Reklama
Reklama
Kraj

Głośny wyrok NSA. Przełom czy tylko pozorna zmiana dla par jednopłciowych?

Duże emocje, ograniczone konsekwencje – tak jednym zdaniem można podsumować skutki głośnego orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sąd nakazał transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa jednopłciowego, ale jednocześnie zaznaczył, że polski porządek prawny nie przyznaje takim parom statusu małżonków. Symboliczne zwycięstwo nie przekłada się więc na realne prawa.

Piotr Bednarek
Felieton autorstwa: Piotr Bednarek
30 marca
5 minut
Pojawiły się głosy, że wyrok NSA może wykraczać poza samą transkrypcję aktu małżeństwa, wpływając m.in. na prawo do dziedziczenia, obowiązki alimentacyjne, świadczenia rentowe czy rozliczenia podatkowe. (fot. SeventyFour / Shutterstock)

Reklama

TYLKO NA

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 marca 2026 r., choć istotny z perspektywy ochrony praw wynikających z prawa Unii Europejskiej, nie prowadzi do pełnego uznania małżeństw jednopłciowych w polskim porządku prawnym, a jego skutki mają obecnie przede wszystkim charakter pośredni.


Reklama

Od urzędu do NSA

20 marca 2026 r. Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok dotyczący obowiązku dokonania transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa jednopłciowego. Rozstrzygnięcie to spotkało się z wyraźnym odzewem w przestrzeni publicznej, wywołując zarówno głosy aprobaty, jak i sprzeciwu. Pojawia się jednak pytanie, czy zakres i skutki tego orzeczenia rzeczywiście uzasadniają tak daleko idące reakcje.

Sprawa rozpoczęła się od wniosku złożonego w warszawskim Urzędzie Stanu Cywilnego o transkrypcję aktu małżeństwa pary jednopłciowej zawartego w 2018 r. w Berlinie. Kierownik urzędu odmówił dokonania transkrypcji, powołując się na tzw. klauzulę porządku publicznego i wskazując, że polskie prawo nie przewiduje małżeństw jednopłciowych.


Reklama

Decyzję tę podtrzymał Wojewoda Mazowiecki. Następnie sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który również nie przychylił się do argumentów skarżącej. Sąd uznał, że skoro polskie prawo nie zna instytucji małżeństwa jednopłciowego, to jego transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego.


Reklama

Skarżąca wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Rozpoznając sprawę, NSA odwołał się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 25 listopada 2025 r., wydanego na tle podobnego stanu faktycznego. Sprawa dotyczyła małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą oraz odmowy dokonania transkrypcji aktu małżeństwa.

TSUE wyznacza granice, Polska szuka własnych

Trybunał wskazał, że jeżeli małżeństwo zostało legalnie zawarte w jednym z państw członkowskich, to jego całkowite ignorowanie przez inne państwo może prowadzić do naruszenia prawa unijnego. Kluczowe znaczenie przypisano zasadzie swobodnego przemieszczania się. Obejmuje ona nie tylko możliwość przekraczania granic, ale także prawo do zachowania swojej sytuacji rodzinnej. Innymi słowy, obywatel Unii nie powinien tracić swojego statusu rodzinnego wyłącznie z powodu zmiany państwa pobytu.

Jednocześnie Trybunał podkreślił, że regulacja instytucji małżeństwa należy do kompetencji państw członkowskich. Oznacza to, że państwo takie jak Polska nie jest zobowiązane do zmiany definicji małżeństwa, nie może jednak całkowicie odmówić uznania skutków prawnych małżeństwa zawartego za granicą przynajmniej w zakresie niezbędnym do zagwarantowania swobody przemieszczania się i życia rodzinnego.


Reklama

Tę logikę przyjął Naczelny Sąd Administracyjny. Uznał, że brak transkrypcji aktu małżeństwa w praktyce uniemożliwiałby korzystanie z tych praw. W konsekwencji zobowiązał warszawski Urząd Stanu Cywilnego do dokonania wpisu małżeństwa zawartego przez parę jednopłciową w Berlinie w 2018 r.


Reklama

Lewica po 1989 roku: od dominacji po rozpad i zagubienie

NSA jednocześnie powtórzył za Trybunałem Sprawiedliwości UE, że regulacja statusu prawnego małżeństwa pozostaje w kompetencji ustawodawcy krajowego.

Transkrypcja to nie małżeństwo

Powstaje zatem pytanie, jakie skutki prawne może rodzić to rozstrzygnięcie dla małżeństw jednopłciowych, które dokonają transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa.


Reklama

W przestrzeni publicznej pojawiły się głosy, że wyrok ten może wykraczać poza samą transkrypcję aktu małżeństwa, wpływając m.in. na prawo do dziedziczenia, obowiązki alimentacyjne, świadczenia rentowe czy rozliczenia podatkowe. W mojej ocenie są to wnioski zbyt daleko idące.


Reklama

Naczelny Sąd Administracyjny wyraźnie wskazał, że transkrypcja służy jedynie potwierdzeniu faktu zawarcia małżeństwa jednopłciowego za granicą. Nie oznacza ona automatycznego przeniesienia na grunt prawa polskiego wszystkich skutków prawnych związanych z instytucją małżeństwa.

Praca kobiet w Polsce. Co czeka najbardziej sfeminizowane sektory?

W polskim systemie prawnym brak jest jednej definicji legalnej małżeństwa, jednak jego charakter wynika wprost z obowiązujących przepisów. Zgodnie z art. 18 Konstytucji RP oraz art. 1 par. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny.


Reklama

Oznacza to, że przepisy regulujące prawa i obowiązki małżonków, w szczególności na gruncie prawa rodzinnego, spadkowego i podatkowego, odnoszą się do małżeństw różnopłciowych. W konsekwencji sama transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa pary jednopłciowej nie skutkuje powstaniem między tymi osobami uprawnień takich jak dziedziczenie ustawowe, wspólne rozliczenie podatkowe czy prawo do renty rodzinnej.

Omawiane rozstrzygnięcie ma zatem, przynajmniej na obecnym etapie, większe znaczenie symboliczne niż praktyczne. Stanowi jednak istotny impuls do dalszej dyskusji nad uregulowaniem statusu prawnego par jednopłciowych, co może nastąpić wyłącznie na gruncie prawa krajowego.