Po wybuchu wojny w Iranie polskie media społecznościowe zalała fala propagandy i dezinformacji. Co ciekawe, fałszywe przekazy nagłaśniają głównie polscy użytkownicy. – Jeśli coś mnie w ostatnich dniach zaskoczyło, to niewykorzystanie sytuacji w pełny możliwy sposób przez podmioty stricte rosyjskie i białoruskie. Widać, że są teraz bardziej obciążeni pracą na innych kierunkach – mówi Zero.pl dr Michał Marek, kierownik zespołu analizy zagrożeń zewnętrznych NASK – Państwowego Instytutu Badawczego.

- Propagandowe przekazy pojawiające się w polskim internecie po wybuchu wojny w Iranie są nagłaśniane przede wszystkim przez prywatnych użytkowników – zauważa w rozmowie z Zero.pl dr Michał Marek z NASK – Państwowego Instytutu Badawczego.
- Jak zauważa ekspert, podmioty bezpośrednio związane ze służbami rosyjskimi lub białoruskimi pozostają bierne.
- Dominują treści budujące wizerunek Iranu i Rosji jako "strażników pokoju". Stany Zjednoczone są przedstawiane jako źródło napięć.
- Szczególnie wiele fałszywych i wprowadzających w błąd treści pojawia się na platformie X, Tiktoku i Instagramie.
Po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran wicepremier Krzysztof Gawkowski poinformował na X o wzmocnieniu monitoringu polskiej cyberprzestrzeni Polski pod kątem ewentualnych zagrożeń i kampanii dezinformacyjnych. "Warto zwracać szczególną uwagę na źródła informacji pojawiających się w sieci. Bezpieczeństwo Polek i Polaków to priorytet wspólnych działań służb państwa" – pisał Gawkowski 28 lutego.
W ostatnich dniach w mediach społecznościowych rzeczywiście pojawiły się wprowadzające w błąd informacje – w tym nagłaśniane przez konta znane z kolportowania prorosyjskich przekazów. To od lat najaktywniejsi w polskiej cyberprzestrzeni siewcy dezinformacji.
Podmioty bezpośrednio związane z Rosją wykazały się jednak niewielką aktywnością – zauważa dr Michał Marek, kierownik zespołu analizy zagrożeń zewnętrznych Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej – Państwowego Instytutu Badawczego. Instytut tworzy i zabezpiecza polską cyberprzestrzeń, prowadzi również stały monitoring przestrzeni informacyjnej. Jest jednostką podległą Ministerstwu Cyfryzacji.
Polskie konta rozsyłają propagandę
– W polskiej infosferze doszło do pojawienia się złożonych i zmanipulowanych treści o charakterze propagandy i dezinformacji – przede wszystkim jednak propagandy – mówi dr Michał Marek w rozmowie z Zero.pl. – Nie obserwujemy wyjątkowej aktywności ze strony kont i portali bezpośrednio związanych z Federacją Rosyjską – zauważa.
"Zignorowali nasze ostrzeżenie". Trump przekazał nowe informacje o ataku na Iran
– Źródła, które generują poważne zasięgi w sieci, to głównie polscy obywatele znani z szerzenia białoruskiej i rosyjskiej propagandy – dodaje dr Marek. W przypadku tych podmiotów zwykle nie można udowodnić bezpośredniego związku ze służbami Federacji Rosyjskiej.
Takie osoby działają zwykle z pobudek finansowych lub dla atencji – to często tzw. pożyteczni idioci.
– Jeśli coś mnie w ostatnich dniach zaskoczyło, to niewykorzystanie sytuacji w pełny możliwy sposób przez podmioty stricte rosyjskie i białoruskie. Widać, że są teraz bardziej obciążeni pracą na innych kierunkach – podsumowuje dr Michał Marek.
Propagandowy przekaz: "zabiegająca o pokój" Moskwa kontra "agresywny" Zachód
Monitoring prowadzony w NASK potwierdza: w ostatnich dniach najważniejsze kierunki działań propagandowych to stymulowanie nastrojów antyzachodnich, antynatowskich czy antysemickich. Najwięcej manipulujących treści pojawia się przede wszystkim na X, a także na Tiktoku i na Instagramie.
Dr Michał Marek: Dostrzegalne jest przede wszystkim promowanie pozytywnego wizerunku Iranu, ale również pojawiają się treści budujące pozytywny wizerunek Federacji Rosyjskiej czy Władimira Putina, kontrastując "zabiegającą o pokój" Moskwę z "agresywnym i prowokującym wojny" Zachodem.
Dr Marek zauważa, że w ostatnio nagłaśnianych przekazach prezydenta Rosji pozycjonowano jako jedynego znaczącego światowego przywódcę, który oddaje hołd zabitemu przywódcy Iranu Alemu Chameneiemu. Odświeżano również znane narracje o Stanach Zjednoczonych jako podmiocie, który eskaluje napięcie bądź nawet "destabilizuje świat".
Poboczne przekazy: atakowanie polskich polityków, treści emitowane przez stronników Izraela
W rozmowie z Zero.pl kierownik zespołu analizy zagrożeń zewnętrznych NASK podkreśla, że w sieci pojawiły się również materiały deprecjonujące linię polityki państwa polskiego – Polskę oraz polskich kluczowych polityków przedstawiano jako marionetki Izraela czy Stanów Zjednoczonych – wyjaśnia.
Często propagandowe treści są przerzucane ze źródeł irańskich lub wspierających Iran źródeł innych podmiotów.
Dr Marek przyznał, że w polskiej infosferze można również dostrzec treści propagandowe emitowane przez stronę izraelską.
Wypowiedź szefa chińskiego MSZu, której nie było
W niedzielę w Zero.pl opisaliśmy najpopularniejsze fałszywe informacje krążące w sieci po wybuchu wojny w Iranie – wiele z nich rozpowszechniały konta znane z kolportowania prorosyjskich przekazów.
W serwisie X krążył cytat przypisywany ministrowi spraw zagranicznych Chin Wangowi Yi: "Państwo Izrael musi zostać rozbite, zanim jego przebiegłe, szatańskie działania doprowadzą do wybuchu trzeciej wojny światowej".

