- Pakt wprowadza obowiązkową, rygorystyczną rejestrację w bazie Eurodac oraz błyskawiczne procedury azylowe na granicach UE jeszcze przed formalnym wjazdem.
- Nowy mechanizm odchodzi od przymusowej relokacji na rzecz wyboru – państwa mogą przyjąć migrantów, zapłacić lub udzielić wsparcia operacyjnego krajom najbardziej obciążonym.
- Ze względu na przyjęcie uchodźców z Ukrainy i kryzys na granicy z Białorusią, Polska została czasowo zwolniona z mechanizmu solidarnościowego.
Choć wokół paktu migracyjnego narosło wiele emocji, w praktyce nie jest to rewolucja, lecz próba uporządkowania systemu, który od lat nie radził sobie z presją migracyjną w UE.
Przeczytaj także: Pakt migracyjny wchodzi w życie. Prusinowski wyjaśnia co oznacza dla Polski
Od 12 czerwca 2026 r. państwa członkowskie Unii Europejskiej mają obowiązek stosować nowe przepisy tworzące tzw. pakt o migracji i azylu. Jest to najbardziej kompleksowa reforma unijnego systemu azylowego od kilkunastu lat. Jej celem nie jest jednak całkowita zmiana zasad, lecz ich uporządkowanie i ujednolicenie. Pakt jest jednocześnie próbą znalezienia równowagi między trzema celami: skutecznością kontroli granic, prawem do azylu oraz solidarnością między państwami UE.
Lepsza kontrola granic
Kluczową zmianą jest wzmocnienie kontroli na granicach zewnętrznych UE. Każda osoba, która nielegalnie przekroczy granicę, musi zostać zarejestrowana, sprawdzona pod kątem tożsamości i bezpieczeństwa oraz wprowadzona do wspólnej unijnej bazy danych Eurodac. W praktyce oznacza to, że państwa członkowskie będą działać według jednolitych zasad, co ma utrudnić sytuacje, w których migrant po złożeniu wniosku w jednym kraju przemieszcza się do innego.
Drugim filarem reformy jest przyspieszenie procedur azylowych i powrotowych. Wnioski osób o niskich szansach na uzyskanie ochrony mają być rozpatrywane już na granicy, jeszcze przed formalnym wjazdem do UE. Ma to ograniczyć wieloletnie postępowania i skrócić czas pobytu osób bez prawa do azylu.
Najbardziej politycznie wrażliwym elementem jest tzw. mechanizm solidarności. Nowe przepisy odchodzą od całkowicie dobrowolnej współpracy na rzecz systemu, w którym każde państwo członkowskie musi wnieść wkład, choć może wybrać jego formę – od relokacji migrantów, przez wsparcie finansowe po pomoc operacyjną. Rozwiązanie to ma ograniczyć przeciążenie państw pierwszego wjazdu, takich jak Włochy czy Grecja, ale jednocześnie pozostawia krajom znaczną elastyczność.
W szczególnej sytuacji znajduje się Polska. Zgodnie z decyzjami wykonawczymi UE została ona czasowo zwolniona z mechanizmu solidarnościowego, co oznacza brak obowiązku relokacji migrantów lub ponoszenia opłat z tego tytułu w pierwszym okresie stosowania paktu. Argumentem za przyjęciem takiego rozwiązania było m.in. zaangażowanie w przyjęcie uchodźców z Ukrainy oraz presja migracyjna na granicy z Białorusią.
Kolejny etap
Pakt upraszcza i przyspiesza także zasady ustalania, które państwo rozpatruje wniosek o azyl. Dzięki temu system ma być bardziej przewidywalny i mniej konfliktowy. Nie zmienia się jednak podstawowa reguła – za sprawę odpowiada przede wszystkim kraj pierwszego wjazdu.
Przeczytaj także: Zamieszki po ataku nożownika w Belfaście. Sprawca usłyszał zarzuty
To, czy pakt zadziała, zależy od jego wdrożenia. Państwa UE są dziś na różnym etapie przygotowań, dlatego realne efekty reformy pojawią się dopiero z czasem. Choć nowe przepisy nie dotyczą bezpośrednio legalnej migracji, będą pośrednio wpływać na całe otoczenie regulacyjne – od kontroli granic po kierunek zmian legislacyjnych w państwach UE.
Pakt nie kończy więc debaty o migracji, ale wyznacza kolejny etap poszukiwania europejskiego kompromisu.

