Technologia

Test Xiaomi 17 Ultra – czy poza wybitnym aparatem to jest dobry smartfon?

O Xiaomi 17 Ultra mówi się bardzo dużo w kontekście jego aparatu. A co można o nim powiedzieć jako o smartfonie poza tym, że to na papierze bardzo dobrze wyposażony flagowiec? Dużo rzeczy jest tu faktycznie bardzo dobrych, kilka nietypowych, ale też jest tu miejsce na niedociągnięcia, z którymi Xiaomi boryka się od dawna.

Arkadiusz Dziermański
Opinia autorstwa: Arkadiusz Dziermański
Dzisiaj 15:55
14 min
Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
  • Xiaomi 17 Ultra to bardzo dobry smartfon fotograficzny i to wokół możliwości aparatów skupia się cała uwaga. Dużo mniej mówi się o codziennym użytkowaniu.
  • Jest to flagowy smartfon producenta, wyposażony w wydajne podzespoły, jeden z najjaśniejszych ekranów na rynku oraz pojemną baterię. 
  • Po ponad miesiącu użytkowania mogę śmiało powiedzieć, że możliwości komunikacyjne i codzienne działanie Xiaomi 17 Ultra nie odbiega od jakości jego aparatów. 

Xiaomi 17 Ultra to pierwszy smartfon, którego test w mojej już 17-letniej internetowej karierze podzieliłem na dwie części. W tym materiale spojrzymy na niego całościowo, jak na wielofunkcyjne narzędzie do komunikacji i konsumowania multimediów. Test samego aparatu trafił do osobnego artykułu i przeczytasz go  jutro.

Xiaomi 17 Ultra to świetnie wykonany i bardzo efektowny smartfon

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Xiaomi 17 Ultra to smartfon, który robi bardzo pozytywne wrażenie. Szczególnie w testowanej, białej wersji kolorystycznej. Wiem, że wariant zielony ma swoich fanów, ale ja zwyczajnie nie przepadam za zielonymi rzeczami. Nawet nie wiecie jak swego czasu męczyło mnie używanie zielonego laptopa przez trzy lata. 

Reklama
Reklama

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

O Xiaomi 17 Ultra można złośliwie powiedzieć, że krawędzie jego obudowy wyglądają bardziej jak iPhone niż iPhone'y 17. Są przyjemnie płaskie i dosyć szerokie, dzięki czemu bardzo dobrze leży w dłoni. A jeśli ktoś zastanawia się, czy bardzo mocno wystająca ogromna wyspa aparatów przeszkadza w użytkowaniu to powiem, że częściej wręcz pomaga. Dolna krawędź aparatu kończy się wręcz w idealnym miejscu do tego, aby oprzeć ją o palec wskazujący, więc wbrew pozorom jest to bardzo wygodne. Są też minusy i wyspa przeszkadza w... ładowaniu. Ale o tym powiemy sobie więcej w dalszej części tekstu.

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Bardzo dobrą robotę robią tu detale. Jak małe logo Ultra w rogu tylnej części obudowy, nacięcia wokół wyspy aparatów i GE-NIAL-NE przyciski na prawym boku do regulacji głośności i blokady ekranu. Dosłownie pierdoła, ale od tych nacięć plus/minus cały czas nie mogę oderwać wzroku. 

Reklama
Reklama

Obudowa jest wzorowo wykonana. Korpus jest metalowy, tył to matowe szkło. Całość jest wodoodporna, zgodnie z normą IP68/69 i dodajmy do tego, że obudowa ma wymiary 162,9 x 77,6 x 8,3 mm i waży 218 gramów. 

Test Huawei Watch Fit 5 Pro. Udana definicja zasady więcej za więcej

Xiaomi 17 Ultra to... największa grzechotka na rynku smartfonów. To cecha, a nie wada

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Smartfony z dobrymi aparatami grzechoczą i zapewne wiecie, o jakim dźwięku mówię. To nie jest wada, a cecha wynikająca z obecności stabilizacji obrazu w aparacie. Stabilizacja działa w taki sposób, że matryca jest elementem ruchomym, dzięki czemu jest w stanie rekompensować np. drżenie rąk podczas fotografowania. 

Reklama
Reklama

W Xiaomi 17 Ultra mamy optyczną stabilizację obrazu dwóch aparatów, a do tego zmienną ogniskową teleobiektywu aparatu portretowego. W efekcie to grzechocze okrutnie! Pod tym względem jest to najgłośniejszy smartfon na rynku i jest to zwyczajnie efekt uboczny tak dobrego wyposażenia aparatów. 

