Ford wstawił w serwisie X zdjęcia Rangera na tle Giewontu. Na szczycie zabrakło jednak krzyża, a to wystarczyło, aby w sieci zagrzmiało. I choć faktycznie na zdjęciu Forda krzyża nie widać, nie oznacza to, że go tam nie ma. Wbrew internetowym teoriom nie stoi za tym żadna mityczna „edycja”, a zwykła wiedza o optyce i fizyce.

- Ford zamieścił w serwisie X zdjęcie Rangera na tle Giewontu. Sposób, w jaki zdjęcie zostało zrobione, spowodował, że krzyż na szczycie nie jest widoczny.
- Polska prawica zarzuca Fordowi celowe usunięcie krzyża i atak na narodową tradycję, a poseł Janusz Kowalski nawołuje do bojkotu marki.
- Krzyż nie jest widoczny ze względu na to, jak zostało wykonane zdjęcie. To zjawisko można bardzo łatwo wytłumaczyć.
„Nigdy nie kupię Forda. Bezczelność. Antypolska reklama” – ogłosił w mediach społecznościowych poseł Janusz Kowalski, do niedawna przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości. Podobnych wpisów w sieci pojawiło się kilkaset. O co poszło? O krzyż na Giewoncie, którego na poniższym zdjęciu nie widać, a wszystkiemu winna ma być mityczna „edycja”.
Czy krzyża na tym zdjęciu faktycznie nie ma? Nie do końca. Prawdą jest, że go nie widać, a to wynika z podstawowych zasad fizyki i optyki.
Premiera Google Pixel 11. Czy kolorowa dioda na obudowie to największa nowość?
Dlaczego nie widać krzyża na zdjęciu Giewontu? Zacznijmy od podstaw fizyki
Optyka jest częścią fizyki i to jej zasady w prosty sposób wyjaśniają, dlaczego na zdjęciu niektóre obiekty w tle są niewidoczne.
O tym, jak wygląda zdjęcie, decydują w dużej mierze dwa elementy – ogniskowa oraz przysłona. Dla uproszczenia pomińmy to, jaki wpływ na fotografię ma wielkość matrycy aparatu oraz czułość ISO. Ogniskowa odpowiada za to, jak szeroki jest kadr. Im jest niższa, tym pole widzenia szersze. Ogniskowa wpływa też po części na rozmycie tła. Im jest wyższa, tym mocniej jest rozmyte tło za fotografowanym obiektem.
Przysłona obiektywu odpowiada za to, ile światła trafia do wnętrza aparatu. Jest odwrotnie proporcjonalna do otworu względnego obiektywu, więc im wartość jest wyższa, tym mamy więcej światła. Przysłona, co w omawianym przypadku jest bardzo istotne, odpowiada też za punkt ostrości.

Przysłona obiektywu (fot. Zero.pl)
Punkt ostrości to w zasadzie linia pojawiająca się pomiędzy aparatem a całą przestrzenią przed nim. Czyli patrząc na kadr, miejsce ostrzenia praktycznie rysuje kreskę od lewej do prawej i wszystko, co jest za nią i przed nią, jest mniej ostre. Im bliżej i dalej od niej, tym poziom ostrości spada, a tym samym poszczególne elementy są słabiej widoczne.
Wartość przysłony w pewnym sensie zmienia szerokość tej kreski. Im niższa wartość, tym otwór przysłony jest większy, a nasza wirtualna kreska cieńsza. Przy niskich wartościach rzędu f/1.4 jest wręcz cieniutka. Przy wyższych staje się szersza. Wartość przysłony dobieramy do typu zdjęcia. Jeśli chcemy mieć ostry tylko fotografowany obiekt, wybieramy niższą, a jeśli chcemy pokazać więcej tła, stawiamy na wyższą.
Jednocześnie im dalej od punktu ostrości, tym mniej wyraźny jest obiekt. Pozostając przy zdjęciu gór, jeśli przed obiektywem aparatu będziemy mieć mały kwiatek w odległości kilku centymetrów, ale ostrość ustawimy dużo dalej, zmieni się on w ledwo widoczną plamkę. Analogicznie to samo dzieje się z obiektami znacznie za punktem ostrości.
Jak to wszystko przekłada się na widoczność krzyża na Giewoncie?
Krzyż na Giewoncie ma wysokość 17,5 m, ale jest wkopany na głębokość 2,5 m. Czyli zostaje nam 15 m widocznej wysokości i 5,5 m szerokości. Całość znajduje się na wysokości 1894 m n.p.m. Nie wiemy, gdzie dokładnie Ford wykonał swoje zdjęcie, ale możemy śmiało powiedzieć, że do krzyża jest z tego miejsca, co najmniej, daleko.
Na kontrowersyjnym zdjęciu Forda ostrość jest ustawiona na samochodzie. Czyli wszystko, co za nim i przed nim traci ostrość, jest słabiej widoczne. Wartość przysłony jest tu ewidentnie nieco wyższa, żeby pokazać efektowne tło. Co nie zmienia faktu, że im dalej, tym więcej szczegółów w nim ginie. A krzyż w tym przypadku znajduje się bardzo daleko i z perspektywy tego zdjęcia jest co najwyżej zapałką na szczycie góry.
Spójrzmy teraz na zdjęcie, które zrobiłem kilka dni temu. Tak, Giewont da się zobaczyć też z drugiej strony. Widać tu krzyż?

Giewont (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Pomogę, tak, krzyż to ten zlepek pikseli poniżej:

Dlaczego krzyż, ledwo, ale jest tu widoczny? Dużo lepsze warunki oświetleniowe, ostrość ustawiona znacznie dalej od aparatu niż na zdjęciu Forda, stąd takie, a nie inne rezultaty. Gdybym postawił tu auto i na nim ustawił ostrość, krzyż magicznie zniknie, i to nie będzie efekt mitycznej „edycji”, a zasad fizyki.
Żeby nie być gołosłownym, weźmy inny przykład. Giewont z jeszcze innej perspektywy i niedokładnie, ale wyraźnie widoczny na nim krzyż:

A teraz zdjęcie z dokładnie tego samego miejsca, ale wykonane innym obiektywem i punktem ostrości ustawionym na pierwszym planie (Giewont to ten najbardziej trójkątny szczyt):

Krzyż zniknął? Nie, jest daleko, a punkt ostrości znajduje się w tym przypadku znacznie bliżej.
Ostatni, nieco inny przykład. Przyjmijmy, dla zachowania skali, że drucik na głośniku to krzyż na Giewoncie:

Jeśli w kadrze postawimy auto i na nim ustawimy ostrość, drucik zacznie przypominać bliżej nieokreśloną plamę, a na małym ekranie można powiedzieć, że go tam nie ma:

Oczywiście tutaj rozmycie jest inne, co wynika z innych odległości, ale pokazuje nam to, jak zmienia się tło w zależności od tego, gdzie ustawimy punkt ostrości względem tła.
Czy smartfony mogą być jeszcze cieńsze? Na przeszkodzie stoi port USB-C

