Świat

Rosja zmienia swoją historię. „Polskie pomniki są niszczone po cichu”

Pamięć historyczna w Rosji służy bieżącej polityce. Pewnie w każdym kraju na świecie tak jest, ale w Rosji jest to przeprowadzane bezpardonowo i brutalnie – pisze dla Zero.pl Grzegorz Ślubowski, były konsul RP w Petersburgu. Rosyjskie władze niszczą polskie miejsca pamięci po cichu, próbując wymyślać preteksty. Nikt przecież nie przeprowadza renowacji, niszcząc najpierw groby czy cmentarze.

Grzegorz Ślubowski
Felieton autorstwa: Grzegorz Ślubowski
08 marca
8 minut
Rosja gloryfikuje Stalina. (fot. smith371 / Shutterstock/Freepik)

Reklama

TYLKO NA

Rosyjskie władze na dużą skalę prowadzą operację zamiany historycznej pamięci. Ostatnim, ale bardzo wiele mówiącym wydarzeniem jest likwidacja w Moskwie Muzeum Gułagu i powołanie na to miejsce Muzeum Pamięci Ofiar Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. To symboliczna zmiana, która wyraźnie pokazuje, gdzie zmierza rosyjska pamięć historyczna. Ta „zamiana pamięci” dotyka także Polaków i polskiej historii.


Reklama

Walka o Pamięć

Zamiana muzeum ofiar Gułagu, czyli stalinowskich represji, na muzeum ofiar Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941–1945 to symboliczne zdarzenie. Jak w soczewce widać, na czym polega specjalna operacja w Rosji zamiany historycznej pamięci. Dotychczas w Rosji było tak, że zarówno w kulturze masowej, jak i w oficjalnej państwowej narracji, zbrodnie stalinowskie były uznawane za negatywny efekt funkcjonowania komunistycznego systemu.

Do pewnego stopnia były interpretowane jako efekt uboczny polityki industrializacji kraju. Równocześnie jednak powstało wiele filmów czy książek opowiadających o życiu w radzieckich gułagach. Dzisiaj ta narracja się zmienia – o zbrodniach stalinowskich prawie się nie mówi. Wszystkie elementy, które miałyby kultywować pamięć stalinowskich ofiar, są kasowane z debaty publicznej.


Reklama

Państwo robi coraz więcej, aby o zbrodniach stalinowskich zwyczajnie zapomnieć. Usuwane są na przykład tabliczki pamięci, które organizacja Memoriał umieszczała na domach osób represjonowanych. Sama organizacja Memoriał – jako stowarzyszenie zarejestrowane w Moskwie – jest już nielegalna. Przez lata to właśnie Memoriał zajmował się kultywowaniem historycznej pamięci dotyczącej czasów stalinowskich.


Reklama

Kwalifikacja wojskowa także dla kobiet? Petycja jest już w Sejmie

Dzisiaj w całej Rosji, jak grzyby po deszczu, powstają pomniki Stalina. Ten renesans stalinizmu wspierają władze na wszystkich szczeblach. Stalin nie jest już winnym śmierci setek tysięcy czy milionów ofiar, jest mężem stanu.


Reklama

Ta akcja restalinizacji dotyka również polskich miejsc pamięci. Chociaż w Polsce media właściwie o tym nie piszą, to w putinowskiej Rosji trwa systematyczna i zaplanowana odgórnie akcja unicestwiania polskich miejsc pamięci.


Reklama

Tylko w czasie, kiedy mieszkałem w Rosji od 2022 do 2025 r., zniszczone zostały m.in.: pomnik ofiar polskiej operacji NKWD w Lewaszowie pod Petersburgiem, cmentarz żołnierzy AK w Borowiczach, pomnik polskich ofiar stalinowskich represji w Krasnym Borze pod Pietrozawodzkiem, zniszczona została tablica upamiętniająca polskie ofiary łagrów na Sołowkach, ogromny Krzyż katolicki w Workucie i wiele, wiele innych pomników czy grobów.

Nawet – co już można uznać za nadgorliwość – zniszczona została tablica upamiętniająca pobyt Ludwika Waryńskiego w twierdzy Schlisselburgu, czyli ofiarę carskich represji. Ktoś uznał, że skoro mają zniknąć miejsca związane z Polską czy Polakami – to wszystkie.


Reklama

Szkoda, ale niestety media w Polsce prawie się tym nie interesują. Niszczenie polskich grobów czy pomników odbywa się zawsze w podobny sposób. W nocy przyjeżdżają odpowiednie służby, dźwigami koparkami unicestwiają pomnik czy grób, a kamienie wywożą w nieznanym kierunku. Później nad ranem okazuje się, że właśnie pomnika już nie ma i nikt absolutnie nie wie, co się z nim stało.


Reklama

Rozpoczyna się ustalanie wersji, że może na renowację, że był uszkodzony i pewnie niedługo wróci. Rosyjskie władze niszczą polskie miejsca pamięci po cichu, próbując wymyślać preteksty i nie przyznając się, że chodzi właśnie o to, żeby taki pomnik zlikwidować, a renowacja oznacza unicestwienie. Bo nikt nie przeprowadza renowacji, niszcząc najpierw groby czy cmentarze i wywożąc gruz.

Tylko patrzeć jak zniszczony zostanie cmentarz polskich oficerów w Katyniu. Dyrektor rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiej Naryszkin powiedział, że w archiwach znaleziono list żołnierza Wehrmachtu, który opisuje, jak brał udział w zbrodni katyńskiej. Czyli to jednak Niemcy mieliby zamordować polskich oficerów, a nie żołnierze Armii Czerwonej.