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

To nie koniec, bo Xiaomi 17 Ultra może być jeszcze głośniejszy. W zestawie znajdziemy proste, plastikowe, przezroczyste etui. Naprawdę beznadziejne, strasznie zbierające kurz, ale powinno nieźle chronić przed upadkami. Etui zakrywa też przyciski, a obecne tu zaślepki są ruchome i... grzechoczą. Więc z jednej strony mamy ciepły dźwięk dzwonienia aparatów, z drugiej wysoki, bardzo plastikowy brzęczących przycisków w etui. Jak to się skumuluje to początkowo myślałem, że zaczęło mi skrzypieć kolano, ale nie, to tylko smartfon w kieszeni brzęczący przy dosłownie każdym kroku.

Test Marvo Titan Wireless RGB – jest tanio, czy jest dobrze?

Reklama
Reklama

Xiaomi 17 Ultra ma znacznie lepszy ekran od poprzednika

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Xiaomi znacznie poprawił ekran modelu 17 Ultra względem poprzednika. W 15 Ultra (producent pominął w numeracji serię 16, aby wyrównać numerację z iPhone'ami) mieliśmy matrycę PenTile. Lata temu była o to afera we flagowych Samsungach, bo jest to ekran trochę oszukujący. W tym typie matrycy subpiksele są współdzielone między pikselami. Więc zdolność wyświetlania detali jest tu niższa niż w tradycyjnej matrycy, bo faktyczna, realna rozdzielczość jest niższa od deklarowanej. Choć prawda jest taka, że przy przekątnej ekranu smartfonu bardziej boli sam fakt, że to istnieje, a nie że rzeczywiście ktoś widzi różnicę.

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Niemniej Xiaomi 17 Ultra ma znacznie lepszy panel nazwany HyperRGB. To panel LTPO AMOLED o przekątnej aż 6,9 cala, rozdzielczości 1200 x 2608 pikseli, ze 120 Hz odświeżaniem i Dolby Vision, deklarowaną jasnością w piku na poziomie 3500 nitów i chroniony „szkłem klasy lotniczej”. 

Reklama
Reklama

W praktyce – bardzo dobry wyświetlacz, jeden ze zdecydowanie najlepszych na rynku. Przede wszystkim bardzo jasny i rzadko się zdarza, że deklaracji producenta nie można włożyć między bajki, bo faktycznie zmierzona jasność sięga prawie 3700 nitów w piku, w trybie automatycznym. Jasność jest dodatkowo podbijana w konkretnych aplikacjach, jak Galeria i przeglądarka internetowa. 

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Świetna jest też jakość obrazu. Mamy tu typową dla paneli AMOLED perfekcyjną czerń i bardzo ładne nasycenie kolorów. Obraz jest ostry, bardzo szczegółowy i konsumowanie na nim treści to czysta przyjemność. A też nie bez znaczenia jest to podczas fotografowania, gdzie dobry ekran zdecydowanie się przydaje. 

Test realme 16 Pro+ – smartfon, który nie zgadza się ze swoją specyfikacją

Reklama
Reklama

HyperOS 3 próbuje być mądrzejszy tam, kiedy nie powinien, ale to bardzo udany interfejs

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Zacznijmy od tego, z czym problem ma nie tylko nowy HyperOS 3, ale jest to duża wada smartfonów Xiaomi od w zasadzie już lat. System próbuje być zbyt mądry wtedy, kiedy nie powinien i chodzi mi o zamiłowanie do zamykania aplikacji w celu oszczędzania energii. Efekt jest taki, że po skonfigurowaniu telefonu, zainstalowaniu i zalogowaniu się do wszystkich aplikacji nie dostawałem powiadomień ze Slacka, aplikacji mailowej oraz nie działały mi powiadomienia na zegarkach (Huawei). 

Problem rozwiązało, jak zwykle, ręczne dodanie wyjątków i pozwolenie na działanie aplikacji w tle. Zakładam, że po taki model jak Xiaomi 17 Ultra głównie sięgają osoby, które mają jakąś tam wiedzę o obsłudze smartfonu i przeklikanie odpowiednich opcji nie będzie dla nich stanowiło większego problemu, ale jest to zwyczajnie bardzo upierdliwe. 

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Poza tym z HyperOS 3 korzysta mi się bardzo dobrze. Daje spore możliwości personalizacji, w tym moją ulubioną opcję dużego rozszerzenia siatki ikon, co przy tak dużym ekranie jest użyteczne i wygląda efektownie. Aplikacje możemy mieć rozmieszczone na kolejnych pulpitach, jak w iOS lub skorzystać z klasycznej szuflady, a na pulpicie trzymać tylko wybrane skróty. Do dyspozycji mamy też bardzo duży wybór czcionek, motywów, tapet, ekranów blokady i pozwala to bardzo mocno zmienić wygląd interfejsu i dopasować go do własnych upodobań. Względem poprzedniej wersji mamy też poprawione i lepiej wyglądające animacje systemu. 

