
W poniedziałek w Niemczech aresztowano dwóch mężczyzn podejrzewanych o podpalenie stacji bazowej Starlinków na Mazowszu. To obywatele Turcji – 34-letni Muslum T. oraz 38-letni Umit E. W środę „Rzeczpospolita” ujawniła, że byli w rękach polskiej Policji już 24 września, ale zostali wypuszczeni.
- Dwaj podejrzani o podpalenie stacji Starlików na Mazowszu zostali zatrzymani w Niemczech. Według informacji „Rzeczpospolitej” jeszcze przed ucieczką za granicę zostali wylegitymowani przez polską Policję.
- Mężczyźni mieli zachowywać się podejrzanie, a mimo to służby nie sprawdziły dokładnie ich tożsamości.
- Prokuratura wszczęła śledztwo ws. podejrzenia aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu.
W poniedziałek w Nuertingen w Badenii-Wirtembergii aresztowano dwóch obywateli Turcji podejrzewanych o podpalenie stacji Starlinków w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Następnego dnia o zatrzymaniu 34-letniego Musluma T. oraz 38-letniego Umita E. i udanej współpracy z niemieckimi służbami poinformował premier Donald Tusk.
We wtorek dziennik „Bild” poinformował o zatrzymaniu kolejnego podejrzanego w tej sprawie – został ujęty w Berlinie. Czwarta podejrzana osoba – 25-letnia Diren A. – została aresztowana w Karlsruhe – podała „Schwaebische Zeitung”.
W innym artykule „Schwaebische Zeitung” pisała, że dwóch głównych podejrzanych przyjechało 23 września z Karlsruhe do Polski samochodem osobowym Mini Clubman na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Za kierownicą siedziała Turczynka – prawdopodobnie właśnie Diren A.
Podejrzani byli już w rękach służb
Zaskakujące informacje przekazała w środę „Rzeczpospolita”. Dwaj podejrzani w sprawie mężczyźni mieli zostać zatrzymani w Polsce 24 września. Dziennikarze gazety podają, że dwaj mężczyźni dotarli do Woli Krobowskiej na Mazowszu późnym popołudniem 23 września, gdzie zostali zarejestrowani przez monitoring w pobliżu stacji Starlinków.
W nocy podpalili elementy wyposażenia stacji i ukryli się w lesie.
Następnego dnia mieli zostać wylegitymowani ok. 10 km od miejsca zdarzenia na terenie powiatu grójeckiego. Według „Rzeczpospolitej” mężczyzn zatrzymał miejscowy dzielnicowy, który zwrócił uwagę na kręcących się po okolicy mężczyzn. Okazane przez nich dokumenty uznał za autentyczne i puścił ich wolno. Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem policji, nie było podstaw do zatrzymania obcokrajowców.
Rzeczpospolita zwraca jednak uwagę na szczegóły, które mogą świadczyć o braku dostatecznej czujności służb. Niedługo po zatrzymaniu mężczyzn, w mediach pojawiły się informacje o podpaleniu jako możliwej przyczynie pożaru w Woli Karbowskiej. Niemieckie media donosiły zaś, że mężczyźni mieli być widziani jak wsiadają do taksówki do Warszawy w brudnych i mokrych ubraniach.
Podejrzenie aktu sabotażu
25 września prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu.
Stacja, obsługiwana przez firmę Exatel, pełni funkcję ważnego węzła internetowego i jest jednym z elementów dostarczających przesył internetowy przez Polskę do Ukrainy.