Nowe przedmioty wymagają jasnych zasad, kto może ich uczyć. Rozporządzenie w sprawie kwalifikacji nauczycieli podpisano 19 sierpnia, ogłoszono w Dzienniku Ustaw 25 sierpnia, a weszło w życie 1 września. Uporządkowano między innymi kwalifikacje do przyrody, zajęć praktyczno-technicznych, edukacji obywatelskiej i komponentu zdrowia seksualnego. Merytorycznie taki akt był konieczny. Organizacyjnie jego termin jest nie do obrony.
Pod koniec sierpnia dyrektor nie zaczyna dopiero myśleć o obsadzie. Arkusz organizacji, przydziały, umowy i plan zajęć powinny być już przygotowane. Jeżeli państwo ogłasza wiążące reguły kadrowe tydzień przed startem, to nie zarządza zmianą. Przerzuca ryzyko prawne i organizacyjne na dyrektora.
Polecamy także: Nowy rok szkolny, te same problemy. Kilka korekt MEN to za mało
Nowe rozwiązanie, stary problem
Nowe rozporządzenie nie usuwa też starego problemu. Ten sam dyplom studiów podyplomowych bywa różnie oceniany przez dyrektora, kuratorium i komisję egzaminacyjną w postępowaniu o awans zawodowy. Nauczyciel kończy legalnie działający program, płaci, poświęca czas, podejmuje pracę, a po latach słyszy, że dokument jednak nie daje kwalifikacji. Co gorsza, przed rozpoczęciem studiów albo przed zatrudnieniem nie ma jednej instytucji, która wydałaby wiążące rozstrzygnięcie i wzięła za nie odpowiedzialność.
Potrzebna jest jedna oficjalna, wiążąca i zaskarżalna procedura uznawania kwalifikacji oraz publiczny rejestr zweryfikowanych programów podyplomowych z jednoznaczną informacją, jakie kwalifikacje dają i w połączeniu z jakim wykształceniem bazowym. Uczelnie muszą brać odpowiedzialność za ofertę, którą sprzedają. Jeżeli program nie spełnia wymagań, państwo powinno reagować wobec uczelni, zanim zapłaci za niego kolejna osoba. Nauczyciel działający w dobrej wierze nie może być ostatnim ogniwem, które zawodowo i finansowo płaci za cudzy bałagan.
Najpierw nabór, potem podstawa
W szkolnictwie zawodowym MEN powtórzyło ten sam błąd – ogłosiło kierunek, ale szkołom zbyt późno dostarczyło komplet reguł. Rozporządzenie zmieniające klasyfikację ogłoszono 26 marca 2026 r., z wejściem w życie 1 września. Wprowadziło możliwość kształcenia w 11 nowych zawodach, wykreśliło sześć dotychczasowych z różnymi zasadami przejściowymi i zmieniło kwalifikacje w transporcie drogowym oraz lotniczym. Samo aktualizowanie klasyfikacji jest potrzebne. Rynek pracy nie stoi w miejscu. Problemem nie jest zmiana, lecz jej kalendarz i przerzucenie kosztu pośpiechu na szkoły.
W mechanice precyzyjnej pojawiły się zawody: monter optoelektroniki, technik optoelektroniki i technik optyki okularowej. W branży ogrodniczej: agroogrodnik, asystent florystyczny, asystent ogrodniczy, ogrodnik terenów zieleni, technik agroogrodnictwa, technik aranżacji florystycznych oraz technik architektury krajobrazu i arborystyki. W branży teleinformatycznej dodano technika cyberbezpieczeństwa.
Sprawdź również: Lubnauer: Nie twierdzę, że w trzy lata rozwiązaliśmy wszystkie problemy edukacji
Z klasyfikacji znikają optyk-mechanik, technik optyk, ogrodnik, technik ogrodnik i technik architektury krajobrazu, a mechanik precyzyjny dostał okres przejściowy do 2028 r. Zmieniono również nazwy i układ kwalifikacji w zawodach: kierowca mechanik, technik transportu drogowego oraz w zawodach lotniczych.
Pełne podstawy programowe podpisano 22 czerwca, lecz liczące 852 strony rozporządzenie ogłoszono dopiero 28 lipca. Tymczasem wnioski do techników i branżowych szkół I stopnia kandydaci składali już w maju. Na Mazowszu listy przyjętych w głównym naborze ogłoszono 22 lipca. Potocznie można to nazwać rekrutacją do nieistniejących jeszcze zawodów. Prawnie precyzyjniej – rekrutowano do zawodów już wpisanych do rozporządzenia, lecz jeszcze nieobowiązujących, bez opublikowanych podstaw programowych. Dla dyrektora i nauczyciela skutek jest równie absurdalny, bo szkoła ma przygotować ofertę, kadrę, pracownie, praktyki i plan nauczania, zanim państwo ostatecznie powie, czego ma uczyć.
Może Cię zainteresować: MEN jak niesforny uczeń: wszystko zostawia na ostatnią chwilę
Luka w ścieżce kształcenia
Nowa nazwa w tabeli nie tworzy nauczyciela zawodu, egzaminatora, stanowiska pracy, warsztatu ani umowy z pracodawcą. Nie odpowiada też na pytanie, czy w danym powiecie znajdzie się wystarczająca liczba kandydatów i realne miejsca praktycznej nauki. Dyrektor nie zamówi specjalistycznego wyposażenia pod koniec lipca i nie zbuduje relacji z branżą w czasie wakacji. Samorząd nie znajdzie dodatkowych pieniędzy dlatego, że w Dzienniku Ustaw pojawił się nowy symbol kwalifikacji. Zawodu nie uruchamia się klawiszem „dodaj” w ministerialnym arkuszu.
Najbardziej wymowny jest florysta. Dotychczasowi słuchacze mogą dokończyć naukę, ale od 1 września 2026 r. nie rozpoczęło się nowe kształcenie w starej kwalifikacji w szkole policealnej. Nową trzyletnią ścieżkę z kwalifikacją OGR.09 przeniesiono do branżowej szkoły I stopnia. Kwalifikacyjne kursy zawodowe i kursy umiejętności zawodowych w nowej kwalifikacji będzie można prowadzić dopiero od roku szkolnego 2027/2028, a kształcenie w zawodzie technik aranżacji florystycznych w branżowej szkole II stopnia ruszy dopiero od roku 2029/2030. Dla osoby dorosłej chcącej się szybko przekwalifikować oznacza to realną lukę w systemowej ścieżce kształcenia.
Przerzucanie ryzyka
Przeciwko zamknięciu drogi policealnej występowały między innymi Społeczne Towarzystwo Oświatowe oraz Rzeczniczka Małych i Średnich Przedsiębiorców, postulując pozostawienie równoległej ścieżki dla dorosłych. MEN tego postulatu nie uwzględniło. Można podnosić jakość i zmieniać model. Nie powinno się jednak zamykać działającej drogi, zanim realnie dostępna stanie się nowa.
Zasada powinna być prosta – zmiana klasyfikacji, podstawa programowa, wymagania sprzętowe, model egzaminu, finansowanie i zasady przejściowe muszą być znane co najmniej rok przed rozpoczęciem naboru. Każdy nowy zawód powinien przejść pilotaż w szkołach z realnymi pracodawcami, a każda wygaszana ścieżka powinna mieć dostępny odpowiednik dla młodzieży i dorosłych. Inaczej ministerstwo tworzy zawody na papierze, a ryzyko organizacyjne, finansowe i życiowe przekazuje dyrektorom, samorządom oraz uczniom.


