Z przykrością należy odnotować: wtorkowe posiedzenie sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny przebiegło bez żadnej sensacji. Projekt ustawy o asystencji osobistej nie zyskał istotnych dla nas zmian, które stabilizują system wsparcia osób z niepełnosprawnościami.
Negatywnie zaopiniowano m.in. poprawkę dotyczącą waloryzacji stawek asystentów osobistych. Zapisaną na sztywno ustawową stawkę trzeba będzie więc podnosić… nowelizując ustawę. Czy ktoś z państwa składał już prośbę o podwyżkę w formie projektu nowelizacji ustawy? Jeśli nie, to informujemy, że do samego projektu przewidującego taką podwyżkę będzie potrzebne 100 tys. zweryfikowanych podpisów lub przekonanie minimum 15 posłów, Rady Ministrów lub Prezydenta.
Ustawa o asystencji osobistej utknęła w Sejmie. Co trzeba w niej poprawić?
Dla rządu oszczędności – dla samorządu i NGO ciężary nie do uniesienia
Komisji nie spodobała się też czasowa możliwość poszerzenia grona osób, które mogą świadczyć asystencję – w okresie przejściowym, nie stawiając wysokich wymagań odnośnie do ich doświadczenia czy kwalifikacji, przy zachowaniu wymogów dotyczących szkolenia. Jednoczesna negatywna opinia w sprawie poprawki wprowadzającej oskładkowanie umów asystentów sprawia wrażenie, jakby sejmowa większość nie zdawała sobie sprawy, jak ogromne zadanie czeka rząd podczas inauguracji działania systemu.
Równie niestabilnym rozwiązaniem jest nieznany dotychczas polskiemu systemowi prawnemu kontrakt trójstronny, który w przypadku asystenta przewiduje zasady zbliżone do umowy zlecenia zamiast umowy o pracę. Kto będzie chętny na długotrwałe podjęcie pracy bez widoków na podwyżkę i zabezpieczenie na przyszłość? To pytanie wydaje się w ogóle nie zaprzątać głowy koalicji rządowej.
Cztery lata czekania. Ministerstwo Zdrowia w końcu zrobiło slajdy z AI
Choć budżet oczywiście nie jest z gumy, warto zauważyć, że oszczędność na asystencji jest wyłącznie pozorna. Niestabilna asystencja osobista to brak realnej aktywizacji zawodowej osoby z niepełnosprawnością czy jej opiekunów, a co za tym idzie – mniejsze wpływy budżetowe z ich podatków i składek oraz większe wydatki na ich wsparcie socjalne.
Podobnie beztrosko jak do stabilności usługi koalicja podchodzi do jej realizacji: w ustawie zapisano koszty pośrednie na poziomie… programu 800+. Czyli na szkolenie, superwizję, rozwiązywanie konfliktów, rekrutację kandydatów na asystentów i obsługę zadania powiaty dostaną taki sam procent, co ZUS na obsługę przelewów w ramach 800+.
Jeszcze mniejszy procent w ramach kosztów pośrednich mają otrzymać organizacje pozarządowe. To często one najpewniej byłyby w stanie zapewnić osobom z niepełnosprawnościami asystenta, który da im wsparcie „szyte na miarę”, uwzględniające ich szczególne potrzeby wynikające ze specyfiki schorzenia, którym zajmuje się organizacja. Jeśli za 2,5 proc. kosztów pośrednich mają obsłużyć wszystkie zadania dookoła asystencji, z pewnością nie będą garnąć się do tego, by wziąć na siebie tak ogromne zobowiązanie za tak skromne wynagrodzenie.
Inną, choć równie ważną kwestią jest brak analogicznej do systemu asystencji usługi wsparcia skierowanej do seniorów. W innych krajach wsparcie seniorów i osób z niepełnosprawnościami jest rozdzielone i takie rozwiązanie należy uznać za trafne. Trzeba jednak zaznaczyć, że bez stworzenia analogicznego do asystencji systemu wsparcia dla seniorów będą się pojawiać wątpliwości konstytucyjne.
Decyduję, więc jestem. Dlaczego w Polsce osoby z niepełnosprawnościami nie mogą żyć niezależnie?
Czy rząd się sam sabotuje?
Tego samego dnia wieczorem niedawno powołana Pełnomocniczka Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, Monika Sikora z Lewicy, była gościnią w „Kwiatkach Polskich”, publicystyczno-satyrycznym programie TVP. Wydawało się, że będzie to wizyta sprawozdawcza – opowiadająca m.in. o szczegółach prac nad ustawą o asystencji i wyjaśniająca negatywne stanowisko odnośnie do poprawek.
Tymczasem ministra Sikora, zapytana o to, dlaczego jeszcze nie ogłoszono naboru do programu asystencji osobistej dla organizacji pozarządowych, powiedziała, że program ten nie będzie realizowany w 2027 r. Jedyną drogą realizacji asystencji przez państwo pozostać miał zatem program dla samorządów. Tegoroczny nabór do programu dla samorządów jest bardzo kontrowersyjny, choćby dlatego, że zrównuje maksymalną możliwą kwotę, o którą może ubiegać się jednostka samorządu terytorialnego. O te same, najwyżej trzy miliony zł mogą starać się Kraków i Limanowa, Warszawa i Marki.
Nie tylko smutek. Badanie ujawnia skalę objawów depresji u mężczyzn w Polsce
O ile do tej pory można było mówić o braku wyobraźni systemowej, to odwołanie programu dla NGO-sów rok przed prawdopodobnym wejściem w życie ustawy wyglądało jak celowy sabotaż działania usługi. Nic więc dziwnego, że Ministerstwo w ciągu 24 godzin wycofało się z tej zmiany i przeniosło część alokowanych środków z programu dla samorządów do programu dla NGO-sów.
Łącznie na asystencję osobistą w przyszłym roku budżet państwa wyda o ok. 213,9 mln zł mniej niż w tym – to spadek rok do roku aż o 15 proc. Specjaliści ze Stowarzyszenia Twoje Nowe Możliwości oceniają, że dostęp do asystencji osobistej straci aż 8 tysięcy użytkowników. A mówimy tu o usłudze, która dla osób z niepełnosprawnościami jest często być albo nie być.
Nowa dieta w szkołach. W sieci burza o strączki na talerzach
Nie sposób też nie skomentować kontrowersyjnego sposobu zakomunikowania tej decyzji. Fakt, że partnerzy społeczni, również skupieni w Krajowej Radzie Konsultacyjnej działającej przy Pełnomocniku Rządu ds. OzN, o tak ważnej zmianie dowiedzieli się nie ze spotkania bezpośredniego, a dzięki dociekliwości prowadzących „Kwiatki Polskie”, to bardzo niebezpieczny precedens. Przysłowie głoszące, że pycha kroczy przed upadkiem, aż samo ciśnie się na usta.
Poza asystencją – wspierane podejmowanie decyzji
To jednak nie koniec tematów ważnych dla OzN, które rozpatrują w tym tygodniu politycy w Sejmie – w czwartek, 17 września, w specjalnie powołanej podkomisji ruszają prace nad rządowym projektem ustawy o instrumentach wspieranego podejmowania decyzji. Projekt ten, choć zachowawczy, spełnia jeden z najważniejszych postulatów środowiska osób z niepełnosprawnościami – znosi archaiczną instytucję ubezwłasnowolnienia, wprowadzając w jej miejsce formy wsparcia dopasowane do konkretnego człowieka i jego potrzeb oraz możliwości.
Te potrzeby mogą być zróżnicowane, więc system pozwalający tylko na ubezwłasnowolnienie częściowe i całkowite, zabierający oprócz niezbędnego wsparcia również pozostałe prawa obywatelskie, musi być zmieniony. Wymaga tego od nas choćby art. 12 Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami, zapewniający każdej osobie „zdolność prawną, na zasadzie równości z innymi osobami, we wszystkich aspektach życia”.
Zmiana ta, choć trudna, nie niesie za sobą, w przeciwieństwie do ustawowej asystencji osobistej, dużych wydatków. Jest to też ważna zmiana godnościowa. Aż przykro to mówić, ale może choć w tym wypadku godność osób z niepełnosprawnościami zostanie dostrzeżona i wsparta przez prawo, skoro nie przesłonią jej koszty z Excela prowadzonego przez Ministerstwo Finansów?


