Reklama
Reklama
Kraj

Co jest na topie w Warszawie? Poseł PiS nie ma pojęcia

W sejmowych korytarzach często słychać ostre słowa. Nie brakuje też wzajemnych złośliwości. Ot normalny element polityki, który już nikogo nie dziwi. Incydentalnie, gdy do akcji wkracza Braun z gaśnicą, włamuje się przemoc. Ostatnio w kuluarach Sejmu słychać też było obrzydliwy, wręcz chamski rechot. Rodem z końcówki wesela, nad ranem, gdy niektórzy już nie powinni się odzywać i po prostu usunąć z towarzystwa.

Olga Karaban
Felieton autorstwa: Olga Karaban
Dzisiaj 12:09
3 min
Bohaterem żenującej sceny w Sejmie był Andrzej Adamczyk (fot. Leszek Szymański / PAP)

Reklama

Skompromitował się nie byle kto a sam były minister w PiS Andrzej Adamczyk. Trząsł się jak galareta ze śmiechu, komentując wygląd kobiety i robiąc jej z tzw. przyczajki zdjęcie telefonem.


Reklama

Czytaj także: Mateusz nietykalny. Jeszcze nikt z PiS nie mógł sobie pozwolić na tak wiele

– Pokażę żonie, co jest na topie w Warszawie, bo nigdy nie wie, w co się ubrać – mówi rozbawiony były minister. Mogę jedynie przekazać wyrazy współczucia dla małżonki, problem z doborem garderoby w tej sytuacji, być może jest jej najmniejszą bolączką.

Wszystko się nagrało

Adamczyk miał pecha, bo gdy robił fotkę i rubasznie bredził, nagrał go jeden z operatorów z telewizji. Niesmaczna scenka wydarzyła się bowiem tuż przed konferencją prezesa PiS.


Reklama


Reklama

„Janusze polityki na pełnej. Na weselu najpewniej podszczypują kuzynki, a potem z nosem lądują w sałatce” – tak chamskie zachowanie Adamczyka skomentował jeden z internautów.

Czytaj także: Dubajski trop w aferze Zondacrypto? Detektyw poszukujący „króla bitcoinów” ujawnia

Tymczasem, szef Adamczyka, prezes Jarosław Kaczyński tę samą kobietę, dziennikarkę TVP Justynę Dobrosz–Oracz, kilka dni temu na powitanie z szacunkiem pocałował w rękę. Staroświeckie? Być może, ale wolę ten niemodny już sznyt od zwykłego chamstwa, które były minister pewnie nazwie poczuciem humoru.


Reklama

Co jest na topie w Warszawie?

Problem w tym, że śmiał się tylko on i jego towarzystwo, o zgrozo, również kobiety. Wtórowała mu bowiem posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Rozbawiony wydawał się też Zbigniew Kuźmiuk, który spoglądał w telefon Adamczyka na upolowane fotki. 


Reklama

Proszę państwa, to nie jest i nigdy nie było „na topie w Warszawie”.

Jak dla mnie, poseł Adamczyk powinien wylądować nosem w sałatce.

Ps. Mam jeszcze jedną prośbę do Czytelników. Wiem, że każdy może mieć uwagi do pracy dziennikarzy. Błagam, tym razem ograniczcie ewentualne komentarze do uwag na temat pracy Justyny Dobrosz–Oracz. Darujcie sobie fizis i wizerunek osoby. Nie bądźcie wujami z wesela, jak były minister Adamczyk.