
Już w niedzielę mieszkańcy Częstochowy zdecydują w referendum o odwołaniu lub pozostaniu na stanowisku Krzysztofa Matyjaszczyka. Prezydent Częstochowy od ośmiu miesięcy nie może wejść do urzędu miasta z powodu zarzutów korupcyjnych. O co chodzi w tej dziwnej historii? Wyjaśnia Waldemar Stankiewicz z Kanału Zero.
- Inicjatorzy referendum ws. odwołania prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka zebrali ponad 24 tys. podpisów.
- Do odwołania włodarza miasta potrzeba 46 tys. głosów.
- Krytycy prezydenta mówią nie tylko o jego własnych problemach, ale również o wysokich wynagrodzeniach w spółkach miejskich oraz nepotyzmie.
Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk z Nowej Lewicy sprawuje urząd od 16 lat. Od ośmiu miesięcy nie może jednak wejść do urzędu miasta ani kontaktować się z pracownikami. Prokuratura nałożyła na niego zakaz pełnienia funkcji po zatrzymaniu przez CBA w lutym bieżącego roku.
Inicjatorzy referendum w sprawie jego odwołania przez wakacje zebrali ponad 24 tys. podpisów – znacznie więcej niż wymagane około 16 tys. Porozmawiał z nimi Waldemar Stankiewicz z Kanału Zero.
Czytaj również: Ile zapłacimy za paliwo na Wszystkich Świętych? Są nowe prognozy
Prezydent z prokuraturą i CBA na karku
Matyjaszczyk usłyszał zarzuty korupcyjne. Pierwszy dotyczy przyjęcia 40 tys. zł korzyści majątkowych w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie korzystnych dla jednego z wykonawców. Drugi obejmuje przyjęcie korzyści majątkowych w latach 2020–2025 na nie mniejszą kwotę niż 129 tys. zł.
Sąd nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie. Prezydent wpłacił 200 tys. zł poręczenia majątkowego, zatrzymano mu paszport i objęto dozorem policyjnym. Od początku twierdzi, że jest niewinny i że zarzuty to pomówienia. Od miesięcy nie udziela wypowiedzi dziennikarzom.
Referendum w sprawie odwołania prezydenta i Rady Miasta odbędzie się w niedzielę. Aby było ważne, do urn musi pójść ponad 46 tys. uprawnionych. W przypadku rady miejskiej – mieszkańcy równolegle zdecydują o jej przyszłości – ponad 48 tys.
„Wstyd na całą Polskę”
Inicjatorzy wskazują na szereg problemów narastających przez lata. Krytycy prezydenta przekonują, że miasto się wyludnia, a zadłużenie wzrosło z około 300 mln zł do około 1 mld zł.
– Widzimy ile zarabiają ludzie, którzy są w miejskich spółkach, a są tam tylko dlatego, że mają odpowiednią legitymację partyjną – mówi Marcin Nocoń jeden z inicjatorów referendum. W zorganizowanej przez jego środowisko wystawie „Aleja Gwiazd” pokazano m.in. roczne dochody wiceprezydentów i radnych sięgające setek tysięcy złotych.
– To jest wstyd na całą Polskę, że nasz prezydent od ośmiu miesięcy nie może wejść do urzędu miasta i nadal jest prezydentem – ocenia Nocoń. Dodaje, że układ rządzi od 16 lat i jest „zabetonowany”. Szczególną uwagę zwraca na karierę drugiej żony prezydenta, która awansowała w urzędzie miasta na stanowisko dyrektorki Biura Ładu Korporacyjnego.
Kolejni rozmówcy Stankiewicza wskazują na niedofinansowanie kultury i brak stadionu dla piłkarskiej drużyny Rakowa. Członkini społecznej radzie dzielnicy, mówi o zaniedbaniach – Władze miasta interesują się tylko centrum, a dzielnice peryferyjne są w zapomnieniu – ocenia.
Cały film już dostępny w Kanale Zero:
Może zainteresuje Cię również: