Dwóch polskich dziennikarzy – Andrzej Pawluszek i Igor Zalewski – interweniowało podczas awantury w centrum Tajpej, stając w obronie kobiet zaatakowanych przez pijanych mężczyzn. Sprawa wywołała duże poruszenie na Tajwanie po tym, jak okazało się, że jednym z agresorów był policyjny weteran.

- Interwencja dwóch polskich dziennikarzy podczas ulicznej awantury w Tajpej stała się tematem ogólnokrajowej dyskusji na Tajwanie.
- Lokalne media podkreślają, że w sprawę był zamieszany policjant po służbie, co wywołało falę krytyki wobec służb.
- Według relacji Andrzeja Pawluszka możliwe są zarówno konsekwencje dyscyplinarne, jak i działania prokuratury wobec uczestników zajścia.
Polscy dziennikarze interweniowali na ulicach Tajpej
O całej sytuacji poinformował w mediach społecznościowych Andrzej Pawluszek. Dziennikarz przekazał, że podczas pobytu w Tajpej razem z dziennikarzem Kanału Zero Igorem Zalewskim stanęli w obronie kobiet, które zostały zaatakowane przez pijanych mężczyzn.
„Panie pięknie nam podziękowały, napastnicy trafili do aresztu, a tajwańska telewizja CTS News zdążyła już przygotować o tym materiał. Najciekawsze jest jednak to, że agresorami okazali się… policjanci po służbie” – napisał Pawluszek.
Dziennikarz zaznaczył również, że to Igor Zalewski jako pierwszy ruszył z pomocą, a on sam dołączył chwilę później. Ponieważ jednak formalnie zgłaszał sprawę i składał zeznania, to właśnie jego tajwańskie media przedstawiły jako głównego bohatera zdarzenia.
Igor Zalewski w rozmowie z Zero.pl opisuje, że do tego zdarzenia doszło, kiedy razem z Andrzejem Pawluszkiem wychodzili z restauracji. Byli świadkami, jak dwóch agresywnych mężczyzn atakowało trzy pochodzące z Tajlandii kobiety.
– Podeszliśmy, próbowaliśmy załagodzić sytuację. Utworzyliśmy żywy mur między tymi kobietami a agresorami – opowiada. Zalewski dziwił się innym osobom, które nie zareagowały. – Teraz rozumiem, że to byli policjanci, więc może się po prostu bali – dodaje.
Zalewski mówi, że dwóch mężczyzn całą swoją agresję przekierowało na Pawluszka. – W pewnym momencie próbowali go uderzyć. W tym czasie wezwano policję, która dość szybko przyjechała na miejsce. To było w samym środku miasta – wskazuje.
Agresorzy zostali zatrzymani i trafili na komisariat. Andrzej Pawluszek został zaatakowany fizycznie, więc zdecydował się złożyć zawiadomienie na posterunku.
Zalewski opisuje, że nic mu się nie stało, poza tym, że sprawca próbował wyrwać mu telefon z rąk, kiedy dziennikarz go nagrywał. Już po policyjnej interwencji na miejscu zgromadziły się tłumy. Ludzie – w tym poszkodowane kobiety – dziękowali dziennikarzom za reakcję.
Do incydentu doszło w popularnej dzielnicy Ximending w Tajpej – jednym z najbardziej znanych miejsc turystycznych na Tajwanie. Lokalna telewizja CTS News szeroko opisała sprawę, podkreślając, że wywołała ona oburzenie opinii publicznej.
Według relacji tajwańskich mediów pijany mężczyzna agresywnie zachowywał się wobec zagranicznych turystów i kobiet. Na miejscu interweniowali policjanci, którzy próbowali uspokoić sytuację. Wkrótce okazało się jednak, że jednym agresorów był funkcjonariusz po służbie.
Tajwańskie media zwróciły szczególną uwagę na sylwetkę Andrzeja Pawluszka. W materiale telewizyjnym przedstawiono go jako doświadczonego polskiego dziennikarza i byłego samorządowca. Przypomniano, że w latach 90. był redaktorem naczelnym lokalnej gazety w Karpaczu, później radnym miejskim, a następnie radnym sejmiku Dolnego Śląska. Od 2016 r. pełnił także funkcję sekretarza premiera.
Możliwe konsekwencje dla funkcjonariuszy
Jak wynika z relacji Pawluszka, sprawa może mieć poważne konsekwencje dla funkcjonariuszy zamieszanych w zdarzenie.
„Na Tajwanie zrobiła się z tego afera. Jest oburzenie, że funkcjonariusze, którzy powinni chronić obywateli, sami dopuścili się agresji i szargają wizerunek policji. Wszystko wskazuje na to, że może ich czekać wydalenie ze służby, a także zarzuty prokuratorskie” – napisał dziennikarz.
Sprawa odbiła się szerokim echem także dlatego, że Ximending uchodzi za wizytówkę Tajpej i jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc przez zagranicznych turystów. Tajwańskie media zwracają uwagę, że podobne incydenty mogą negatywnie wpływać na międzynarodowy wizerunek kraju.
We wtorek rano Pawluszek poinformował, że sprawa interwencji polskich dziennikarzy eskalowała. Dodał, że lokalna telewizja ujawniła, iż sprawcą, który zaatakował dziennikarzy, jest policyjny weteran z wydziału kryminalnego w Taipei.
„Komenda policji w dzielnicy Wanhua zorganizowała wczoraj konferencję prasową w tej sprawie. Szef policji potępił jego zachowanie i zapowiedział bezwzględne wyciągnięcie konsekwencji. Jak podaje telewizja wobec agresora natychmiast wszczęto postępowanie dyscyplinarne, dostał naganę z wpisem do akt, a sprawa trafiła do prokuratury. Wszystko wskazuje na to, że ta szumowina wyleci z policji” – dodał.
