
– Jestem przekonany, że gdyby inna osoba wygrała ostatnie wybory prezydenckie, ja bym był teraz w więzieniu – powiedział w Kanale Zero Bogdan Święczkowski, prezes Trybunału Konstytucyjnego. Mówił o kryzysie wokół tej instytucji.
- Gościem środowej „Godziny Zero” był prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski.
- W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim mówił o kryzysie wokół tej instytucji.
- – Uważam to za tragedię i za dramat – stwierdził.
– Ja w 1989 r. zacząłem studia, w 1994 r. skończyłem. Myślałem, że będziemy tworzyć nową, demokratyczną Polskę. Taki kraj z marzeń. Przez wiele lat się nam to udawało i teraz od paru lat przeżywam szok intelektualny – powiedział.
Jak stwierdził, „uważa to za tragedię i za dramat, i robi wszystko, żeby przestrzegać konstytucji i prawa”.
– Nikt nie zmusi mnie do tego, żeby mi interpretował prawo tak, jak uważa jeden historyk. To nie jest zadanie prezesa Trybunału Konstytucyjnego, żeby łamać prawo, żeby naginać konstytucję – dodał.
Kontrowersje wokół interwencji policji pod TK. „Panie ministrze, proszę pokazać taśmy”
– Jestem przekonany, że gdyby inna osoba wygrała ostatnie wybory prezydenckie, ja bym był teraz w więzieniu. Jestem przekonany. Na szczęście dla mnie i chyba też dla Rzeczypospolitej, dla Polaków, prezydentem został Karol Nawrocki – ocenił.
Święczkowski o rezygnacji z funkcji. Jeden warunek
Gość Kanału Zero przekazał, że jest gotów zrezygnować z funkcji sędziego TK. Pod jednym warunkiem.
– Ja mogę dzisiaj zapowiedzieć – po tym co usłyszałem od Donalda Tuska, że mnie chce wysadzić z siodła – że ja sam dobrowolnie zrezygnuję z bycia prezesem Trybunału i z bycia sędzią Trybunału Konstytucyjnego, żeby mnie mogli pozamykać do więzienia Donald Tusk i Waldemar Żurek – powiedział.
Prof. Piotrowski o wyborze Berka do Trybunału. „Tusk chciał mieć swoje alter ego”
– Tylko wtedy, kiedy się dogadają z panem prezydentem i z władzą ustawodawczą i stworzą takie przepisy prawa, czy ustawy, czy dokonają zmiany konstytucji, która doprowadzi do stworzenia nowego, może lepszego Trybunału Konstytucyjnego. Ja jestem na to otwarty – dopowiedział.
Święczkowski: trwa zamach stanu
Pod koniec stycznia 2025 r. Bogdan Święczkowski podpisał zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez najwyższych urzędników państwowych, w tym członków rządu, marszałków Sejmu i Senatu, parlamentarzystów.
Został w środę zapytany przez Krzysztofa Stanowskiego o to, czy naprawdę wierzy w planowanie zamachu stanu w Polsce.
– Nie, ja uważam, że ten zamach stanu trwa cały czas. On jest cały czas realizowany. To jest metoda albo gotowania żaby, albo odcinania kawałków kabanosa czy kiełbaski – odpowiedział.
Jak ocenił, „wielu obywateli nie zdaje sobie sprawy, że powoli traci różne elementy systemu państwa prawa”.
Rozmowę można obejrzeć poniżej:
Spór wokół TK
W ubiegłym tygodniu Maciej Berek złożył ślubowanie na sędziego TK w obecności marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Następnie, wraz z pozostałymi sędziami wybranymi przez Sejm w tej kadencji, pojawił się w siedzibie Trybunału.
Wokół tych wydarzeń odbywały się protesty przeciwników zmian w obsadzie instytucji. Zgromadzenia zabezpieczała policja, a część zajść doprowadziła do konfrontacji między funkcjonariuszami a demonstrantami.
Trybunał Konstytucyjny „pod choinkę”. Tajemnicza obietnica Macieja Berka
Zgodnie z konstytucją TK składa się z 15 sędziów. W tej kadencji Sejm, uzupełniając wakaty, wybrał ośmioro sędziów TK. Prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od trojga z nich: wybranych w marcu Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka oraz wybranego w czerwcu Sławomira Patyry.
Z kolei od sędziów TK wybranych przez Sejm w marcu, tj. Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdy, Macieja Taborowskiego, Anny Korwin-Piotrowskiej, oraz wybranego we wrześniu Macieja Berka – prezydent nie odebrał ślubowania.
Wszyscy złożyli je na uroczystościach w Sejmie, używając formuły, że robią to „wobec prezydenta”. Ani prezydent, ani prezes TK nie uznają tego za ślubowanie, sędziowie ci nie zostali dopuszczeni do orzekania.