Kraj

SAFE 0 proc., czyli jak wyjść z twarzą z politycznego galimatiasu

Prawo i Sprawiedliwość nie dało Karolowi Nawrockiemu wyboru. Brak podpisu pod ustawą o SAFE był przesądzony jeszcze zanim projekt ustawy opuścił izbę niższą polskiego parlamentu. Problem był jeden: jak wytłumaczyć Polakom weto wobec ustawy? Z ratunkiem do Pałacu Prezydenckiego przyszedł Adam Glapiński.

Marek Mikołajczyk
Felieton autorstwa: Marek Mikołajczyk
04 marca
4 minuty
Na zdjęciu prezydent Karol Nawrocki (fot. Jacek Szydłowski / Forum Polska Agencja Fotografów)

Reklama

Dyskusja wokół SAFE – unijnego programu dozbrajania – elektryzuje polską scenę polityczną od wielu tygodni. Przygotowywana przez przez rząd ustawa o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa przez Sejm przeszła ekspresowo – na jednym lutowym posiedzeniu projektowi nadano numer druku, skierowano do komisji, skierowano do trzech czytań, a następnie uchwalono. W Senacie przeleżał nieco dłużej, niemniej już 27 lutego projekt czekał na podpis prezydenta.


Reklama

Część posłów opozycji słusznie podnosiło argument, że proces legislacyjny w tej sprawie woła o pomstę do nieba. Wszak mówimy pożyczce w wysokości ok. 43,7 mld euro, więc wypadałoby parlamentarzystom dać nieco więcej czasu na zapoznanie się z dokumentami (o szacunku wobec regulaminu Sejmu już nie wspominając).

Wraz z narastaniem społecznych emocji wokół SAFE zaostrzało się również stanowisko Prawa i Sprawiedliwości. Jeszcze we wrześniu 2025 r. Mariusz Błaszczak, były wicepremier, dziś szef klubu PiS, chwalił unijny program, podkreślając w mediach społecznościowych, że „fundusz SAFE to szansa na rozwój Sił Zbrojnych RP”.


Reklama

„Nie możemy pozwolić na to, aby te środki zostały zmarnowane lub skierowane do zagranicznego przemysłu zbrojeniowego” – wskazywał Błaszczak.


Reklama

W lutym po tej retoryce po prawej stronie sceny politycznej nie było już śladu. Dyskusję o setkach miliardów złotych sprowadzono natomiast do absurdu. Zaczęło się m.in. straszenie, że pieniądze z SAFE zostaną... zmarnowane na jachty i inne granty. I nie robili tego jedynie przypadkowi posłowie z tylnych ław sejmowych, a sam Jarosław Kaczyński.


Reklama

„Fundusz SAFE, oprócz tego, że stanowi zagrożenie z powodu zasady warunkowości i ograniczeń dotyczących miejsca zakupów (co z punktu widzenia Polski jest bardzo szkodliwe), może być także kolejną okazją do nadużyć przez rządzących. Wszyscy pamiętamy jachty, granty dla »swoich« i sposób rozdzielania pieniędzy z KPO” – stwierdził w połowie lutego prezes PiS w mediach społecznościowych.


Reklama

Chciałoby się rzec: Nowogrodzka locuta, causa finita. Z ogromnym problem został jednak Pałac Prezydencki. Jak bowiem wyjść z twarzą z sytuacji, w której po jednej stronie mamy ogromne wsparcie dla polskiej armii, z drugiej – żadnej alternatywy?


Reklama

Jeszcze parę tygodni temu w Pałacu Prezydenckim można było usłyszeć, że sytuacja nie jest najłatwiejsza. Trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której zwierzchnik Sił Zbrojnych rezygnuje z tak ogromnych środków. Dodatkową presję nałożyli na Karola Nawrockiego wojskowi.


Reklama

– Nie mam dzisiaj żadnych wątpliwości, że stosowanie tych mechanizmów umożliwi znaczne przyspieszenie transformacji sił zbrojnych i właściwe kształtowanie szybkiej odporności państwa – podkreślał parę dni temu gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Z ratunkiem do Pałacu Prezydenckiego przyszedł prof. Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego. To właśnie bank centralny – według przedstawionej propozycji – miałby sfinansować zakupy dla polskiej armii. Chodzi o 185 mld zł, które – jak mówił prezydent – „nie będą wiązały się z żadnymi odsetkami, z kredytem do 2070 r., nie będą wiązać się ze zmianą sytuacji w Unii Europejskiej”.


Reklama

– Mamy dla SAFE konkretną, polską, bezpieczną i suwerenną alternatywę, która nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami finansowymi, czyli jest to SAFE 0 proc. W tym pomogły oczywiście inwestycje, ale także zakup i kumulowanie polskiego złota przez Narodowy Bank Polski – podkreślał w środę po południu Karol Nawrocki.


Reklama

Sam Adam Glapiński nie zdradził szczegółów, jak dokładnie miałby wyglądać mechanizm finansowania. Wspomniał natomiast o „zysku NBP”. – Naszym zadaniem byłoby, aby te środki przekazać i na tym nasza rola się kończy – tłumaczył szef polskiego banku centralnego.


Reklama

Prezydent skierował z kolei pisma do premiera Donalda Tuska i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, aby omówić szczegóły SAFE 0 proc. Decyzję wobec ustawy o SAFE (bez 0 proc.) ma podjąć wkrótce.

I tyle. Sytuacja dla Pałacu Prezydenckiego wymarzona, pora na CS-a. Po wecie, do której najpewniej dojdzie w najbliższych dniach, Karol Nawrocki będzie miał niezaprzeczalny argument: zaproponowałem alternatywę. A to, że pomysł szykowano naprędce i nie przedstawiono żadnych realnych konkretów, nie będzie już miało większego znaczenia.