Warto też dodać, że pierwszy raz w wersji globalnej pojawiła się funkcja bardzo chwalona w chińskiej wersji poprzednich odsłon HyperOS, czyli zablokowanie ekranu dwukrotnym dotknięciem. Można to włączyć w Ustawieniach i wtedy mamy odblokowanie i zablokowanie dostępne dwukrotnym kliknięciem. 

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Zmianą względem poprzednich wersji HyperOS jest Super Island, czyli jak łatwo się domyślić wariacja Xiaomi na temat Dynamic Island z iPhone'ów. Można hejtować za kopię rozwiązania, ale wygląda to dobrze, jest użyteczne, więc nie mam zamiaru się czepiać. 

Reklama
Reklama

O funkcjach AI nie będziemy się specjalnie rozwodzić, bo tu nie ma żadnych rewolucji względem tego, co znamy ze smartfonów Xiaomi. Jest generowanie tapet, transkrypcja nagrań, tworzenie wiadomości czy tekstów na podstawie promptów, napisy na żywo... Typowy rynkowy standard, który zwyczajnie jest i działa. 

Test Motorola Signature – najlepsza Motorola w historii. Tylko kto ją kupi?

Xiaomi 17 Ultra to dobre narzędzie komunikacji. Z rzeczy dziwnych... pulsometr?

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Zacznijmy od tego udziwnienia, jakim jest pulsometr. Do łask wracają soniczne czytniki linii papilarnych i taki też trafił do Xiaomi 17 Ultra. Jest bardzo szybki i dokładny, działa wzorowo, ale w takim wariancie nie potrafi już zmierzyć pulsu, ale Xiaomi ma na to patent. Dziwny. 

Reklama
Reklama

Puls możemy zmierzyć za pomocą aparatu. Musimy przyłożyć palec tak, aby zakryć jednocześnie diodę doświetlającą i obiektyw aparatu, a smartfon zmierzy nam puls. Trwa to długo, pomiar jest niezbyt dokładny, ale za to w bonusie będziemy mieć aparat pokryty odciskami palców. Super sprawa. Na pocieszenie dodam, że dioda może też mrugać w trakcie przychodzącego połączenia. 

Połączenia są za to wzorowe. Jakość rozmów stoi na wysokim poziomie, bez zarzutów jest też zasięg sieci komórkowej i Wi-Fi. Bezproblemowo działa też NFC do płatności zbliżeniowych, GPS jest dokładny i nie miałem żadnych problemów z działaniem podłączonych urządzeń przez Bluetooth. Czy to zegarków (jak już uporałem się z powiadomieniami), czy słuchawek, w tym z użyciem kodeka aptX. 

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Nieco zdziwiła mnie wibracja, tym bardziej że Xiaomi od bardzo dawna oferuje jedne z najlepszych odpowiedzi haptycznych podczas np. pisania na klawiaturze ekranowej. Wibracja jest krótka i nieco ostra. Osobiście wolałbym, żeby była minimalnie dłuższa i bardziej wyczuwalna. To oczywiście kwestia gustu. 

Reklama
Reklama

Pochwalić za to należy głośniki. Są bardzo przyzwoite, z lekkim, ale wyraźnie słyszalnym basem. Do przeglądania mediów społecznościowych czy filmów na YouTubie to w zupełności wystarczy. 

Test Huawei Watch GT Runner 2. To nie jest tylko zegarek do biegania

Wydajności Xiaomi 17 Ultra zdecydowanie nie brakuje

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Xiaomi 17 Ultra jest dostępny w Polsce w tylko jednym wariancie z 16 GB pamięci RAM i 512 GB pamięci wbudowanej. Do tego mamy układ Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 wykonany w 3 nm procesie technologicznym z 8-rdzeniowym procesorem i układ graficzny Adreno 840. Względem poprzednika procesor ma być wydajniejszy o 20 proc., a grafika o 23 proc. Przy oczywiście większej energooszczędności.

Reklama
Reklama

Wzrost wydajności jest widoczny w testach teoretycznych. W benchmarku GeekBench 6 Xiaomi 17 Ultra uzyskuje 3 612 punktów dla pojedynczego rdzenia procesora i 10 892 punkty dla wielu rdzeni. Xiaomi 15 Ultra odpowiednio 3 060 i 9 454 punkty. W AnTuTu v11 mamy 3,863 mln punktów dla Xiaomi 17 Ultra i 2,947 mln dla Xiaomi 15 Ultra. 

