Reklama
Reklama
Reklama

Prof. Piotrowski o wyborze Berka do TK. „Prezydent jest związany ustawą”

Prof. Piotrowski o wyborze Berka do TK. „Prezydent jest związany ustawą”
Prof. Piotrowski o wyborze Berka do TK. „Prezydent jest związany ustawą” (fot. PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Wybór Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego budzi wątpliwości dotyczące jego niezależności i spełnienia wymogów ustawowych – ocenia prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Komentując zamieszanie wokół TK, prawnik podkreśla, że zarówno Sejm, jak i prezydent są związani obowiązującym prawem.

  • Prof. Ryszard Piotrowski zwraca uwagę na wątpliwości dotyczące praktyki zawodowej Macieja Berka i jego wcześniejszej pracy w administracji rządowej.
  • Konstytucjonalista podkreśla, że prezydent nie jest zwolniony z obowiązku przestrzegania ustawy.

4 września Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Za jego kandydaturą zagłosowało 226 posłów, a wymagane minimum wynosiło 219 głosów. Wcześniej rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zapowiadał, że bez dokumentu potwierdzającego wykonywanie zawodu radcy prawnego Berek nie zostanie zaproszony do Pałacu Prezydenckiego.

W środę rano w Sejmie Berek złożył ślubowanie z formułą „wobec prezydenta”. Odwiedził także budynek trybunału, gdzie odbył rozmowę z prezesem TK. Bogdan Święczkowski poinformował później, że Berek nie nawiązał stosunku służbowego i nie został dopuszczony do orzekania do czasu uzyskania opinii prezydenta w sprawie jego ślubowania.

W tym czasie przed siedzibą TK trwały przepychanki zgromadzonych tam manifestantów m.in. z Ruchu Obrony Granic z Robertem Bąkiewiczem na czele oraz klubów „Gazety Polskiej” z policją. Protestujący próbowali m.in. blokować wejście do siedziby TK.

Reklama
Reklama

O ocenę sytuacji poprosiliśmy prof. Ryszarda Piotrowskiego, konstytucjonalistę i doktora habilitowanego nauk prawnych z Uniwersytetu Warszawskiego.

„Trybunał musi pozostawać niezależny”

– Przede wszystkim trybunał musi pozostawać niezależny od władzy wykonawczej. Tymczasem premier z właściwą sobie jednoznacznością mówi: „Ja muszę mieć swoich sędziów w Trybunale”. Gdyby powiedział: „Muszę mieć sędziów o wysokich kwalifikacjach, niezawisłych i niezależnych, a takim sędzią jest właśnie pan Maciej Berek”, byłoby cudownie – tłumaczy prof. Piotrowski.

Jednym z powodów kontrowersji wokół kandydatury Berka jest jego wcześniejsza działalność w administracji rządowej. W latach 2007–2015 był prezesem Rządowego Centrum Legislacji (RCL), instytucji odpowiedzialnej za obsługę procesu legislacyjnego rządu.

– Niezwykle zaskakujące w tej sytuacji jest to, że do trybunału wybiera się wieloletniego szefa Rządowego Centrum Legislacji, który odpowiadał – choć nie bezpośrednio, bo bezpośrednio odpowiada za to premier – za nieogłaszanie orzeczeń trybunału, czyli za paraliżowanie jego pracy – ocenia konstytucjonalista.

Wątpliwości dotyczące stażu zawodowego

Drugą sprawą, która budzi wątpliwości, jeżeli chodzi o wybór Macieja Berka na sędziego TK jest to, że nie spełnia on wymogów formalnych. Kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego musi posiadać co najmniej 10-letni staż pracy na określonych stanowiskach prawniczych. Sam fakt wpisu na listę radców prawnych w Okręgowej Radzie Radców Prawnych nie jest dowodem na to, że ktoś wypełniał obowiązki radcy prawnego.

