Ponad 320 tys. absolwentów szkół średnich przystąpi dziś do egzaminu dojrzałości. O tym, że należy im współczuć, napisał już w Zero.pl Łukasz Wolański. W skrócie chodzi o to, że ze względu na liczebność rocznika trwają maturalne „Igrzyska Śmierci”. Ja natomiast chciałam zwrócić uwagę na inny problem – ta rywalizacja od początku jest w pewien sposób ustawiona. I matura po prostu pieczętuje ten stan.
Dziewczyny nie poszły masowo na politechniki
Tuż przed majówką ukazał się raport Fundacji Edukacyjnej Perspektywy. Raport odważny, bo udowadniający, że blisko dwie dekady wysiłku, który towarzyszył prowadzonej przez tę fundację akcji „Dziewczyny na Politechniki”, poszły jak krew w piach. Od 2019 roku udział kobiet, które studiują na publicznych uczelniach technicznych, zmniejszył się o 2 pkt. proc. Kobiety to w takich jednostkach 32,4 proc. ogółu. Spadł też odsetek kobiet na studiach z obszaru nowych technologii. Dziś to 15,4 proc. Nieco podskoczył na informatyce, ale wynosi dziś tylko 16,2 proc.
Nadal są takie kierunki, gdzie pań nie ma wcale, albo są jedynie rodzynkami. Na automatyce i elektronice na Politechnice Bydgoskiej wśród 76 studiujących jest jedna kobieta. Podobnie na automatyce i elektrotechnice przemysłowej na Politechnice Świętokrzyskiej w Kielcach – jedna studiująca na 64 osoby. Kobiety są więc niedoreprezentowane tam, gdzie po studiach można liczyć na najwyższe zarobki.
Jeśli pogrzebać w danych źródłowych, czyli bazach prowadzonych przez rządowy Ośrodek Przetwarzania Informacji, oczywiście widać wyraźnie, że medal ma też swoją drugą stronę – są kierunki, gdzie nie uświadczy się wielu mężczyzn. Wśród przyszłych pedagogów przedszkolnych i wczesnoszkolnych panowie to zaledwie 0,4 proc. Wśród zoofizjoterapeutów – 3,7 proc., a architektów wnętrz i otoczenia – 6,3 proc.
Dziewczyny lepsze w polskim. „Nawet o dwa lata”
Choć autorzy raportu o kobietach na politechnikach przekonują, że należy dalej zachęcać dziewczęta do wybierania kierunków ścisłych, dziś już można śmiało powiedzieć, że jedna akcja systemu nie zmieni. A ten po prostu jest zbudowany w sposób, który pogłębia różnice między wynikami i wyborami dziewczyn i chłopców, zmniejszając szanse, że będą decydowali się na mniej standardowe ścieżki. Popatrzmy, jak to wygląda w praktyce.
Wielka szkoda, że Centralna Komisja Egzaminacyjna nie przedstawia danych dotyczących wyników matur w podziale na płeć. Trzy lata temu poprosiło o nie jednak Stowarzyszenie na Rzecz Chłopców i Mężczyzn. Na podstawie otrzymanych informacji sformułowano wniosek, że chłopcy idą częściej do techników, a dziewczęta do liceów. A także, że młode kobiety częściej wybierają na maturze rozszerzone języki oraz biologię i chemię, a młodzi mężczyźni – informatykę i fizykę (matematyka i historia cieszyły się równą popularnością).
Być może dzieje się tak – taką tezę stawia stowarzyszenie – że problemy zaczynają się już w szkole podstawowej, która pogłębia nierówności w umiejętnościach obu płci.
Tam – dla odmiany – wyniki CKE już publikuje. Widać w nich, że średnie osiągnięcia z matematyki są porównywalne, ale z języka polskiego już znacznie lepsze są dziewczynki. Mówił o tym zresztą na jednej z konferencji oświatowych dyrektor państwowego Instytutu Badań Edukacyjnych, dr hab. Maciej Jakubowski. „Różnica odpowiada efektom jednego, dwóch lat nauczania” – przekonywał.
Być może dlatego chłopcy częściej trafiają do techników i szkół branżowych, z których trudniej wystartować na studia.
Są studia w wielkim mieście, nie ma dzieci
Jak pokazują dane z baz ministerstwa nauki, dziewczyny częściej wyjeżdżają na studia do dużych miast. Na podstawie tych danych ciekawe wyliczenie przeprowadził Ariel Drabiński, felietonista Zero.pl i „Układu Sił”. Policzył, że w całym kraju: studentek dziennych pochodzących ze wsi jest 148 tys., a studentów dziennych w takiej samej sytuacji – 91 tys.
Młodzi zaczynają się po prostu mijać. Nie chodzi już tylko o to, że dziewczyny częściej mają dyplom (w latach 2019-2024 kobiety stanowiły ponad 62 proc. absolwentów), ale o to, że aby go zdobyć, po prostu wyjeżdżają ze swoich rodzinnych miejscowości. „Kobiety opuszczają małe miejscowości w celu zdobywania edukacji, mężczyźni w nich zostają. Jest to jeden z powodów, przez który młodzi ludzie mają problem z powstawaniem związków” – ocenił Drabiński w poście na X.
Matura znaczy dziś bardzo dużo. Pozytywny wynik z niej jest efektem z jednej strony predyspozycji i ciężkiej pracy samego absolwenta, ale z drugiej tego, jak sformatowany jest cały system edukacji. Jeśli miałabym obstawiać, działa on w ten sposób, bo po prostu tak wyszło, nikt nie zastanawiał się nad konsekwencjami. Przy okazji kolejnej sesji maturalnej, warto pomyśleć, czy nie należałoby go jednak nieco przeprojektować.

