Reklama
Reklama
Świat

Mélenchon i „Nowa Francja”. Rewolucja, której polskie media nie chcą dostrzec

Przyszłoroczne wybory prezydenckie we Francji coraz wyraźniej stają się starciem dwóch konkurencyjnych wizji państwa i narodowej tożsamości. O ile uwaga polskich mediów koncentruje się głównie na Marine le Pen, o tyle we Francji narasta również debata wokół radykalnego projektu politycznego Jean-Luca Mélenchona i jego koncepcji „Nowej Francji”.

Marcin Darmas
Felieton autorstwa: Marcin Darmas
Dzisiaj 13:30
6 min
Mélenchon i „Nowa Francja”. (fot. Shutterstock)

Reklama

TYLKO NA
  • Jean-Luc Mélenchon ogłosił start w wyborach prezydenckich pod hasłem budowy „Nowej Francji” i VI Republiki.
  • Francuski historyk Pierre-André Taguieff oskarża lidera Nieuległej Francji o projekt rewolucyjnej przebudowy państwa i społeczeństwa.
  • Krytycy Mélenchona alarmują, że pod hasłami antyfaszyzmu i walki z dyskryminacją kryje się ideologia permanentnego konfliktu społecznego.

Reklama

To dość osobliwe, że z perspektywy naszego rodzimego komentariatu, zgroza przyszłorocznych wyborów prezydenckich we Francji lokuje się na prawicy, lecz nie na lewicy. Obserwatorzy, analitycy i gazetowa borowina znad Wisły przestrzegają i alarmują przed faszystowskim diabłem w spódnicy – przed Marine le Pen.

Nie sposób znaleźć bezprzymiotnikową jeremiadę, która by nie kreśliła apokaliptycznej wizji Francji w rękach przepoczwarzonej piewczyni rządów Vichy i „ukrytej” antysemitki. Odnosi się wręcz wrażenie, że nasi specjaliści od Francji dalej operują kalkami i kliszami sprzed dwudziestu lat.

Obecne Zjednoczenie Narodowe nie jest dawnym Frontem Narodowym. A córka nie przypomina swojego ojca. „Skrajna prawica”, mówiąc skrótowo, ugrzeczniła się: nie namawia już do wyjścia Francji z Unii Europejskiej oraz, co ważniejsze, nie twierdzi, wzorem swojego założyciela, że komory gazowe były „historycznym detalem”.


Reklama

Byłoby politycznym harakiri przywoływanie z rozrzewnieniem faszyzmu. Dziwi zatem, że akceptuje się pięknoduchowską tęsknotę lewicy za trockizmem czy maoizmem. Ba! Wielu francuskich polityków nadal poczuwa łączność z komunistycznymi antenatami. Mówią o tym bez wstydu i zażenowania. Czy ktokolwiek miałby na tyle w sobie szaleństwa, aby z nostalgią wspominać czasy Mussoliniego czy Pétaina?


Reklama

Referendum w sprawie polityki klimatycznej. Zapowiedź Nawrockiego

Jean-Luc Mélenchon ogłasza walkę o Pałac Elizejski

Dawny trockista i otwarcie komunizujący Jean‑Luc Mélenchon oficjalnie ogłosił start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji. Lider ugrupowania Nieuległa Francja zapowiada walkę o Pałac Elizejski pod hasłem budowy „Nowej Francji”.

Tymczasem francuski historyk idei Pierre-André Taguieff na łamach „Le Figaro” kreśli ostrą analizę ideologii Mélenchona, oskarżając go o tworzenie radykalnego projektu politycznego opartego na konflikcie społecznym, antykapitalizmie i rewolucyjnej wizji przebudowy państwa.


Reklama

Według Taguieffa, światopogląd lidera skrajnej lewicy opiera się na pięciu filarach „sprzeciwu”, które definiują zarówno jego politycznych przeciwników, jak i społeczną utopię proponowaną jego wyborcom.


Reklama

Autor wymienia przede wszystkim antykapitalizm oparty na przekonaniu, że za większością problemów społecznych stoją „oligarchie finansowe”. Drugim elementem ma być antyrasizm skoncentrowany niemal wyłącznie wokół walki z islamofobią i obroną masowej imigracji, przedstawianej jako „szansa” dla Francji. W tej logice, „biały” człowiek jest synonimem opresji oraz grzechów kolonializmu, których nie sposób wymazać.

Trzecim filarem, zdaniem historyka, jest radykalny antysyjonizm, który według niego, zbliża środowisko Mélenchona do antysemickich narracji. Czwartym pozostaje „instrumentalny antyfaszyzm”, polegający na określaniu przeciwników politycznych mianem „faszystów”, aby wyrugować ich z debaty, uczynić ich niegodnymi uczestniczenia w demokratycznej debacie. Piątym zaś jest rewolucyjny antykonserwatyzm, oparty na kulcie „zerwania” ze „starą Francją” i budowie nowego, wielokulturowego społeczeństwa.

