Skompromitował się nie byle kto a sam były minister w PiS Andrzej Adamczyk. Trząsł się jak galareta ze śmiechu, komentując wygląd kobiety i robiąc jej z tzw. przyczajki zdjęcie telefonem.
Czytaj także: Mateusz nietykalny. Jeszcze nikt z PiS nie mógł sobie pozwolić na tak wiele
– Pokażę żonie, co jest na topie w Warszawie, bo nigdy nie wie, w co się ubrać – mówi rozbawiony były minister. Mogę jedynie przekazać wyrazy współczucia dla małżonki, problem z doborem garderoby w tej sytuacji, być może jest jej najmniejszą bolączką.
Wszystko się nagrało
Adamczyk miał pecha, bo gdy robił fotkę i rubasznie bredził, nagrał go jeden z operatorów z telewizji. Niesmaczna scenka wydarzyła się bowiem tuż przed konferencją prezesa PiS.
„Janusze polityki na pełnej. Na weselu najpewniej podszczypują kuzynki, a potem z nosem lądują w sałatce” – tak chamskie zachowanie Adamczyka skomentował jeden z internautów.
Czytaj także: Dubajski trop w aferze Zondacrypto? Detektyw poszukujący „króla bitcoinów” ujawnia
Tymczasem, szef Adamczyka, prezes Jarosław Kaczyński tę samą kobietę, dziennikarkę TVP Justynę Dobrosz–Oracz, kilka dni temu na powitanie z szacunkiem pocałował w rękę. Staroświeckie? Być może, ale wolę ten niemodny już sznyt od zwykłego chamstwa, które były minister pewnie nazwie poczuciem humoru.
Co jest na topie w Warszawie?
Problem w tym, że śmiał się tylko on i jego towarzystwo, o zgrozo, również kobiety. Wtórowała mu bowiem posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Rozbawiony wydawał się też Zbigniew Kuźmiuk, który spoglądał w telefon Adamczyka na upolowane fotki.
Proszę państwa, to nie jest i nigdy nie było „na topie w Warszawie”.
Jak dla mnie, poseł Adamczyk powinien wylądować nosem w sałatce.
Ps. Mam jeszcze jedną prośbę do Czytelników. Wiem, że każdy może mieć uwagi do pracy dziennikarzy. Błagam, tym razem ograniczcie ewentualne komentarze do uwag na temat pracy Justyny Dobrosz–Oracz. Darujcie sobie fizis i wizerunek osoby. Nie bądźcie wujami z wesela, jak były minister Adamczyk.