Fałszywa informacja o wypowiedzi szefa chińskiego MSZ. (fot. X.com)
Tylko na X post został wyświetlony blisko 20 tys. razy. Nie miał jednak nic wspólnego z prawdą. Wang Yi nigdy nie wypowiedział takich słów.
Na innym znanym prorosyjskim koncie pojawiła się fałszywa informacja o ucieczce premiera Izraela Binjamina Netanjahu do Europy. Bazowała na niepotwierdzonych plotkach i była połączona z czysto propagandowym przekazem o skutecznym bombardowaniu Izraela przez Iran. Według wszelkiego prawdopodobieństwa wiadomość po prostu przetłumaczono z innego języka na polski.
Deszcz rakiet nad Dubajem? Jednak nie
W sieci zaroiło się również od nagrań wideo przedstawiających wydarzenia w Iranie. Wiele z nich było jednak fałszywych – najczęściej przedstawiały stare wydarzenia, bez większego związku z trwającą teraz wojną.
"To nie jest już najbezpieczniejsze miejsce na świecie... Nad Palm Jumeirah, Dubaj w Zjednoczonych Emiratach Arabskich pada deszcz rakiet... kara za serwilizm..." – napisał 28 lutego jeden z użytkowników X.

Wbrew opisowi, wideo nie przedstawia wydarzeń w Dubaju. (fot. X.com)
Na opublikowanym przez niego wideo widać nocną panoramę miasta i lecące nad nim świetliste obiekty. Film wyświetlono blisko 400 tys. razy.
Wideo z pewnością nie przedstawia panoramy Dubaju. Krąży w sieci co najmniej od 2 października 2024 r. To prawdopodobnie atak na Tel Awiw przeprowadzony dzień wcześniej przez Iran.
