
„Pacjentka wyraziła wolę powrotu do domu” – stwierdził w oświadczeniu szpital. Pani Wiktoria, jak i jej pełnomocnik twierdzą jednak, że kobieta chciała być hospitalizowana, a w placówce usłyszała, że ma „skurcze zapowiadające i że może wrócić do domu”. Następnie urodziła dziecko we własnej łazience. Nowym faktom w sprawie przyjrzała się Monika Krześniak.
- Pani Wiktoria 1 października zgłosiła się do Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego z regularnymi skurczami, ale po badaniach została odesłana do domu.
- Około 20 minut później urodziła dziecko w łazience, a noworodek uderzył głową o podłogę. Na szczęście nie doszło do tragedii.
- Reporterka Kanału Zero Monika Krześniak w swoim drugim materiale w tej sprawie konfrontuje oświadczenie placówki z treścią zaleceń, jakie otrzymała pani Wiktoria.
Jak relacjonuje pani Wiktoria, przeszła ona tego dnia badanie ginekologiczne, USG i KTG. Usłyszała, że nie wygląda na „osobę rodzącą”, a personel zalecił jej powrót do domu i czekanie na dalszy rozwój sytuacji.
Kobieta zastosowała się do tych wskazówek. Niestety skończyło się to dla niej dramatycznie. Zaraz po powrocie do domu zaczęła rodzić. Poród musiała odbierać przerażona teściowa. Pomocy udzieliła także sąsiadka, która jest pielęgniarką.
Znowu afera w warszawskim szpitalu. Odesłali ciężarną, 20 minut później urodziła w łazience
Monika Krześniak przytoczyła treść wyniku konsultacji ginekologicznej, jaki otrzymała w szpitalu pani Wiktoria.
– Miała liczyć ruchy płodu trzy razy dziennie, zgłosić się na kontrolny zapis KTG w terminie porodu, a w razie wystąpienia słabszego odczuwania ruchu płodu, krwawienia z dróg rodnych, odpływania płynu owodniowego, regularnej czynności skurczowej mięśnia macicy lub innych niepokojących dolegliwości miała niezwłocznie zgłosić się do szpitala. Zalecono jej jeszcze pewien lek rozkurczowy i ciepły prysznic – opowiedziała dziennikarka Kanału Zero.
Jak twierdzi kobieta, nie wypisała się ona ze szpitala na własne życzenie i nie podpisywała żadnego dokumentu dot. opuszczenia placówki.
Oświadczenie szpitala
Inną wersję wydarzeń w oświadczeniu przedstawia szpital.
„Pacjentka zgodnie z obowiązującymi na oddziale ginekologiczno-położniczym najwyższymi standardami medycznymi została do niego przyjęta, przebadana i poddana obserwacji w dniu 1 października 2026 r. Personel medyczny oddziału zaproponował pozostanie w szpitalu w celu dalszej obserwacji. Pacjentka wyraziła wolę powrotu do domu. Personel uszanował wolę pacjentki, udzielając stosownych zaleceń medycznych. Pacjentka zgodnie z wyrażoną wolą wróciła do swojego miejsca zamieszkania” – czytamy.

Oświadczenie szpitala

Oświadczenie szpitala (fot. Międzyleski Szpital Specjalistyczny)
„Chciała być hospitalizowana”
Na ten opis sytuacji odpowiedział pełnomocnik pani Wiktorii, adw. Maciej Kryczka.
– Stan faktyczny jest następujący: pani Wiktoria czuła skurcze porodowe, dlatego zgłosiła się do szpitala. Chciała być hospitalizowana. Po to tam poszła. Następnie przeszła badania i w wyniku interpretacji tych badań lekarz przekazał jej informację, że to są skurcze zapowiadające i że może wrócić do domu – powiedział.
– W komunikacie szpitala znajduje się takie sformułowanie, że pani Wiktoria wyrażała wolę powrotu do domu. Nie wiemy czy szpital ma na myśli to, że pani Wiktoria skorzystała z tzw. procedury wypisu pacjenta na żądania. Według informacji udzielonej przez panią Wiktorię, nie podpisywała takiego wypisu i wyrażała chęć hospitalizacji. Natomiast w związku z rozmową z lekarzem i informacją, że to są skurcze zapowiadające i że może wrócić do domu, wróciła do domu, gdzie następnie urodziła dziecko – dodał.
Jak przekazał prawnik, na początku października pani Wiktoria złożyła wniosek o uzyskanie całej dokumentacji medycznej z tego zdarzenia. Do dnia dzisiejszego taka dokumentacja medyczna, która jest w posiadaniu szpitala nie została jej jeszcze wydana.

