzo zaawansowany cyfrowo pod wieloma względami. Byliśmy pierwszym krajem na świecie, który miał opcję płatności zbliżeniowych w 100 proc. terminali płatniczych na terenie całego kraju. Mamy mocno rozwiniętego e-obywatela i cyfrową administrację oraz całą masę związanych z tym usług.

Mamy bardzo szybki internet i dobrze rozwiniętą sieć światłowodową, która stale rośnie. Pomimo narzekań, stosunkowo bardzo dobrze stoimy z zasięgiem sieci komórkowej, a mimo zapaści zafundowanej nam przez poprzedni rząd bardzo szybko rozbudowywana jest sieć 5G.

Mam wrażenie, że przeciętny Polak ma na smartfonie co najmniej kilka aplikacji przeróżnych sklepów, jak Biedronka, Lidl czy Rossmann, i drugie tyle do tańszego tankowania na stacjach paliw. Posiadacze samochodów elektrycznych dokładają  kilkanaście aplikacji do obsługi wszystkich sieci ładowania. 

Reklama
Reklama

Do tego, jak wynika z danych Double Digital za 2025 r., w sumie ponad 27 mln Polaków korzysta z mediów społecznościowych, a 63 proc. użytkowników używa minimum trzech platform społecznościowych dziennie. Korzystamy z komunikatorów, zamawiamy produkty z chińskich platform zakupowych, generujemy obrazki w AI...

Pomimo tego wszystkiego wolimy stać w kolejkach, niż załatwić sprawę w cyfrowy sposób.

Rok z iPhone'em 17 Pro. Apple zabrał mi moją ulubioną rzecz

Bilet przez internet? Kasa samoobsługowa? Nie no, tyle to nie...

Kolejka do kasy biletowej, Zakopane (fot. Arkadiusz Dziermańśki / Zero.pl)

Powyższe argumenty bledną w momencie, kiedy trafiamy na dwie rzeczy. Pierwszą jest zakup biletu i tu Zakopane jest idealnym przykładem. Przed dosłownie każdym wejściem na szlak w Tatrach trafiałem na kolejkę. Bynajmniej do wejścia, z wyjątkiem szlaku na Morskie Oko, gdzie kolejka pojawiła się do kontroli biletów. Chodzi o kolejki do zakupu biletu. 

Cały proces można wykonać w ciągu dosłownie trzech minut za pomocą smartfonu. Można kupić od razu bilety na kilka dni albo nawet na tydzień do przodu. Skoro sprawnie robimy zakupy w chińskim sklepie internetowym, to w czym jest problem, aby przez internet kupić bilet do TPN-u? I po co to oburzenie, jak ktoś omija kolejkę, bo ma kupiony wcześniej bilet?

Reklama
Reklama

Jak się szybko okazało, problemem są nie tylko bilety w kasach. Awaria biletomatu w komunikacji miejskiej wywołała konsternację, a wystarczyło kupić bilet w dowolnej aplikacji, choćby SkyCash. 

No i oczywiście klasyka gatunku – kasy samoobsługowe. W mniejszych Biedronkach w Zakopanem potrafiło stać nawet kilkanaście osób w kolejce do jedynej działającej kasy, podczas gdy wolnych było nawet kilka kas samoobsługowych. Przy czym większość osób z kolejki płaci kartą. 

Nie wspomnę już o tym, ile razy w ostatnich latach widywałem sznur osób w kolejkach na dworcach do kas biletowych. Można pomyśleć, że to może być domena osób starszych. Nic z tych rzeczy, wiek nie gra roli. W kolejkach można znaleźć osoby w każdym wieku. 

Jedyną kolejką, którą byłem w stanie zrozumieć w Zakopanem, była kolejka do kas biletowych do wjazdu na Kasprowy Wierch. Jeśli bilety nie są dostępne online, czasem da się jeszcze dokupić coś na miejscu. Inną kwestią jest to, dlaczego niektórzy przez kilka minut nie potrafią kupić biletu po dotarciu do okienka i nie mówię o obcokrajowcach, ale ten temat już zostawmy na inną okazję. 

Umiemy korzystać z technologii, ale mamy dziwną alergię do technologii ułatwiających nam życie

Choć osobiście nie rozumiem, to wiem, że czasem są różne obiekcje przed korzystaniem z kas samoobsługowych. Że to obowiązek sklepu, nie po to płacę, żeby to robić samemu, po coś ci pracownicy tam pracują... Czy co tam jeszcze ludzie wymyślą. 

Reklama
Reklama

Technologia powinna ułatwiać nam życie. Nie zawsze warto robić to na siłę, bo np. nie każdy potrzebuje w domu robota do odkurzania czy mycia okien. Ale skoro potrafimy korzystać z Facebooka czy WhatsAppa, pytamy o wszystko AI, to jakim problemem jest zakup biletu przez internet? Po wszystkim wystarczy go zapisać w pamięci i nawet przy braku zasięgu jest dostępny do kontroli. 

Prosta rzecz, która ułatwia życie, a mimo wszystko mamy wobec niej obiekcje. Z czego to wynika? Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tego dowiedzieć, a póki co pozostaje mi się dziwić i coś czuję, że to szybko nie minie.  

Może zainteresuje Cię także: 

Źródło: Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz