Reklama

Putin nie broni przyjaciół. Władze Iranu podzieliły los Syrii i Wenezueli

Reklama

Jedna rozmowa telefoniczna potrafi obnażyć realną wartość politycznych „przyjaźni”. Teheran właśnie dostał od Moskwy sygnał, który dla jednych brzmi jak lojalność, a dla innych jak chłodna kalkulacja. Rosyjskie władze ograniczają się bowiem do wyrazów ubolewania, ale nie planują działań wykraczających poza słowne potępienie Amerykanów.

Ali Chamenei i Władimir Putin
Z rosyjskiego komunikatu wynika, że minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zadzwonił do swojego irańskiego odpowiednika, by przekazać kondolencje i zaoferować wsparcie. Tyle że to wsparcie ma przede wszystkim wymiar słowny. (fot. khamenei.ir)
  • Politico zauważa, że kraje zaprzyjaźnione z Rosją nie mogą liczyć na jej wsparcie w razie kłopotów.
  • Iran jest kolejnym przykładem po Syrii i Wenezueli, że inne państwa i lokalna opozycja nie obawiają się rosyjskiego poparcia dla danej władzy.
  • Zdaniem zachodnich dziennikarzy świadczy to o umocnieniu się pozycji USA w roli światowego hegemona.

Reklama

Śledź naszą relację na żywo. Relacjonujemy najważniejsze wydarzenia wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Z rosyjskiego komunikatu wynika, że minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zadzwonił do swojego irańskiego odpowiednika, by przekazać kondolencje i zaoferować wsparcie. Tyle że to wsparcie ma przede wszystkim wymiar słowny.

W chwili, gdy według oświadczenia prezydenta USA Donalda Trumpa najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei zginął w ataku na Teheran, reakcja Kremla nie wyszła poza bezpieczny, dyplomatyczny schemat.


Reklama

Politico wskazuje, że Iran stał się w ten sposób najnowszym krajem spośród tych, które – jak Syria i Wenezuela – na własnej skórze poczuły, co rzeczywiście oznacza, a czego nie oznacza współpraca z Rosją.


Reklama

„Wielobiegunowy świat” w teorii, samotność w kryzysie w praktyce

Od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny na Ukrainie cztery lata temu Kreml ustawiał się w roli głównego krytyka amerykańskiej hegemonii i rzecznika porządku wielobiegunowego. W tej narracji Rosja miała być oparciem dla państw, które chcą grać przeciw Zachodowi albo przynajmniej nie chcą grać według zachodnich zasad.

Jak jednak zauważa Politico, problem w tym, że gdy przychodzi moment próby, głośne deklaracje nie zamieniają się w twarde działania. W kluczowych chwilach odpowiedź Moskwy na potrzeby sojuszników okazuje się co najwyżej symboliczna, zwłaszcza kiedy atakowani są ich przywódcy.


Reklama

Syria i Wenezuela nie dostały wsparcia

Tak było choćby w grudniu 2024 r. To wtedy Baszar al-Asad zobaczył, że rosyjskie wsparcie nie jest polisą ratującą utrzymanie władzy. Gdy rebelianci wkroczyli do Damaszku, sama obecność Rosji po stronie reżimu nie przełożyła się na gwarancję pozostania na stanowisku przez Asada. Nie wystraszyła też przeciwników syryjskiego dyktatora przed obaleniem go.


Reklama

Kolejny przykład dotyczy Wenezueli. Nicolás Maduro, prezydent południowoamerykańskiego państwa, od początku tego roku przebywa w amerykańskim więzieniu.

Rosja potępiła działanie Amerykanów, ale znów ograniczyła się jedynie do słów.

Iran po ataku USA i Izraela: kolejny sojusznik Rosji zderza się ze ścianą

Teraz podobny scenariusz dopada Teheran. Według deklaracji Donalda Trumpa ajatollah Ali Chamenei zginął podczas ataku na stolicę Iranu. W odpowiedzi Rosja przekazuje kondolencje i „wsparcie” – lecz bez sygnałów działań, które mogłyby zmienić sytuację Iranu.


Reklama

Iran staje się więc kolejnym dowodem na kontrast między szerokimi deklaracjami Kremla o sprzeciwie wobec dominacji USA a realnym układem sił, w którym ta dominacja wcale nie znika.


Reklama

Politico zauważa, że amerykańska dominacja staje się wręcz coraz bardziej widoczna w sytuacjach, gdy państwo liczące na rosyjskiego partnera zostaje samo z konsekwencjami.

Zarazem z perspektywy Iranu brak energicznej reakcji Moskwy nie powinien być całkowitym zaskoczeniem. W czasie 12-dniowej wojny z Izraelem z połowy 2025 r., obejmującej także masową ofensywę amerykańską przeciw irańskim obiektom, rosyjscy politycy ograniczali się do potępienia i zajmowania stanowisk, ale nie podejmowali bardziej zdecydowanych działań.

Rosja, uwikłana w wojnę na Ukrainie, nie może pozwolić sobie na otwieranie kolejnych frontów.


Reklama