Reklama
Reklama
Reklama

Podsumowanie nocy. Akcja wojska pod Lublinem, protesty we Francji i ataki w Izraelu

Kolejna fala protestów we Francji
Protesty we Francji (fot. THIBAUD MORITZ / East News)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Dowództwo Operacyjne poinformowało o wysłaniu zespołu z WOT do sprawdzenia możliwego naruszenia przestrzeni powietrznej Polski, do którego mogło dojść minionej nocy. Z kolei premier Francji Sebastien Lecornu ogłosił, że podczas protestów w weekend 1200 osób zostało aresztowanych. Do pobicia doszło też w Izraelu, gdzie osadnicy zaatakowali amerykańską fotoreporterkę. Akt przemocy potępił Marco Rubio, sekretarz stanu USA. Zapraszamy na podsumowanie wydarzeń nocy ze soboty na niedzielę.

  • W związku z podejrzeniem naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej, do którego mogło dojść minionej nocy, podjęto działania mające na celu weryfikację zdarzenia – podało w niedzielę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych na platformie X.
  • Premier Francji Sebastien Lecornu ogłosił w sobotę późnym wieczorem, że 1200 osób zostało aresztowanych, a 150 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia podczas zamieszek, które wybuchły na marginesie sobotnich demonstracji w kraju. Dodał, że to „cud, że liczba ofiar nie była wyższa”.
  • Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział w sobotę, że Waszyngton jest „bardzo zaniepokojony” atakami izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu, w tym pobiciem amerykańskiej fotoreporterki pracującej dla „Washington Post”. Dodał, że USA wezwały Izrael do stanowczej reakcji.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że podejrzenie naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej dotyczy „niezidentyfikowanego obiektu”. Miało dojść do niego w nocy.

„Podjęto działania mające na celu weryfikację zdarzenia. Na południe od Lublina skierowano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy (NZPR) z Wojsk Obrony Terytorialnej, który prowadzi poszukiwania ewentualnego miejsca upadku obiektu. W działaniach uczestniczą również Policja oraz Żandarmeria Wojskowa” – podało w niedzielę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych na platformie X.

Z wpisu wynika, że celem działań jest weryfikacja zarejestrowanego sygnału radiolokacyjnego, sprawdzenie zgłoszeń okolicznych mieszkańców, ewentualnie stwierdzenie, że „zarejestrowany sygnał mógł być wynikiem zjawisk lub anomalii meteorologicznych”. 

Reklama
Reklama

„Na obecnym etapie nie potwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Dowództwo Operacyjne RSZ na bieżąco monitoruje sytuację. Dalsze informacje zostaną przekazane po zakończeniu czynności sprawdzających i potwierdzeniu szczegółów zdarzenia” – czytamy w komunikacie DORSZ.

Francja. Dalszy ciąg protestów. „Cud, że liczba ofiar nie była wyższa”.

Premier Francji Sebastien Lecornu ogłosił w sobotę późnym wieczorem, że 1200 osób zostało aresztowanych, a 150 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia podczas zamieszek, które wybuchły na marginesie sobotnich demonstracji w kraju. Dodał, że to „cud, że liczba ofiar nie była wyższa”.

Lecornu oświadczył po zakończeniu kryzysowego posiedzenia rządu, że zamieszki były wymierzone w kluczowe ośrodki władzy w kraju, m.in. Pałac Elizejski, siedzibę rządu oraz w parlament - Zgromadzenie Narodowe. Potępił „przerażający poziom przemocy”. Podkreślił, że przez cały dzień policja musiała mierzyć się z „wyjątkowo agresywnymi środowiskami skrajnej lewicy” – „bardzo dobrze zorganizowaną grupą, która w sposób metodyczny próbowała atakować mienie, ludzi, a także instytucje Republiki”.

Szef resortu sprawiedliwości Gerald Darmanin mówił o „zamieszkach o niespotykanej dotąd skali, które jeszcze trwają”. Wcześniej wieczorem prezydent Emmanuel Macron napisał w serwisie X, że we Francji „nie ma miejsca dla przemocy”. Zapewnił, że sprawcy ataków na budynki publiczne i sklepy zostaną ukarani. Zaapelował o jedność w obliczu „tych, którzy sieją chaos”.

Reklama
Reklama

W sobotę setki tysięcy ludzi wzięły udział w demonstracjach we Francji pod hasłami protestu przeciwko rosnącym kosztom życia. Manifestacje zostały jednak przyćmione przez ataki na budynki publiczne i akty grabieży, do których doszło m.in. w Paryżu, Marsylii, Lyonie, Lille i Tuluzie. 

Kard. Ryś dla Zero.pl: Nie zgadzam się z utożsamieniem całego Kościoła z jednym środowiskiem

Izrael. Osadnicy pobili amerykańską fotoreporterkę i burmistrza z Francji

Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział w sobotę, że Waszyngton jest „bardzo zaniepokojony” atakami izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu, w tym pobiciem amerykańskiej fotoreporterki pracującej dla „Washington Post”. Dodał, że USA wezwały Izrael do stanowczej reakcji.

– Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tymi obrazami i tym, co widzimy. Prosiliśmy i nadal prosimy Izraelczyków, by się z tym rozprawili – powiedział Rubio dziennikarzom przed odlotem do Uzbekistanu. Pytanie zadała dziennikarka „Washington Post”, koleżanka poszkodowanej Heidi Levine.

Rubio podkreślił, że prezydent Donald Trump „nie chce kryzysu na Zachodnim Brzegu” ani „nowej iskry” w regionie. Przyznał jednak, że zna sprawę z relacji mediów. - Z tego, co wiem z mediów, to nie wyglądało dobrze. Cała ta sprawa była po prostu niepokojąca – dodał.

Dziennikarze przypomnieli, że jedną z pierwszych decyzji Trumpa po powrocie do Białego Domu było zniesienie sankcji na brutalnych osadników. Rubio odpowiedział, że ta decyzja nie oznacza, że USA popierają „to, co teraz widzi w telewizji i o czym czyta”. Zaznaczył, że USA otrzymują też inne skargi, a trwający sezon zbioru oliwek zawsze był czasem, w którym na te tereny przybywa wiele osób. Dodał, że podobny problem może dotyczyć Libanu.

Reklama
Reklama

Do ataku doszło w sobotę w palestyńskiej miejscowości Tajba, gdzie przebywali też dyplomaci z Polski, Francji i Belgii. Zamaskowani osadnicy otoczyli pojazdy delegacji i wybili szybę w samochodzie belgijskiego konsulatu. Pobili również 78-letniego burmistrza francuskiego miasta Aulnoye-Aymeries Bernarda Baudoux, który uczestniczył w wizycie.

Atak nastąpił 10 dni po pobiciu przez osadników fotografa agencji AFP Dżafara Asztiji.

 

 

Reklama
Reklama