Reklama
Świat

Pakt migracyjny wchodzi w życie. Prusinowski wyjaśnia co oznacza dla Polski

Unijny Pakt Migracyjny właśnie zaczyna obowiązywać. Dzieje się to w momencie, gdy w wielu krajach Europy, choć niekoniecznie samej Unii Europejskiej, narastają nastroje antyimigranckie. Szczególnie widoczne jest to między innymi w Wielkiej Brytanii. W Polsce najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy w ramach unijnej solidarności do naszego kraju będą relokowani nielegalni migranci z innych państw członkowskich?

Jacek Prusinowski
Opinia autorstwa: Jacek Prusinowski
12.06.2026
7 min
Lampedusa, migranci na łodzi. Dziś wchodzi w życie pakt migracyjny. (fot. CIRO FUSCO / PAP)
  • Wokół partu migracyjnego wciąż istnieją poważne różnice polityczne. Spór ma swoje korzenie jeszcze w kryzysie migracyjnym sprzed ponad dekady.
  • Wówczas państwa Unii Europejskiej zdecydowały się podzielić odpowiedzialnością za przyjęcie uchodźców, którzy szczególnie licznie napływali do Niemiec po słynnym zaproszeniu wystosowanym przez kanclerz Angelę Merkel.
  • Obecny pakt zawiera cztery filary, a najbardziej kontrowersyjnym zapisem jest mechanizm solidarnościowym. 

Czytaj także: Dziś wchodzi w życie pakt migracyjny. Wiceminister: Już okazał się kompletnie niedostosowany

Przed laty, już po wybuchu kryzysu migracyjnego na południu Europy, w Polsce mówiło się o tzw. kwotach migrantów. Kraj miał przyjąć około pięciu tysięcy osób. Na czele rządu stała Ewa Kopacz, a Donald Tusk pełnił funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej. Po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość zobowiązania te nie zostały jednak zrealizowane. Polska nie zapłaciła również kar finansowych, między innymi dlatego, że w Brukseli doszło do zmiany podejścia do całego problemu.

Nowa polityka migracyjna UE

W 2020 r. Komisja Europejska przedstawiła nową propozycję wspólnej polityki migracyjnej. Ostateczne porozumienie między instytucjami unijnymi a państwami członkowskimi osiągnięto trzy lata później, a przepisy zostały zatwierdzone w 2024 r. mimo sprzeciwu Polski i Węgier.

Reklama
Reklama

Pakt migracyjny ma łączyć ostrzejszą kontrolę granic zewnętrznych z szybszymi procedurami oraz mechanizmem solidarnościowym. W oficjalnych materiałach Komisji Europejskiej podkreśla się potrzebę stworzenia wspólnego, sprawiedliwego i kompleksowego systemu migracyjnego. Nie znajdziemy tam jednak odniesień do rosnących w wielu państwach obaw związanych z integracją migrantów, skalą migracji, islamizacją czy przestępczością.

Czytaj także: Wiceprezydent USA skomentował śmierć Nowaka. „Tragiczna i oburzająca”

Pakt opiera się na czterech filarach. Pierwszy zakłada wzmocnienie ochrony zewnętrznych granic Unii Europejskiej, między innymi poprzez skuteczniejsze procedury powrotowe wobec osób, które nie kwalifikują się do uzyskania ochrony międzynarodowej.

Drugi filar dotyczy usprawnienia procedur azylowych. Celem jest ujednolicenie standardów przyjmowania osób ubiegających się o azyl na terenie całej Unii Europejskiej. Ma to zapewnić odpowiednie warunki życia migrantom, a jednocześnie poprawić bezpieczeństwo i ułatwić proces integracji.

Trzecim elementem jest uwzględnienie kwestii migracyjnych w relacjach z państwami trzecimi. Chodzi między innymi o skuteczniejszą walkę z przemytem ludzi, współpracę w zakresie readmisji oraz wzmacnianie zdolności służb granicznych w krajach partnerskich.

O co chodzi z mechanizmem solidarnościowym? 

Najwięcej emocji budzi jednak czwarty filar, czyli mechanizm solidarnościowy. Państwa członkowskie mogą realizować swoje zobowiązania poprzez przyjmowanie migrantów, wpłaty finansowe, wsparcie operacyjne lub inne formy rekompensaty.

Reklama
Reklama

Każdego roku mechanizm relokacji może obejmować do 30 tysięcy osób w całej Unii Europejskiej. Na 2026 r. przewidziano limit 21 tysięcy migrantów. Państwo, które odmówi przyjęcia przydzielonych osób, będzie musiało wpłacić około 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę albo zaoferować uzgodnioną formę wsparcia rzeczowego lub operacyjnego.

Czytaj także: Zamieszki po ataku nożownika w Belfaście. Sprawca usłyszał zarzuty

Takie wsparcie może obejmować na przykład przekazanie sprzętu, pojazdów lub personelu medycznego. Wymaga ono jednak odrębnych uzgodnień między zainteresowanymi państwami.

Krytycy paktu twierdzą, że mechanizm solidarnościowy w praktyce ma charakter przymusowy. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji ocenia, że państwa, które nie będą wdrażały rozwiązań przewidzianych przez pakt, zostaną obciążone dodatkowymi kosztami finansowymi.

Czy Polska będzie musiała przyjąć migrantów? 

W grudniu 2025 r. Polska została jednak formalnie zwolniona z mechanizmu solidarnościowego. Informował o tym premier Donald Tusk.

Jak podkreślał szef rządu, Polska nie będzie objęta programem relokacji migrantów. Argumentował, że ze względu na sytuację bezpieczeństwa oraz fakt przyjęcia ponad mln uchodźców z Ukrainy kraj ma prawo odmówić udziału w relokacji.

Reklama
Reklama

Zwolnienie obowiązuje jednak tylko przez rok. Oznacza to, że Komisja Europejska wkrótce ponownie oceni sytuację migracyjną państw członkowskich. W poprzedniej decyzji Polska została uznana za kraj narażony na ryzyko presji migracyjnej lub znajdujący się w sytuacji znaczącej presji migracyjnej.

Prawo i Sprawiedliwość przekonuje, że czasowe wyłączenia nie rozwiązują problemu. Jarosław Kaczyński podkreśla, że za rządów PiS wdrożenie paktu udało się odsunąć w czasie, natomiast obecny rząd zgodził się na jego przyjęcie.

Z kolei prof. Maciej Duszczyk, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, w rozmowie z portalem Zero.pl stwierdził, że pakt migracyjny jeszcze przed wejściem w życie okazał się niedostosowany do aktualnych wyzwań migracyjnych. Jego zdaniem dokument nie będzie funkcjonował w pierwotnie planowanej formie i w praktyce niewiele zmieni.

Duszczyk zapowiada również, że Polska nie wdroży wszystkich zapisów paktu.

Jak podkreśla, nie będzie przymusowej relokacji migrantów ani opłat za odmowę uczestnictwa w takim mechanizmie. Polska ma natomiast poprzeć rozwiązania dotyczące polityki powrotowej, czyli przyspieszenie procedur opuszczania Unii Europejskiej przez osoby, których pobyt został uznany za niepożądany.

Reklama
Reklama

Polska nie chce wdrażać też innych przepisów 

Według informacji Polskiej Agencji Prasowej Polska nie zamierza także wdrożyć części przepisów dotyczących tworzenia dodatkowej infrastruktury granicznej przewidzianej przez pakt. Chodzi między innymi o zaplecze medyczne i organizacyjne dla migrantów przy granicy.

Warszawa argumentuje, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ część funkcjonariuszy Straży Granicznej posiada odpowiednie przeszkolenie medyczne, a niektórzy są ratownikami medycznymi. Zdaniem polskich władz tworzenie dodatkowych punktów mogłoby utrudnić restrykcyjną ochronę granicy z Białorusią.

W 2025 r. w Unii Europejskiej złożono ponad 669 tys. pierwszych wniosków o azyl. To o około 380 tys. mniej niż dwa lata wcześniej. Mimo spadku liczby migrantów aż cztery na pięć wniosków trafiają do Niemiec, Hiszpanii, Włoch, Francji i Grecji.

Jednym z głównych celów paktu migracyjnego jest więc odciążenie właśnie tych państw. To dlatego mechanizm solidarnościowy ma skłonić pozostałe kraje Unii do większego zaangażowania.

Sposób wdrażania paktu może mieć istotne znaczenie polityczne także w Polsce. Jeżeli okaże się, że realizacja jego zapisów będzie wiązała się z kosztami lub dodatkowymi zobowiązaniami dla kraju, temat może stać się ważnym elementem kampanii przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Reklama
Reklama

Dotychczas stanowisko obozu rządzącego w tej sprawie ewoluowało. Początkowo słyszeliśmy, że Polska może być beneficjentem paktu migracyjnego. Później pojawiały się zapowiedzi jego blokowania. Obecnie obowiązuje narracja, zgodnie z którą Polska zamierza wdrożyć wyłącznie te rozwiązania, które uzna za korzystne dla własnego bezpieczeństwa i interesów.