Kraj

Za każdym razem, gdy polityk mówi o dezinformacji, gdzieś na świecie płacze fact-checker

Politycy mieli czas na zdobycie doświadczenia w walce z dezinformacją. Fałszywych informacji nie brakowało w pandemii COVID-19 czy po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. W jakim miejscu jesteśmy dziś? Prawo i Sprawiedliwość straszy Polaków kryzysem paliwowym, a rząd bawi się w fact-checking.

Krzysztof Jabłonowski
Felieton autorstwa: Krzysztof Jabłonowski
03 marca
5 minut
Rzecznik rządu Adam Szłapka na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów. (fot. Paweł Supernak / PAP)

Reklama

Rzecznik rządu walczy z dezinformacją. Sprawdziłem – już od lipca ubiegłego roku! Na każdej konferencji po posiedzeniu rządu za plecami Adama Szłapki pojawiają się przykłady fałszywych informacji, manipulacji czy przekłamań. Najczęściej z mediów społecznościowych i najczęściej z uwielbianego przez polityków serwisu X.


Reklama

Nie inaczej było dzisiaj. Najdonioślejszym przekłamaniem wypunktowanym przez Szłapkę była kampania Prawa i Sprawiedliwości o nadchodzącym podobno kryzysie paliwowym.

Akurat ta część wyszła rzecznikowi całkiem dobrze.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Śledź naszą RELACJĘ NA ŻYWO


Reklama

Polacy zaczynają się obawiać

Adam Szłapka zwrócił uwagę na zdjęcie kolejki do stacji benzynowej opublikowane wczoraj na profilu Prawa i Sprawiedliwości na X. "Czy zabraknie paliwa? Polacy zaczynają się obawiać. Konflikt na Bliskim Wschodzie eskaluje. Ceny ropy rosną. A rząd? Cisza" – brzmi napis nałożony na fotografię.


Reklama

– Apelujemy o to, żeby nie próbować w celach czysto politycznych wzbudzać paniki – komentował Szłapka. Podkreślił, że polskie rezerwy są bezpieczne, a paliwa nie zabraknie. Stanowisko to podtrzymuje również sama branża, ostatni komunikat Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego jest uspokajający.

– Pamiętajmy, że różni gracze zewnętrzni próbują tak grać, żeby wzbudzać w Polsce panikę – zauważył dalej rzecznik.


Reklama

Trudno się nie zgodzić. Fakt, że dramatyczne "zdjęcie" PiS nie zostało oznaczone jako wytwór sztucznej inteligencji to najmniejszy problem. Wystarczy wspomnieć 2022 r. i skrzętne zabiegi rosyjskiej propagandy o wywołanie paliwowej paniki wśród Polaków. Również wówczas paliwa miało wkrótce "nie być".


Reklama

Błaszczak wprowadza w błąd?

Nieco gorzej poszło rzecznikowi z fact-checkiem wypowiedzi polityków o SAFE. Adam Szłapka wspomniał o poście opublikowanym 27 lutego na X przez Mariusza Błaszczaka. "Mechanizm pożyczkowy SAFE to wielkie kłamstwo rządzących - wciąż nie wiemy ile środków zostanie skierowanych do polskiej zbrojeniówki" – napisał wówczas poseł PiS.

Szłapka przypomniał opublikowaną wcześniej tego samego dnia listę podmiotów, które będą polskimi beneficjentami programu SAFE. – Cała wielka mapa także tych kooperantów, którzy współpracują z polskimi firmami zbrojeniowymi, z Polską Grupą Zbrojeniową, prawie 12 tys. podmiotów – perorował.

No dobrze, ale Błaszczakowi nie chodziło o żadne podmioty. Błaszczakowi chodziło o to, ile środków zostanie przekazanych polskiemu sektorowi zbrojeniowemu. Trochę rozmowa głuchych.


Reklama

Szłapka po prostu się spieszył. Wraz z opublikowaniem listy beneficjentów SAFE potwierdzono, że 89 proc. środków z polskiej części SAFE, czyli w sumie niemal 166 mld zł, zostanie wydanych w Polsce. Wypadałoby to jednak powiedzieć, skoro już robimy fact-checking.


Reklama

Czy się czepiam? 

Tak czepiam się… ale mam poczucie wielkiego dysonansu. Od ponad siedmiu lat w dziennikarstwie nie robiłem właściwie niczego innego niż fact-checking. Wiem, że pędząc z kolejnymi weryfikacjami można się zaplątać we własne nogi. Ale politycy i walka z dezinformacją? Polityk fact-checker?

Serwisy fact-checkingowe to niemal równolatki pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Krótko przed "pierwszym Trumpem" zaczęły pojawiać się kolejne redakcje czerpiące z dorobku amerykańskiego Snopes’a czy PolitiFactu.


Reklama

Szybko doszło również do skompromitowania pojęcia "fake news" – tak uwielbianego przez fact-checkerów, bo pojemnego i dobrze grającego w tytułach. I tu też wszystko przez Trumpa, który wplatał "fake news" w co drugiej wypowiedzi o znienawidzonych mediach. Obecnie w środowisku to niemal zakazane słowo.


Reklama

Czy tak stanie się również z dezinformacją? O podobnym scenariuszu mówili w poniedziałek uczestnicy panelu eksperckiego z okazji startu nowego projektu "Demagoga" – "Magazynu Obiektyw". Politycy zabrali nam już "fake newsy", usilnie starają się zabrać "dezinformację". Co w kolejnym kroku? Zażądają dostępów do CMSa Konkretu24 czy FakeNews.pl?

Fejki po ataku na Iran zalewają sieć. Wskazujemy, które informacje są nieprawdziwe

Rząd fact-checkuje, a mógłby rządzić

Wczorajsza dyskusja "Magazynu Obiektyw" zakończyła się podobnie jak wiele polskich dyskusji o dezinformacji. Dramatycznymi pytaniami, dlaczego nikt w Polsce nie jest w stanie skutecznie koordynować walki z dezinformacją.


Reklama

W ostatnich latach liderzy kolejnych rządów doświadczali wielkich kryzysów z dezinformacją i obcą propagandą w tle. Największe przypadły na 2020 r. – wybuch pandemii COVID-19 i 2022 r. – początek pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. Wraz z politykami doświadczenia zbierali urzędnicy i eksperci.


Reklama

Jak korzystamy z tych doświadczeń w marcu 2026 r.? Prawo i Sprawiedliwość wrzuca na X dezinformację paliwową, a rzecznik rządu Koalicji Obywatelskiej wciela się w fact-checkera.

Mamy Naukową i Akademicką Sieć Komputerową, mamy Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, mamy Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. W rządowej strategii cyfryzacji pojawia się nawet postulat koordynacji działań w zakresie przeciwdziałania dezinformacji, ale nie ma już pomysłu, jak to zrobić.

Powoli w dyskusjach o dezinformacji dochodzimy za to do konsensusu w sprawie wielkich platform społecznościowych. To moje subiektywne wrażenie. Optymistyczne. Wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej jednolitego frontu domagającego się od nich wykrywania dezinformacji i jej usuwania, a nie pozorowania takich działań. Bo to przecież w rękach właścicieli Big Techów władzy jest najwięcej.