Teoria teorią, nie ma zadania, któremu Xiaomi 17 Ultra nie jest w stanie sprostać. Korzystanie z funkcji AI, odtwarzanie filmów, w tym tych nagranych w rozdzielczościach 4K i 8K, edycja zdjęć czy granie w wymagające gry – wszystko to działa wzorowo i ani razu nie miałem problemów z zawieszaniem się czy wolnym działaniem. 

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Smartfon się grzeje, tak, ale głównie przy bardziej wymagających zadaniach i nie na tyle, aby pojawiły się problemy z utrzymaniem go w rękach. Podczas normalnego użytkowania obudowa robi się lekko cieplejsza po dłuższym korzystaniu, ale nic nie wykracza tu ponad normę. 

Reklama
Reklama

Xiaomi 17 Ultra ma bardzo dobrą baterię, ale szkoda, że w Europie nie jest lepsza

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Europejska wersja Xiaomi 17 Ultra ma baterię o pojemności 6000 mAh, a chińska 6800 mAh. Róznica nie jest duża, ale w systentycznych testach maksymalny czas rozmów, przeglądania Internetu czy grania w gry potrafi być dłuższy oponad dwie godziny. 

Mimo wszystko i tak nie mamy powodów do narzekania, bo bateria potrafi wystarczyć na naprawdę długo. Z doładowania w ciągu dnia musiałem korzystać tylko wtedy, kiedy dosłownie nie wypuszczałem smartfonu z rąk i mówimy tu o użytkowaniu przez 5-6 godzin w trakcie podróży. Dni zazwnczaj kończyłem mając 30-40 proc. zapasu energii przy ok godzinie rozmów, 2-3 godzinach przeglądania Internetu i mediów społecznościowych, 1-2 godzinach muzyki przez słuchawki Bluteooth, ze stałą synchronizacją powiadomień z zegarkiem. 

Reklama
Reklama

Maksymalna obsługiwana moc ładowania przewodowego to 90 W, dzięki czemu w 15 minut możemy doładować akumulator do nieco ponad 40 proc., w pół godziny do ponad 70 proc., a do pełna w 44 minuty. Do tego mamy szybkie ładowanie bezprzewodowe z mocą 50 W oraz zwrotne przewodowe z mocą 22,5 W i bezprzewodowe z mocą 10 W. To bardzo solidne wyniki. 

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Wspomniałem wcześniej o tym, że w ładowaniu przeszkadza wyspa aparatów. Konkretnie chodzi o ładowanie bezprzewodowe i jeśli mamy płaską ładowarkę, to ułożenie na niej Xiaomi 17 Ultra jest karołomnym zadaniem. Kończy się to zazwyczaj tym, że smartfon z niej spada, bo zbyt mała powierzchnia leży na ładowarce, a aparat zwisa i przeważa w swoją stronę. Warto o tym pamiętać i ewentualnie wybrać ładowarkę, w której telefon umieszczamy w pozycji stojącej. 

Xiaomi 17 Ultra to bardzo udany smartfon. Jego możliwości dorównują możliwościom aparatu

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Xiaomi 17 Ultra to nie tylko bardzo dobry aparat, ale również bardzo udany smartfon. Świetnie wykonany, bardzo ładny, wydajny, z jednym z najlepszych ekranów na rynku oraz długim czasem pracy połączonym z szybkim ładowanie. To również bardzo dobre i wygodne narzędzie komunikacji.

Niewielkie potknięcia są, ale żadne z nich nie dyskwalifikuje Xiaomi 17 Ultra przed zakupem. Tym, co najmocniej mnie boli jest usilne ubijanie aplikacji pracujących w tle bez rozgraniczenia, czy są to programy istotne, czy nie. Sam system ma swoich przeciwników, jak i zwolenników. Osobiście korzysta mi się z niego bardzo wygodnie i przez ponad miesiąc użytkowania nie spotkałem się ani razu z wyskakującymi reklamami. Co może mieć związek z tym, że nie korzystam z przeglądarki internetowej Xiaomi. 

Xiaomi 17 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Dużą zaletą Xiaomi 17 Ultra jest jego cena. Paradoksalnie, bo mówimy o wysokiej kwocie, ale dobrze wyglądającej na tle konkurencji. Dzisiaj jest to 6 299 zł. Za Galaxy S26 Ultra w wersji 512 GB trzeba dzisiaj zapłacić 6 439 zł, za iPhone'a 17 Pro Max 7 299 zł, za Oppo Find X9 Ultra 7 399 zł, a vivo X300 Ultra 8 499 zł (w wersji 16/1024 GB). Biorąc pod uwagę najlepiej wyposażone smartfony, jakie obecnie są dostępne na polskim rynku, Xiaomi jest wśród nich najtańszy. 

Źródło: Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz