Reklama
Reklama
Reklama

Pożar w polskiej stacji Starlinków. Ekspert: Wywołanie permanentnego poczucia zagrożenia

TYLKO NA
wywiad_nowak-jedynka-desktop
Rozmowa z ekspertem ds. bezpieczeństwa Arturem Nowakiem - zdjęcie ilustracyjne (fot. zero.pl/shutterstock / Shutterstock)

Telekomunikacyjny system satelitarny Starlink to kluczowa infrastruktura na czas kryzysu. W Woli Krobowskiej na Mazowszu spłonęła stacja bazowa łączności, element infrastruktury dostarczającej internet m.in. dla Ukrainy. Sprawę badają ABW i CBŚP. Gaszący pożar strażacy stwierdzili, że nie było to przypadkowe zaprószenie ognia. – Podpalenie naziemnej infrastruktury Starlink pod Warszawą wpisuje się w podręcznikowe założenia rosyjskiej wojny hybrydowej – mówi w rozmowie z Zero.pl Artur Nowak, ekspert ds. bezpieczeństwa z Instytutu Studiów Wschodnich.

  • W środę 23 września, późnym wieczorem, doszło do pożaru w naziemnej stacji bazowej łączności satelitarnej Starlink. Wspomniana stacja znajduje się na Mazowszu w miejscowości Wola Krobowska. Zapewnia ona internet m.in. ogarniętej wojnie Ukrainie.
  • Stacje naziemne (Gateway) Starlink łączą i skracają sygnał z satelity do infrastruktury internetowej. Póki co nieznany jest sprawca podpalenia i jego motywy.
  • Z uwagi na ostatnią serię podpaleń i aktów sabotażu w Polsce od razu pojawiły się pytania: czy sprawca działa na rzecz służb specjalnych Federacji Rosyjskiej?

– Trop prowadzi w jedno miejsce: na wschód. Podpalenie naziemnej infrastruktury Starlink pod Warszawą wpisuje się w podręcznikowe założenia rosyjskiej wojny hybrydowej, w której – zgodnie z koncepcją generała Gierasimowowa – tradycyjna granica między pokojem a wojną zostaje całkowicie zatarta. Rosyjski reżim konsekwentnie realizuje strategię uderzeń asymetrycznych, wykorzystując sabotaż, cyberataki i działania dywersyjne do paraliżowania państw wspierających Ukrainę bez wywoływania bezpośredniej konfrontacji z NATO – wyjaśnia w rozmowie z Zero.pl Artur Nowak.

Starlink to globalny system telekomunikacyjny dostarczający szerokopasmowy internet satelitarny. Jest o tyle kluczowy, że jest „oknem na świat” w czasie kryzysu w postaci niedostępności lokalnej sieci czy blackoutu (wyłączeń prądu).

Reklama
Reklama

W przypadku kryzysu w Polsce, nietrudno się domyślić, że nawet wiele instytucji państwowych korzystałoby ze Starlinków. Dlatego podpalony obiekt, o którym mówimy, rozpatrujmy w kategoriach infrastruktury krytycznej.

Podobnie dzieje się przecież na Ukrainie. Starlink stał się podstawowym źródłem łączności nawet dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Przede wszystkim jest wykorzystywany do pilotażu bezzałogowców. Starlink, przy czystym niebie, pozwala sterować bezzałogowcami z odległych zakątków świata i jest alternatywą dla połączenia radiowego.

Starlink na froncie

Ponadto Starlink stał się także podstawowym źródłem łączności dla rosyjskiej armii. W sposób nieautoryzowany Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej korzystały ze Starlinków w ukraińskich okopach, kupując usługę na „słupy” zarejestrowane w Unii Europejskiej.

Z uwagi na bliskość pozycji obu stron firma SpaceX miała problem z ich wyłączeniem. Masowe odłączenie „rosyjskich Starlinków” spowodowałoby także wygaśnięcie usługi po ukraińskiej stronie frontu. Miesiące negocjacji między resortem obrony Ukrainy a firmą Elona Muska spowodowały finalnie odłączenie Rosjan od Starlinków na początku lutego 2026 r.

