Reklama
Reklama
Reklama

TikTokowa afera o pendrive 4w1. Chiński sprzęt okazał złomem

TikToker polecający wątpliwej jakości sprzęt z Chin reklamował użytkownikom serwisu pendrive 4w1, którego cena nijak nie pasowała do jego rzekomej pojemności. Urządzenie postanowili sprawdzić inni twórcy i zgodnie z przewidywaniami, pendrive okazał się przykładem klasycznego scamu o znacznie skromniejszych możliwościach.

scam-4w1-tiktok-afera-1
Scam na TikToku (fot. Perplexity)
  • TikTokowa afera o pendrive 4w1 dobiega końca. Urządzenie okazało się typowym przykładem chińskiego scamu.
  • Zamiast obiecanej pojemności 1 TB za kilkadziesiąt złotych użytkownicy dostają do dyspozycji zaledwie 16 GB, choć sprzęt udaje znacznie bardziej pojemny. 
  • Reklamy urządzenia już nie są widoczne na koncie popularnego twórcy, ale to prowadzi do dyskusji na temat użyteczności usługi TikTok Shop.

O TikToku można mieć różne opinie, ale trudno nie docenić zachowania zasięgowych twórców, którzy postanowili zweryfikować możliwości sprzętu polecanego przez użytkownika z niemal milionem obserwujących na koncie. Ostatecznie chyba nikt nie jest zdziwiony tym, że chiński pendrive okazał się złomem i sprytnie zaprojektowanym scamem.

Pendrive o pojemności 1 TB nie może kosztować kilkudziesięciu złotych

Cała afera zaczęła się od użytkownika Mirosława Skwarka, który na TikToku zgromadził prawie milion obserwujących. Przedstawiającego się jako „ekspert od AI i nowych technologii”. Jego kanał jest pełny „ukrytych funkcji smartfonów” i super-cudownych urządzeń wprost wyjętych z chińskich platform zakupowych.

Mirosław Skwarek TikTok (fot. Inne)

Jednym z polecanych urządzeń był pendrive 4w1. Również sprzęt wyglądający jak wyciągnięty z Temu, czyli pamięć w niewielkiej obudowie z czterema wtyczkami, co pozwala podłączyć go do niemal każdego urządzenia. Niebywała okazja, bo pendrive o pojemności 1 TB kosztował kilkadziesiąt złotych. 

Reklama
Reklama

Już sama informacja o cenie powinna zapalić w głowie lamkę ostrzegawczą. W dobie trwającego kryzysu na rynku pamięci, za terabajtowy pendrive trzeba zapłacić w okolicach minimum 500 zł. 

Granice podwyżek nie istnieją. Ceny pamięci RAM wzrosły o prawie 500 proc.

Inni popularni twórcy sprawdzili polecany pendrive. No nie uwierzycie, co się okazało...

Materiały o tanim pendrivie miały spore zasięgi, więc urządzeniu postanowił się przyjrzeć Wojciech Przybylski. Jeden z dłużej działających twórców na TikToku z zasięgiem 1,6 mln obserwujących. Jak przyznaje w swoim materiale, sam chciał polecić urządzenie w ramach TikTok Shop, ale pod napływem komentarzy, najpierw sprawdził, co sprzęt potrafi.

Wojciech Przybylski przeprowadził kilka podstawowych testów, które dawały niejednoznaczne wyniki i z braku szerszej wiedzy przekazał sprawę innemu twórcy. Pendrive 4w1 powędrował do Gordona GWR. Zajmuje się on szeroko pojętą tematyką komputerowo-informatyczną. 

Gordon rozpoczął testy od rozkręcenia pendrive'a i ma on możliwie najprostszą konstrukcję. Czyli mamy tu niezbędną elektronikę z miejscem na kartę pamięci. Już samo oznaczenie widoczne na karcie wskazywało, że może to być nośnik o pojemności zaledwie 16 GB. Dalej zaczęło się robić ciekawie.

Po włożeniu do portu USB komputera pendrive faktycznie pokazuje pojemność 1 TB, ale próba sformatowania go wskazuje 14,5 GB, co jest typowe dla nośników 16 GB. Włożenie karty pamięci z pendrive'a bezpośrednio do komputera pokazuje, że jest na niej okrągłe 0 B miejsca. Z kolei zastąpienie karty pamięci inną powoduje, że pendrive przestaje być widoczny. Jak to możliwe?

Reklama
Reklama

Karta pamięci włożona oryginalnie w pendrive jest zrobiona tak, aby nie pokazywała rzeczywistej pojemności. Sterownik na płytce wewnątrz urządzenia jest z kolei przygotowany tak, aby „przedstawiał się” komputerowi jako nośnik o pojemności 1 TB, choć rzeczywista pojemność jest znacznie niższa. Dlatego też nie współpracuje z innymi, prawidłowo działającymi kartami pamięci.

Reklamy pendrive'a 4w1 zniknęły z TikToka, ale to tylko wierzchołek góry lodowej

Filmy reklamujące pendrive 4w1 już nie są widoczne na profilu Mirosława Skwarka, ale nadal znajdziemy tam masę odnośników do ofert w TikTok Shop, gdzie można znaleźć cały przekrój elektroniki rodem z chińskich platform zakupowych.

Cały TikTok Shop jest ich pełny i choć jest on w Polsce dostępny od zaledwie trzech miesięcy, to już jest wypełniony podobnymi ofertami. Choć zapowiedzi startu usługi obiecały zupełnie co innego. O tym jednak porozmawiamy niedługo w osobnym materiale. 

Źródło: Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz
Reklama
Reklama