Reklama
Reklama
Nauka

Nowoczesność albo nakrętki, czyli jak się nie dać chińskiej propagandzie

W momencie, w którym Unia Europejska zajmuje się montowaniem różnych nakrętek do butelek, zobaczcie, co odpalili Chińczycy – mówi poseł Konfederacji Ryszard Wilk i wskazuje na humanoidalnego robota, symbol potęgi technologicznej Państwa Środka. Świadomie lub nieświadomie wzmacnia przekaz chińskiej propagandy.

Krzysztof Jabłonowski
Felieton autorstwa: Krzysztof Jabłonowski
26 marca
5 minut
Nowoczesna panorama miasta i most nad rzeką w centrum Guangzhou w Chinach (fot. Shutterstock)

Reklama

Przyznam, trudno się oprzeć jego… No właśnie, na pewno nie charyzmie. Może inteligencji? Tyle że sztucznej. Filmiki z Edwardem Warchockim krążą po wszystkich zakątkach internetu. Edward to humanoidalny robot – wspólny projekt dwóch polskich przedsiębiorców. Potrafi nie tylko sprawnie się poruszać, ale i zainicjować oraz podtrzymać rozmowę. Nawet prawić komplementy.


Reklama

Właściciel kupił Edwarda w Chinach. Jego partner biznesowy napisał autorskie oprogramowanie. Jak tłumaczą, to eksperyment technologiczno-marketingowy. Maskotka, która ma przyciągnąć klientów. Szczytem „kariery” medialnej Edwarda była wizyta w polskim Sejmie. Robota zaprosili posłowie Konfederacji – zorganizowali mu nawet konferencję prasową.

„Zobaczcie, co odpalili Chińczycy”

– Słuchajcie, czegoś takiego jeszcze nie było! I to nie jest AI. Przyjechał do nas Edward – mówi poseł Ryszard Wilk na filmiku zamieszczonym na X. – W momencie, w którym Unia Europejska zajmuje się montowaniem różnych nakrętek do butelek, zobaczcie, co odpalili Chińczycy – dodaje z przekąsem.

Ryszard Wilk przekonuje dalej, że Edward idzie na konferencję „żeby porozmawiać o tym, że Unia ze wszystkim jest do tyłu”.


Reklama


Reklama

Poseł Wilk nie był tu pionierem. Nakrętki regularnie powracają w prawicowych narracjach. W listopadzie 2025 r. poseł Konrad Berkowicz, również z Konfederacji, opublikował na X wideo z chińskim działem „które strzela siedem razy szybciej niż dźwięk”. „A my? My w Unii mamy nakrętki, Murzynów i małżeństwa jednopłciowe” – oburzał się, najwyraźniej nie przejmując się zbytnio, że jego film to jeden wielki humbuk, zwykły wytwór AI.

Głupkowaty europejski smok

Nakrętki do butelek jako emanacja rzekomego zacofania Unii Europejskiej. To chyba ulubiona metafora europejskiej prawicy. I nad wyraz często pojawia się w „chińskim” kontekście.

Zwracali już na to uwagę autorzy raportu Central European Institute of Asian Studies (CEIAS) z czerwca 2025 r. Kilka miesięcy wcześniej Chiny wypuściły na rynek model AI firmy DeepSeek, a w mediach społecznościowych zaczęły krążyć przekazy o Państwie Środka, które prześcignęło Amerykę w kolejnej dziedzinie. Popularne konta publikowały filmy z chińskich fabryk pełnych najnowocześniejszych robotów humanoidów – tańczących albo ćwiczących kung-fu.


Reklama

Co ciekawe, w kampanię ochoczo włączyli się eurosceptycy. W lutym 2025 r. czeski europoseł Filip Turek i konserwatywny senator Zdeněk Hraba opublikowali mem z trzygłowym smokiem.


Reklama

Dostojnie i groźnie wyglądającym obliczom smoków „amerykańskiego” i „chińskiego” przyporządkowano logotypy znanych modeli AI. Głupawemu smokowi europejskiemu – zdjęcie butelki z przypiętą nakrętką.

Tajemniczy eksperyment, krakowski szpital i śledztwo prokuratury.


Reklama

Chiny chcą nas przekonać, że są alternatywą dla Zachodu

Przekaz o nakrętkach jest banalny, ale jest esencją najważniejszych narracji chińskiej propagandy i jej efektywnym pasem transmisyjnym. Chiny chcą przekonać świat, że są technologicznym liderem i silną gospodarką. Jednocześnie akcentują ostry antyzachodni przekaz. Nakrętki? Pasują do tego wybornie.


Reklama

Żurnalista z kolejnymi kłopotami. Jego działalności przyjrzy się UOKiK.

Badacze China Media Project, autorzy opublikowanego w listopadzie 2025 r. raportu „Centralisation+”, zwracają uwagę, że naczelnym celem chińskiej propagandy jest wzmocnienie wpływu na globalne agendy informacyjne. Chiny chcą budować wizerunek partnera rozwojowego i technologicznego, dostawcy infrastruktury, inwestycji i wiedzy.

Mocny przekaz o nowoczesnych Chinach i zachodnim „skansenie” pozwala skutecznie przekonywać odbiorcę, że nie istnieje tylko zachodni styl życia. Jest atrakcyjna alternatywa i są nią Chiny.


Reklama

Nie ma dowodów, jakoby chińskie ośrodki propagandowe „wypuściły” przekaz z nakrętkami. Wystarczy, że potrafią go umiejętnie podsycić w polifonii mediów społecznościowych. Medialni influencerzy wcale nie muszą inkasować chińskich jenów. Atrakcyjny kontent mogą nagłaśniać dla własnych korzyści, zapewne nie przejmując się łatką pożytecznego idioty.


Reklama

 

Chińczycy to tylko soft power? Ależ to napastnicy!

To nieprawda, że chińska propaganda skupia się na odbiorcy wewnętrznym. Nie jest również prawdą, że Chińczycy są nastawieni tylko na „soft power”. Potrafią grać ofensywnie – również poza granicami kraju. W wyżej wspomnianym raporcie „Centralisation+” można przeczytać, że ważnym celem Chin jest ukształtowanie środowiska eksperckiego i akademickiego, które w debatach europejskich będzie powielać chińskie ramy interpretacyjne. Poseł silnego europejskiego państwa? Któż lepiej nadaje się do wzmacniania takiego przekazu?


Reklama

I nie oszukujmy się – Chiny są sojusznikiem Rosji i stale z nią współpracują. W geopolitycznej rywalizacji stoją po przeciwnej stronie niż Polska i Unia Europejska. Są przyjaźnie nastawieni? Dlaczego zatem systematycznie produkują skierowaną do własnego odbiorcy antypolską propagandę?


Reklama

Chiny są państwem co najmniej autorytarnym, które chce utrzymywać jak największą kontrolę nad obywatelami i które ma rozwiniętą bezpiekę. „Niewidoczna propaganda” w postaci skrojonych pod zachodniego czytelnika mediów, czy filmików z tańczącymi robotami, ma odwrócić uwagę od prawdziwego oblicza tego kraju. Chińczycy chcą nas przekonać: nie jesteśmy tacy straszni. Milkną dociskani o prześladowania Ujgurów, albo o wydarzenia na placu Tiananmen w 1989 r.

Warto o tym pamiętać – niekoniecznie spotykając robota Edwarda Warchockiego, bo to już swój chłop z naszym, nadwiślańskim oprogramowaniem. Ale natykając się na atrakcyjne nagrania o jego braciach, warto myśleć na chłodno.

 


Reklama

Olaboga, robot w Sejmie! Szkoda, że nie w przemyśle.