Szczególnie dużo miejsca Taguieff poświęca koncepcji „Nowej Francji”, którą Mélenchon promuje od lat. Francuski polityk regularnie podkreśla wartość społeczeństwa „mieszanego”, wielokulturowego i etnicznie zróżnicowanego.


Reklama

Brytyjska dieta cud oparta na kreatywnej eko-księgowości 


Reklama

Saint-Denis symbolem projektu Mélenchona

Podczas wystąpienia w Saint-Denis w marcu 2026 r. Mélenchon mówił o „Francji ludzi wymieszanych” i przekonywał, że właśnie w Saint-Denis „narodziła się nowa Francja”.

Taguieff interpretuje tę narrację jako projekt „deuropeizacji” społeczeństwa francuskiego z pomocą masowej imigracji z Afryki i Bliskiego Wschodu. Jego zdaniem pojęcie „kreolizacji”, zaczerpnięte od pisarza Édouarda Glissanta, zostało przekształcone przez Mélenchona w polityczny program przebudowy francuskiej tożsamości narodowej.

Historyk przypomina również kontrowersyjną wypowiedź lidera Nieuległej Francji z początku 2025 r., gdy podczas spotkania w Instytucie La Boétie stwierdził, że „wielka wymiana demograficzna to bardzo dobry pomysł”. Mélenchon podkreślał wtedy, że współczesna Francja jest krajem, w którym coraz więcej obywateli ma imigracyjne korzenie – i że należy być z tego dumnym.


Reklama

Symbolem wymarzonej przez Mélenchona „Nowej Francji” stało się właśnie Saint-Denis, podparyskie miasto z przeważającą liczbą mieszkańców pochodzenia imigracyjnego. W marcu 2026 r. wybory samorządowe wygrał tam już w pierwszej turze Bally Bagayoko, polityk związany z obozem Mélenchona. Nowy mer deklarował po zwycięstwie, że imigranci „pomagają budować społeczeństwo humanistyczne, antyrasistowskie i antyimperialistyczne”. Zapowiedział również wsparcie dla projektu fundamentalnego przeobrażenia Francji.


Reklama

Taguieff uważa, że właśnie takie miasta mają stać się podstawą nowego elektoratu Mélenchona. Wskazuje przy tym na strategię skierowaną przede wszystkim do młodych mieszkańców przedmieść, środowisk imigranckich oraz wyborców identyfikujących się z hasłami walki z dyskryminacją i „islamofobią”.

Ogłoszenie startu Mélenchona w wyborach prezydenckich rozpoczyna nowy etap francuskiej kampanii politycznej. Lider radykalnej lewicy po raz kolejny będzie próbował zjednoczyć elektorat lewicowy wokół programu głębokiej przebudowy ustroju i stworzenia VI Republiki.

Mélenchon i strategia konfliktu politycznego

Krytycy zarzucają Mélenchonowi podsycanie podziałów społecznych i budowanie polityki opartej na permanentnym konflikcie. Polityk otwarcie zresztą opowiada się za uprawianiem tzw. „bordelizacji” polityki, czyli nieustannym zakłócaniem obrad parlamentarnych, stosowanie ostrego języka oraz umniejszaniem oponentów politycznych. W wywiadzie z „Les Inrocks” w 2015 r. polityk mówił wprost: „przemoc nie jest problemem, lecz rozwiązaniem”. A w płomiennym przemówieniu wygłoszonym w 2010 r. wykrzyczał: „jestem wrzaskiem, furią, tumultem i roztrzaskiwaniem”.


Reklama


Reklama

Na łamach Zero.pl opisywaliśmy skutki politycznej taktyki Mélenchona, która doprowadziła do śmierci Quentina Deranque’a pod ciosami bojówkarzy „Młodej Gwardii” związanej z Nieuległą Francją.  

Zwolennicy odpowiadają, że Mélenchon jako jeden z nielicznych polityków otwarcie mówi o nierównościach społecznych, kryzysie demokracji i problemach francuskich przedmieść.

Być może największą ironią współczesnej Francji jest to, że słowo „faszyzm” zostało tam całkowicie wyjałowione z treści. Dziś służy ono przede wszystkim do dyscyplinowania przeciwników politycznych i moralnego szantażu opinii publicznej. Tymczasem prawdziwie rewolucyjny temperament objawia się gdzie indziej – w pogardzie wobec instytucji, w gloryfikacji społecznego konfliktu, w obsesji „stworzenia nowego człowieka” i zerwania z historyczną ciągłością narodu.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Marcin Darmas
Marcin DarmasDziennikarz
Tagi: Francja