Reklama
Reklama
Kraj

Precedens, którego nikt się nie spodziewał. Jak NSA otworzył debatę o granicach prawa krajowego

Najnowsze orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, dotyczące transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa jednopłciowego, wywołało olbrzymie zainteresowanie opinii publicznej. W tle tego precedensowego rozstrzygnięcia znajdują się zarówno prounijna wykładnia prawa krajowego, jak i systemowy problem ograniczeń kompetencyjnych sądów administracyjnych.

Paweł Wajda
Felieton autorstwa: Paweł Wajda
01 kwietnia
4 minuty
Naczelny Sąd Administracyjny „cofnął” sprawę do właściwego kierownika urzędu stanu cywilnego. (fot. Garun .Prdt / Shutterstock)

Reklama

TYLKO NA

W praktyce nieczęsto występuje sytuacja, w której orzeczenia sądów administracyjnych budzą aż takie zainteresowanie innych podmiotów niż strony postępowania czy prawnicy zajmujący się sprawami administracyjnymi. W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia właśnie z takim orzeczeniem.


Reklama

Naczelny Sąd Administracyjny – w ślad za Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej – rozpoznał bowiem sprawę skargi kasacyjnej od wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego. Dotyczyła ona odmowy dokonania transkrypcji niemieckiego aktu stanu cywilnego małżeństwa jednopłciowego.

NSA otworzył debatę o granicach prawa krajowego

Paradoksalnie, w tej sprawie najciekawsze nie jest samo – skądinąd słuszne – stwierdzenie, że organy krajowe będą musiały dokonywać transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych. Znacznie ważniejsza jest okoliczność, że sądy zastosowały w tym przypadku prounijną wykładnię prawa krajowego.

Równie istotny jest inny problem, na który zwraca uwagę inicjatywa SprawdzaMY – mianowicie brak kompetencji sądów administracyjnych do merytorycznego rozstrzygania spraw. Obecnie mogą one jedynie kontrolować prawidłowość wydanych decyzji, zamiast samodzielnie je rozstrzygać.


Reklama

Wójt Niedźwiady z warunkowym umorzeniem. Wcześniejszy wyrok za alkohol wychodzi na jaw


Reklama

W tej sprawie sytuacja jest dość prosta. Małżonkowie tej samej płci zawarli małżeństwo w państwie, którego prawo dopuszcza takie związki. Po powrocie do Polski zetknęli się jednak z barierą administracyjną. Polskie przepisy prawa materialnego nie przewidują małżeństw jednopłciowych, a więc nie przewidują również możliwości transkrypcji ich zagranicznego aktu małżeństwa. W rezultacie organy administracji nie mogły dokonać wpisu takiego aktu do polskiego rejestru stanu cywilnego.

Co więcej, sytuacja, w której przepisy prawa krajowego nie przewidują takiej możliwości, jest niezgodna z przepisami prawa unijnego. Przepisy UE jak najbardziej dopuszczają małżeństwa jednopłciowe, a tym samym możliwość dokonywania transkrypcji aktu zawarcia takiego małżeństwa.


Reklama

Mamy w rezultacie do czynienia z sytuacją, gdy z jednej strony kierownik urzędu stanu cywilnego miał – wynikający z przepisów prawa unijnego – obowiązek dokonania rzeczonej transkrypcji, a jednocześnie w systemie prawa krajowego brak było podstawy prawnej do takiego działania.


Reklama

Tak jak sygnalizowałem, w warstwie prawnej najciekawsze jest to, że sądy administracyjne – niejako w wykonaniu wyroku TSUE – zastosowały wykładnię prounijną przepisów prawa krajowego, a tym samym zobowiązały kierowników urzędu stanu cywilnego do dokonywania takiej transkrypcji również w przypadku małżeństw jednopłciowych. Podkreślenia wymaga to, że stosowanie takiej wykładni, czy też wykładni prokonstytucyjnej, czy też wreszcie doktryny oczywistej niekonstytucyjności, nie jest bynajmniej – co jest pewnym zaskoczeniem – zasadą, a wręcz przeciwnie takie sytuacje są precedensowe. Z powodzeniem można wskazać, że zarówno organy administracji publicznej, jak i sądy administracyjne wręcz „niechętnie” odwołują się do wyżej powołanych doktryn i postaci wykładni.

Słabość polskiej procedury administracyjnej

Warto dodatkowo wskazać, że w tej sprawie – jak w soczewce – ogniskuje się brak uprawnienia sądów administracyjnych do merytorycznego rozpatrywania spraw administracyjnych. W tym przypadku Naczelny Sąd Administracyjny w miejsce merytorycznego rozstrzygnięcia skorzystał wyłącznie z kompetencji kasacyjnych i niejako „cofnął” sprawę do właściwego kierownika urzędu stanu cywilnego.

W tym kontekście należy podkreślić, że takie „cofnięcie” oznacza, iż sprawa jest nadal niezałatwiona, a szczęśliwi małżonkowie wciąż czekają na transkrypcję.


Reklama

Mariusz Kamiński straci immunitet? Jest wniosek Prokuratury Krajowej


Reklama

Dlatego też w ramach inicjatywy SprawdzaMY postulowaliśmy, aby sądy administracyjne były wyposażone w kompetencje do merytorycznego rozstrzygania spraw administracyjnych. Pozwoliłoby to na istotnie szybsze załatwienie sprawy i tym samym na to, by małżonkowie rzeczywiście szybciej uzyskali transkrypcję aktu stanu cywilnego.

 


Reklama

Źródło: Zero.pl
Paweł Wajda
Paweł WajdaPrawnik specjalizujący się w prawie administracyjnym, Uniwersytet Warszawski, Forum Ekspertów Ad Rem - autor zewnętrzny