– Na współczesnym polu walki ciągła, odporna na zakłócenia łączność satelitarna stanowi krytyczny element architektury C4ISR, bez którego nowoczesne dowodzenie i koordynacja wojsk stają się niemożliwe. System Starlink od początku rosyjskiej agresji jest fundamentem ukraińskiej przewagi informacyjnej, łącząc systemy rozpoznania z precyzyjną artylerią. Atak na polski węzeł tej sieci to zatem fizyczna próba odcięcia ukraińskich obrońców od krwiobiegu danych i naruszenia logistycznego zaplecza całej wschodniej flanki Sojuszu – podkreśla Artur Nowak.  

Reklama
Reklama

Czytaj także: Rosyjski śmigłowiec i bastion sabotażu na Bałtyku. Prowokacje z Obwodu Królewieckiego

Masowe odłączenie Starlinków w lutym dotknęło część ukraińskich oddziałów, ale w konsultacji z ukraińskim MON-em połączenie szybko przywrócono. Tymczasem przez tygodnie po wyłączeniu nieautoryzowanych usług na Starlinkach Rosjanie byli na froncie ślepi i głusi, doszło nawet do ostrzeliwania przez artylerię własnych pozycji.

Nie mają, więc zniszczą

Moskwa za wszelką cenę chciała przywrócić Starlinki, więc zaczęto masowo kupować na kolejne „słupy” usługi, ale proceder ten zinfiltrowały ukraińskie służby specjalne. Kreml ostatecznie postawił na własny system łączności. Trwają intensywne prace nad systemem Rasswiet (Świt – przyp.red). A skoro Rosjanie nie mogą korzystać ze Starlinka, to zaczęli z nim walczyć. Przykładem jest system walki radioelektronicznej (WRE) – Wołna Kupoł Garant, który zakłóca na froncie starlinkowe połączenia.

– Rosyjskie służby wywiadowcze coraz częściej sięgają po najemnych sabotażystów rekrutowanych z lokalnych środowisk przestępczych lub też osób, które po prostu szukają szybkiego zarobku. I to nie jest tak, że wykonawcy wiedzą, na czyje polecenie działają, a zlecający przedstawia się jako oficer GRU czy też innej służby. Może to być przedstawiane jako próba zaszkodzenia konkurencyjnej firmie lub zemsta byłego pracownika na pracodawcy za niewypłacenie zaległego wynagrodzenia – zaznacza nasz rozmówca.

Reklama
Reklama

Czytaj także: Mobilizacja, godzina policyjna na granicy i więcej Shahedów. Co szykuje Rosja?

Nie znamy okoliczności podpalenia, ale wcześniejsza seria podłożenia ognia ze strony osób zadaniowanych przez rosyjskie służby specjalne zaalarmowała opinię publiczną. Niedawno, bo na koniec sierpnia, doszło do próby podpalenia strategicznych zakładów dronowych Grupy WB w Skarżysko-Kamiennej oraz wybuchł zagadkowy pożar hali JFG Composites w Lublinie – podwykonawcy zakładów lotniczych PZL-Świdnik.

Wcześniej, dochodziło do podpaleń obiektów komercyjnych, a na przestrzeni roku doszło do dwóch aktów sabotażu na polskiej kolei. Bez względu na to, kto stał za zamachem, wszelkie takie stacje i zakłady powinny być pilnie chronione. Schemat werbunku rosyjskich służb został już zbadany. Sabotażyści najczęściej kontaktują się z oficerami prowadzącymi na tzw. runecie (rosyjskie media społecznościowe) i są opłacani kryptowalutami. 

– Na grupach na Signalu lub w darknecie pojawia się ogłoszenie z propozycją wykonania danej czynności i płatności za nią w kryptowalutach. Tego typu działania mają na celu wywołanie permanentnego poczucia zagrożenia, podważenie zaufania do struktur państwowych i testowanie reakcji obronnych państw NATO. Incydent z domniemanym podpaleniem unaocznia, że cywilna infrastruktura telekomunikacyjna jest dziś kluczowym celem strategicznym wymagającym natychmiastowego wzmocnienia standardów bezpieczeństwa fizycznego i cybernetycznego – podkreśla ekspert.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama