Reklama

„Sztuczna inteligencja zastępuje zadania, nie ludzi”. Ale zjawisko automatyzacji będzie narastało

Reklama

– Sztuczna inteligencja nie eliminuje potrzeby pracy ludzkiej – zmienia jej charakter. Od tego, jak szybko dostosujemy kompetencje i procesy do tej rzeczywistości, zależy, czy będzie ona źródłem obaw, czy impulsem do rozwoju – podkreśla w rozmowie z Zero.pl Łukasz Ozimek, dyrektor operacyjny Exea Data Center.

„Sztuczna inteligencja zastępuje zadania, nie ludzi”. Ale zjawisko automatyzacji będzie narastało
(fot. Shutterstock)

Urszula Mirowska-Łoskot, Zero.pl: Jakie stanowiska pracy wyprze sztuczna inteligencja?


Reklama

Łukasz Ozimek, dyrektor operacyjny w Exea Data Center: Historia pokazuje, że technologia częściej zmienia charakter pracy, niż ją eliminuje. Z AI będzie podobnie. To kolejne zaawansowane narzędzie, tak jak kiedyś komputery, internet czy automatyzacja produkcji, którego musimy nauczyć się używać w odpowiedni sposób. Kluczowe jest zrozumienie, że AI nie zastępuje człowieka jako takiego, ale zastępuje konkretne czynności – głównie te powtarzalne, czasochłonne i oparte na schematach.

Co teraz dzieje się na rynku pracy?

W wielu organizacjach już teraz widać wyraźną falę automatyzacji procesów biznesowych, w których AI odgrywa istotną rolę. Dotyczy to obsługi klienta, przetwarzania dokumentów, analizy dużych zbiorów danych, wsparcia procesów finansowych czy nawet tworzenia i testowania kodu. Automatyzacja tych obszarów zmienia model pracy – mniej czasu poświęcamy na zadania operacyjne, a więcej na analizę, podejmowanie decyzji i projektowanie rozwiązań. W praktyce oznacza to, że rośnie zapotrzebowanie na specjalistów, którzy potrafią efektywnie wykorzystywać AI do zwiększania produktywności i wartości biznesowej.


Reklama

Pułapka średniego rozwoju? To totalna bzdura. Polska jest mistrzem high-tech, sufitu nie widać


Reklama

W ubiegłym roku rekordowa liczba pracowników została objęta zwolnieniami grupowymi. Czy są one również wynikiem wdrożenia AI?

W niektórych branżach AI może przyspieszać redukcję określonych stanowisk, szczególnie tam, gdzie praca polegała głównie na wykonywaniu powtarzalnych czynności. Jednak uproszczeniem byłoby sprowadzanie wszystkich zwolnień do sztucznej inteligencji. W praktyce decyzje kadrowe są efektem wielu czynników: presji kosztowej, spowolnienia gospodarczego, zmian modelu biznesowego czy transformacji cyfrowej. AI jest jednym z elementów tej układanki – często katalizatorem zmian, ale rzadko jedyną przyczyną. Kluczowe znaczenie ma to, czy organizacja traktuje AI jako narzędzie transformacji kompetencji, czy wyłącznie jako mechanizm redukcji kosztów.

Czy to zjawisko będzie się jeszcze nasilać?


Reklama

Zjawisko automatyzacji będzie narastało, bo firmy działają w warunkach rosnącej konkurencji i niedoboru kompetencji. AI pozwala skalować działalność bez proporcjonalnego zwiększania zatrudnienia. Jednocześnie pojawiają się nowe role: specjaliści ds. danych, architekci rozwiązań AI, eksperci od bezpieczeństwa modeli, osoby odpowiedzialne za zgodność regulacyjną czy zarządzanie ryzykiem technologicznym. Transformacja rynku pracy będzie więc polegała bardziej na przesunięciach kompetencyjnych niż na prostym „znikaniu” miejsc pracy. Z perspektywy firm technologicznych widać jeszcze jeden kluczowy aspekt.


Reklama

Bezrobocie znów wzrosło, co z polskim rynkiem pracy? „Trochę się popsuło”

Jaki? 

Wdrożenie AI to nie tylko zakup narzędzia. To konieczność zapewnienia odpowiedniej infrastruktury – wydajnych środowisk chmurowych lub centrów danych, mocy obliczeniowej, a przede wszystkim bezpieczeństwa informacji. AI nie jest rozwiązaniem uniwersalnym – bez odpowiedniej jakości danych, nadzoru i kontroli ryzyka może generować więcej problemów niż korzyści. AI wymaga także inwestycji w wiedzę i umiejętności.


Reklama

Czyli?


Reklama

Najbardziej poszukiwani będą pracownicy, którzy potrafią łączyć kompetencje technologiczne z rozumieniem procesów biznesowych. Sama znajomość narzędzi nie wystarczy, kluczowe będą: krytyczne myślenie, umiejętność interpretacji wyników generowanych przez modele oraz świadomość ich ograniczeń. W tym sensie sztuczna inteligencja tworzy nowe ścieżki kariery i redefiniuje istniejące role.

Jeżeli spojrzymy globalnie, widoczna jest rosnąca dysproporcja w wykorzystaniu AI między najbardziej rozwiniętymi gospodarkami a krajami rozwijającymi się. Dostęp do infrastruktury, kapitału i kompetencji powoduje, że część świata przyspiesza, podczas gdy inni pozostają w tyle. To wyzwanie nie tylko ekonomiczne, ale też społeczne.

A jak na tym tle wypada Polska?


Reklama

Polska znajduje się w grupie krajów, które mają duży potencjał, ale wciąż nie wykorzystują go w pełni. Dysponujemy silnym sektorem IT, dużą liczbą specjalistów i rosnącą liczbą firm zainteresowanych wdrażaniem AI. Jednocześnie nadal odstajemy pod względem skali inwestycji w infrastrukturę technologiczną, badania oraz rozwój własnych rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. W praktyce oznacza to, że Polska jest dziś przede wszystkim użytkownikiem technologii tworzonych w innych częściach świata. 


Reklama

Tymczasem resort pracy chce chronić miejsca pracy przed wpływem sztucznej inteligencji. Ma nawet powstać lista zawodów chronionych przed AI. Ministerstwo od ponad roku prowadzi analizy, które są na „wczesnym etapie”.  Jak pan ocenia ten pomysł?

Obawy o wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy są zrozumiałe, bo każda przełomowa technologia wywołuje podobną dyskusję. W praktyce jednak AI rzadko zastępuje całe zawody – najczęściej przejmuje tylko wybrane, powtarzalne zadania. Dlatego tworzenie list „zawodów chronionych” może być trudne w praktyce, bo większość profesji będzie raczej ewoluować niż znikać.


Reklama

Tak jak wspomniałem, z perspektywy rynku pracy kluczowe wydaje się przygotowanie pracowników i firm na zmianę charakteru pracy. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc „czy AI zabierze ludziom pracę”, lecz „jak przygotujemy organizacje i pracowników na zmianę”.


Reklama

Przewagę zyskają firmy, które będą traktować AI jako element przemyślanej strategii połączonej z inwestycją w ludzi, bezpieczeństwo i odporność operacyjną. Te organizacje, które potraktują ją wyłącznie jako narzędzie do krótkoterminowej redukcji kosztów, mogą w dłuższej perspektywie utracić elastyczność i zaufanie rynku.

Przyszłość to model współpracy człowieka i technologii. AI nie eliminuje potrzeby pracy ludzkiej – zmienia jej charakter. Od tego, jak szybko dostosujemy kompetencje i procesy do tej rzeczywistości, zależy, czy będzie ona źródłem obaw, czy impulsem do rozwoju.

Meta szykuje duże zwolnienia. Nawet 20 proc. pracowników może stracić pracę

 


Reklama