Dwóch polskich dziennikarzy – Andrzej Pawluszek i Igor Zalewski – interweniowało podczas awantury w centrum Tajpej, stając w obronie kobiet zaatakowanych przez pijanych mężczyzn. Sprawa wywołała duże poruszenie na Tajwanie po tym, jak okazało się, że jednym z agresorów był policyjny weteran.
Dlaczego azjatyckie media wykreowały polskich dziennikarzy na bohaterów? Czy zwykła uliczna przepychanka rzeczywiście jest powodem do natychmiastowych relacji telewizyjnych i szerokiego zainteresowania opinii publicznej?
Na Tajwanie przypadki przemocy wobec cywilów ze strony służb mundurowych pozostają tematem wyjątkowo wrażliwym. Jeden z takich incydentów uznawany jest dziś wręcz za fundament konsolidacji tajwańskiej tożsamości narodowej.
W 1947 roku funkcjonariusze patrolujący ulice Tajpej brutalnie pobili wdowę sprzedającą papierosy, wywołując falę protestów przeciwko władzom. Demonstracje zostały następnie krwawo stłumione. Szacunki mówią o śmierci od 18 do 28 tys. cywilów, a wydarzenia zapoczątkowały okres znany dziś jako „Biały Terror”, który trwał następne 40 lat.
Zdarzenie z udziałem polskich dziennikarzy – choć oczywiście nieporównywalne pod względem skali i konsekwencji – stanowi dobry pretekst do przypomnienia niezwykle trudnych wydarzeń, kluczowych dla zrozumienia współczesnej tajwańskiej tożsamości i walki o demokrację.
228 – fundament tożsamości narodowej Tajwanu
Jest rok 1947. Tajwanem rządzi Kuomintang (KMT) – chińska partia nacjonalistyczna, która przejęła kontrolę nad wyspą po zakończeniu II wojny światowej i odebraniu jej Japonii. Władze KMT traktowały Tajwan głównie jako zaplecze trwającej w Chinach wojny domowej z komunistami Mao Zedonga.
27 lutego 1947 roku ulice Tajpej patrolowali funkcjonariusze Biura Monopolu Tytoniowego. Zatrzymali uliczną sprzedawczynię papierosów – 40-letnią wdowę Lin Chiang-mai. Gdy kobieta błagała o zwrot skonfiskowanych papierosów i pieniędzy, jeden z funkcjonariuszy uderzył ją pistoletem w głowę na oczach przechodniów.
Wokół funkcjonariuszy szybko zgromadził się tłum. Jeden z agentów otworzył ogień do ludzi, zabijając przypadkowego przechodnia. Incydent wywołał masowe protesty następnego dnia – 28 lutego. Wydarzenie to przeszło do historii Tajwanu jako „Incydent 228” – od daty rozpoczęcia protestów po brutalnej interwencji chińskich funkcjonariuszy: 28 lutego 1947 roku (2/28).
Około dwóch tysięcy osób ruszyło pod budynek Biura Monopolu Tytoniowego, domagając się ukarania funkcjonariusza. Równolegle inna grupa demonstrantów odnalazła dwóch agentów Biura i zabiła ich na miejscu. Protesty szybko rozlały się na całą wyspę, obejmując urzędy państwowe.
7 marca rząd rozpoczął brutalną pacyfikację protestów. Wojsko patrolowało ulice Tajpej, strzelając do przypadkowych ludzi. W odpowiedzi nowo powołany przez protestujących Komitet ds. Rozwiązania Incydentu – złożony ze studentów, parlamentarzystów i lokalnych przedstawicieli – przedstawił ówczesnemu gubernatorowi wyspy listę 32 postulatów dotyczących demokratyzacji Tajwanu. Domagano się m.in. większego udziału lokalnych mieszkańców w administracji, wolności słowa, prasy i zrzeszania się oraz ochrony praw ludności rdzennej. Wiele z tych postulatów przypominało treścią żądania amerykańskich kolonistów wobec brytyjskiej korony, zawarte później w Deklaracji Niepodległości USA.
Asystenci sędziów zarabiają za mało. Sądy tracą kluczowych pracowników
8 marca na wyspę przybyły posiłki z Chin kontynentalnych, co zapoczątkowało pełnoskalową pacyfikację. Do końca miesiąca armia Kuomintangu zabiła tysiące ludzi. Studenci pomagający wcześniej utrzymać porządek podczas protestów zostali podstępnie wezwani do zgłoszenia się władzom, po czym trafiali do więzień lub byli rozstrzeliwani.
W następstwie wydarzeń 228 władze Kuomintangu (KMT) wprowadziły okres represji politycznych, znany dziś jako „Biały Terror”, który trwał na Tajwanie od 1947 do 1987 roku. Przez dekady pamięć o tych wydarzeniach była podtrzymywana głównie poprzez przekazy ustne, ponieważ władze cenzurowały wszelkie publiczne dyskusje na temat Incydentu 228.
Współczesne konsekwencje
Wydarzenia z 1947 roku stały się tak ważnym elementem tajwańskiej tożsamości narodowej m.in. dlatego, że były doświadczeniem „wspólnego cierpienia”, które połączyło społeczeństwo wyspy.
Dlatego współczesne zdarzenia z udziałem polskich dziennikarzy wywołują na wyspie natychmiastowe reakcje mediów i opinii publicznej. Tajwan traktuje tego typu sprawy niezwykle poważnie — również jako element budowania transparentności państwa i społecznego zaufania.
Szybka reakcja służb, intensywne zainteresowanie mediów i brak prób „zamiatania sprawy pod dywan” są odbiciem historycznej pamięci o tym, czym może skończyć się bezkarność służb i jak ważną rolę pełni demokracja – postrzegana jako sposób na to, by tragedie i represje epoki autorytarnej nigdy więcej się nie powtórzyły.

