-
Francuski filozof widzi w działaniach Muska spójny plan zmiany cywilizacji, a nie zbiór biznesowych projektów.
-
W jego ocenie, nowe technologie mogą stać się narzędziem subtelnej, ale powszechnej kontroli społeczeństw.
-
Najbardziej kontrowersyjna teza dotyczy nowej formy „faszyzmu”, który nie potrzebuje przemocy.
Michel Onfray, jeden z największych francuskich filozofów i redaktor naczelny czasopisma „Front Ludowy”, przestrzega przed pomysłami Elona Muska. Jego zdaniem, nie chodzi tylko o samego przedsiębiorcę, ale o świat, który ten próbuje stworzyć.
Onfray przekonuje na stronach „Le Figaro”, że działalność Muska – od SpaceX, przez Neuralink, po platformę X oraz system sztucznej inteligencji Grok – nie jest zbiorem przypadkowych projektów. To element spójnej cywilizacyjnej wizji. W zamierzeniu Muska chodzi o, bagatela! exodus ludzkości z Ziemi w przestrzeń kosmiczną oraz stworzenie rzeczywistości kontrolowanej przez zaawansowane systemy cyfrowe.
Cenckiewicz o aneksie do raportu WSI. „W ciągu kilkudziesięciu godzin na biurko prezydenta”
Inspiracje: Nietzsche, Asimov i science fiction w praktyce
Filozof podkreśla, że Musk myśli w zupełnie innej skali niż politycy uwikłani w bieżące spory polityczne. Podczas gdy aktorzy polityczni skupiają się na nieustannej gonitwie elektoralnej, amerykański miliarder projektuje przyszłość w perspektywie setek, a nawet tysięcy lat. Zdaniem Onfraya, Musk próbuje realizować to, co dotąd było domeną literatury science-fiction. Pod tym względem inspiruje się nie tylko nowinkami technologicznymi, lecz również dorobkiem filozofii Nietzschego (stworzenie nowego, ludzkiego gatunku) oraz twórczością Isaaca Asimova (nastanie samodzielnie myślących maszyn).
Francuski myśliciel zwraca uwagę, że Musk dysponuje swobodą, której nie mają państwa narodowe: niemal nieograniczonym kapitałem i zdolnością do szybkiego wdrażania swoich pomysłów. To pozwala mu przekuwać wizje w konkretne projekty technologiczne.
W efekcie, jak zauważa Onfray, granica między fikcją a rzeczywistością zaczyna się wyraźnie i, co ważniejsze, na trwale zacierać.
Najbardziej kontrowersyjna część wywiadu z dziennikarzem „Le Figaro” dotyczy koncepcji, którą Onfray określa jako „faszyzm Muska”. Niemniej filozof zastrzega, że nie chodzi o powrót do dwudziestowiecznych totalitaryzmów. Jego zdaniem, współczesna forma kontroli, do której doprowadzają pomysły Muska, nie potrzebuje państwowej przemocy w klasycznym sensie. Zamiast tego opiera się na regulacji ludzkich działań z pomocą mediów społecznościowych, algorytmów, nadzorze cyfrowym i uzależnień tworzonych przez współczesne systemy rozrywki.
Onfray odwołuje się tu do wizji Aldousa Huxleya, wyłożoną na stronach „Nowego wspaniałego świata”, gdzie społeczeństwo podporządkowane jest władzy nie poprzez strach, lecz na mocy wygody i dostarczania przyjemności.
Koszty AI rosną. Meta szykuje masowe zwolnienia
Czy elity technologiczne opuszczą Ziemię?
W tej perspektywie Musk miałby proponować elitarny model społeczeństwa: wybrani ludzie mogliby przetrwać poza Ziemią, podczas gdy reszta pozostałaby na planecie skazanej na stopniową degradację (zagłada ekologiczna i wyczerpywanie się zasobów planety).
W szerszym kontekście Onfray porusza też temat przyszłości zachodniej cywilizacji. Przypomina, że z perspektywy kosmicznej Ziemia i życie na niej nie są wieczne. W tym sensie projekty Muska, kolonizacja kosmosu czy rozwój technologii pozwalających przetrwać poza planetą, mogą być próbą uniknięcia nieuchronnego końca.
Biznes alarmuje ws. ustawy o cyberbezpieczeństwie: może kosztować miliardy zł
Jednocześnie filozof sugeruje, że Musk jest raczej narzędziem historii niż jej świadomym twórcą, kimś, kto realizuje większy proces cywilizacyjny, którego pełnych konsekwencji nie sposób jeszcze przewidzieć.
Filozof przyznaje, że nowe technologie mają potencjał wyzwalający – umożliwiają komunikację, mobilizację społeczną czy rozwój medycyny. Jednocześnie jednak podkreśla, że za każdym algorytmem stoją konkretni ludzie oraz interesy.
Zdaniem autora „Traktatu ateologicznego”, technologie mogą równie łatwo służyć powszechnej kontroli, jak i wolności. Przykładem są media społecznościowe, które, co prawda, pomagają ruchom oporu, ale jednocześnie są wykorzystywane przez reżimy do ich identyfikacji i represji.
Onfray odnosi się również do ideologicznych inspiracji Muska. Jego zdaniem, przedsiębiorca jest konsekwentnym ucieleśnieniem libertarianizmu, świata bez państwa, opartego na skrajnej indywidualnej wolności i dominacji najsilniejszych.
Onfray odnosi się także do relacji Muska z polityką, w tym z Donaldem Trumpem. Jego zdaniem, takie sojusze są z natury nietrwałe i wynikają bardziej z kalkulacji niż wspólnoty idei.
Na koniec filozof wyraża sceptycyzm wobec możliwości realnej kontroli nad gigantami technologicznymi. Porównuje ich rozwój do sił natury – zjawisk, których nie da się zatrzymać ani w pełni uregulować.
Czy przyszłość będzie należeć do technologicznych elit, czy też uda się zachować równowagę między postępem a wartościami społecznymi? To pytanie pozostaje otwarte.