Reklama
Reklama

– Ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego stawia kandydatom na sędziów tego trybunału liczne wymagania. Jedno z nich dotyczy wykazania – jeśli kandydat nie ma habilitacji – że spełnia warunki stawiane kandydatom na sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, a w szczególności przez co najmniej dziesięć lat wykonywał w Polsce zawód radcy prawnego – wyjaśnia prof. Piotrowski.

Czytaj także: Cios w Trybunał Konstytucyjny. „Nie otrzyma ani złotówki”

Konstytucjonalista zwraca uwagę na różnicę między wpisem na listę radców prawnych a faktycznym wykonywaniem obowiązków zawodowych.

– Istota problemu polega na tym, że przyjmuje się, iż kandydat spełnia wymagania, choć nie jest jasne, czy i w jaki sposób można to zweryfikować. Czym innym jest zatrudnienie w administracji, a czym innym świadczenie pomocy prawnej. Maciej Berek po prostu twierdził, że taką pomoc świadczył. Pojawia się jednak pytanie, jak miałby to wykazać – mówi profesor.

„Sejm również musi przestrzegać prawa”

Profesor Piotrowski odniósł się także do argumentu, że wybór sędziego przez Sejm powinien kończyć dyskusję na temat jego kandydatury. Tylko, że według konstytucjonalisty pogląd ten nie znajduje podstaw prawnych.

– Sejm, podobnie jak wszystkie organy władzy publicznej, musi działać na podstawie i w granicach prawa. Jeżeli wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie oznacza to, że otwiera się przed nim jakieś okno możliwości pozwalające na nieprzestrzeganie prawa. Tak nie jest – podkreśla.

Reklama
Reklama

Czytaj także: Próba „sparaliżowania pracy TK”. Jest ruch prokuratury m.in. wobec Bąkiewicza

– Jeżeli wybór narusza ustawę, która wiąże Sejm, to dopóki ustawa nie zostanie zmieniona i nie zostanie z niej usunięty warunek dotyczący spełniania wymagań stawianych sędziom Sądu Najwyższego albo Naczelnego Sądu Administracyjnego, pozostaje on dla Sejmu wiążący. Jest również wiążący dla prezydenta – dodaje.

Co powinien zrobić prezydent?

Profesor odniósł się również do roli prezydenta Karola Nawrockiego. W sporze o zaprzysiężenie Berka pojawia się pytanie, czy głowa państwa może oceniać, czy wybrany przez Sejm kandydat spełnia ustawowe warunki.

– To, że prezydent przyjmuje ślubowanie, nie oznacza, że to on dokonuje wyboru sędziego zamiast Sejmu. Nie oznacza to jednak również, że prezydent uzyskuje możliwość nieprzestrzegania prawa. On także jest związany ustawą i nie może przyjąć ślubowania od osoby, która nie spełnia określonych w niej wymagań – tłumaczy prof. Piotrowski.

– Prezydent musi dokonać takiej oceny, ponieważ w przeciwnym razie naruszyłby ustawę o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Nic nie zwalnia go z obowiązku przestrzegania ustawy – dodał.

„Konstytucja obowiązuje”

Na koniec zapytaliśmy profesora Piotrowskiego, jaka przyszłość czeka Trybunał Konstytucyjny. Prawnik odpowiedział, że to nie jego rzecz, żeby o tym przesądzać. Stwierdził natomiast, że jakiekolwiek stosowanie przymusu państwowego wobec trybunału jest zabronione przez prawo, w szczególności przez prawo karne.

Reklama
Reklama

– Zabronione jest również paraliżowanie działalności istniejącego trybunału. Polega ono na niepublikowaniu orzeczeń, niepowoływaniu sędziów, niewybieraniu sędziów przez długi czas, obrażaniu trybunału, blokowaniu jego finansowania, a także zastraszaniu pracowników i stosowaniu wobec nich sankcji karnych – wylicza prof. Piotrowski.

– Mogę powiedzieć, że Konstytucja obowiązuje, a w związku z tym trybunał w obecnym składzie powinien działać – podsumowuje konstytucjonalista.

Reklama
Reklama