Reklama

Katyń, Rosja, 10.04.2018. Uroczyste obchody 78. rocznicy zbrodni katyńskiej na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu. Polska delegacja uczciła pamięć polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w 1940 r. (fot. Wojciech Pacewicz / PAP)


Reklama

Nawet kilka lat temu taka interpretacja historii byłaby nie do pomyślenia. Przecież w państwowej rosyjskiej telewizji był pokazywany „Katyń” Andrzeja Wajdy.

Dzisiaj to przeszłość, o której nikt nie pamięta. Ale jeżeli już w przestrzeni publicznej lansowana jest teza, że zbrodni katyńskiej dokonali Niemcy, to po co ma stać Memoriał w Katyniu?


Reklama

Co ważniejsze: historia czy polityka

Pamięć historyczna w Rosji służy bieżącej polityce. Pewnie w każdym kraju na świecie tak jest, ale w Rosji jest to przeprowadzane wyjątkowo, bezpardonowo i brutalnie. Kiedy mieszkałem i pracowałem w Petersburgu, ogromnym wydarzeniem były kolejne rocznice blokady Leningradu.


Reklama

Pamięć o ofiarach Leningradu, która była wiele razy przemilczana i fałszowana to ważny element pamięci mieszkańców miasta. Ale blokada Leningradu tak, jak wszystko dzisiaj co jest historią, służy bieżącej propagandzie. Dlatego miejski sąd w Sankt Petersburgu uznał to wydarzenie za zbrodnię przeciwko ludzkości, przeciwko narodom Związku Sowieckiego.

Liczbę ofiar określono na 1,1 mln, czyli prawie dwa razy więcej niż dotychczasowe dane oficjalne. Sędzia wyliczył w postanowieniu, że „winnymi blokady Leningradu były wojska faszystowskich Niemiec, a także ich pomocnicy, oddziały z Belgii, Włoch, Norwegii, Hiszpanii, Holandii i Finlandii, a także oddziały ochotników złożone z Austriaków, Łotyszy, Polaków i Czechów”. Równocześnie stwierdzono, że następstwa materialne i psychiczne z powodu blokady odbiły się także na obecnych mieszkańcach Petersburga, dlatego wszystkie wymienione nacje powinny płacić odszkodowanie. Suma zresztą została podana.


Reklama


Reklama

Przekaz jest oczywisty. Chodzi o to, żeby stworzyć analogię do dzisiejszej wojny na Ukrainie. Skoro dzisiaj Polacy i inne narody Europy wspierają, zgodnie z rosyjską propagandą, „faszystów na Ukrainie”, to trzeba pokazać, że koalicja Zachodu wspierała faszystów już wcześniej, w czasie blokady Leningradu. W Rosji Putina historia blokady jest fałszowana i służy propagandzie, a historyczna prawda nie ma znaczenia.

W cieniu Sandarmochu

Co więcej, dzisiaj ludzie, którzy przez lata dbali o pamięć o zbrodniach stalinowskich są prześladowani, a nawet siedzą w więzieniu. Chyba najbardziej tragicznym przykładem są losy Jurija Dmitriewa, działacza Memoriału z Karelii na północnym zachodzie Rosji. Doprowadził on do odnalezienia ofiar zbrodni stalinowskich w lasach Karelii, konkretnie w Sandarmochu. Tam mieli zostać pochowani więźniowie łagrów na Sołowkach.


Reklama

Przez lata Dmitriew podlegał ogromnym naciskom, został oskarżony o pedofilię i skazany na 15 lat więzienia. Dotychczas przebywa w kolonii karnej. Wiele razy byłem w Pietrozawodsku, stolicy Karelii, rozmawiałem z jego sąsiadami i współpracownikami, nikt nie miał wątpliwości, że jest on ofiarą prowokacji władz.


Reklama

Samoloty zestrzelone przez pomyłkę. Najtragiczniejsze katastrofy cywilnych lotów

Kiedy byłem jeszcze dyplomatą, jeździliśmy raz do roku wspólnie z innymi europejskimi dyplomatami składać kwiaty w lesie na grobach ofiar rozstrzelanych przez NKWD.


Reklama

Każdego roku na miejscu pojawiały się nie tylko rodziny ofiar, ale także proputinowscy aktywiści, uzbrojeni Kozacy. Sceny, do jakich dochodziło, wydają się do dzisiaj niewiarygodne. Kozacy blokowali drogę na cmentarz, wykrzykiwali antypolskie czy antyeuropejskie hasła czy trzymali antypolskie transparenty.


Reklama

Gra w imperium

Sygnał i zgoda na takie zachowania idą z samej góry. To na pewno decyzja Władimira Putina. Rosja jest dzisiaj krajem, który odbudowuje imperium, tym samym chce wzmacniać swoją historię z czasów, kiedy nim była. Dlatego Stalin jest dobrze widziany, bo zbudował imperium, ale już nie Chruszczow, który „oddał Ukrainie Krym”. Ale tak samo rządowa propaganda mówi o Piotrze I czy Katarzynie II. Liczy się imperializm i nie ma zbyt wielkiego znaczenia czy jest to imperializm czerwony, czy biały. Kiedy mieszkałem w Petersburgu, w Dzień Rosji na głównej ulicy miasta Newskim Prospekcie powiewały trzy flagi, czerwony sztandar ZSRR, trójkolorowa flaga Rosji i flaga domu Romanowów.

 


Reklama

 

 


Reklama

Źródło: Zero.pl
Grzegorz Ślubowski
Grzegorz ŚlubowskiDziennikarz Kanału Zero