Tomasz S., naturopata z Katowic, został prawomocnie skazany za oszukiwanie pacjentek chorych na raka i nakłanianie ich do rezygnacji z tradycyjnego leczenia. – Nie pozbawił ich życia, ale odebrał szansę na jego uratowanie – podkreślił sąd. Kobiety zmarły po przerwaniu terapii onkologicznej.

- Sąd w Katowicach skazał naturopatę za oszustwo i narażenie życia dwóch kobiet chorych na raka, które zmarły po rezygnacji z leczenia.
- Mężczyzna przekonywał pacjentki, że nie mają nowotworu i oferował im alternatywne terapie.
- Choć nie uznano go za bezpośrednio odpowiedzialnego za śmierć pacjentek, sąd wskazał, że odebrał im szansę na uratowanie życia.
Sąd Okręgowy w Katowicach wydał prawomocny wyrok wobec Tomasza S., przedsiębiorcy działającego w branży naturopatii. Mężczyzna został uznany za winnego oszustwa oraz narażenia życia dwóch kobiet, które zgłosiły się do niego po diagnozie choroby nowotworowej.
Z ustaleń śledztwa wynika, że obie pacjentki zrezygnowały z konwencjonalnego leczenia i zmarły.
Jedna jazda bokiem i tracisz prawko. „System przestaje trzymać logikę”
Wmawiał pacjentkom, że nie mają raka
Według sądu, Tomasz S. przekonywał kobiety, że nie cierpią na nowotwór, lecz są zarażone różnymi patogenami. W swoich „diagnozach” miał posługiwać się m.in. przedmiotem przypominającym wahadełko.
Jednocześnie namawiał je do przerwania leczenia prowadzonego przez lekarzy i proponował własne, odpłatne metody terapii.
Sędzia Bartłomiej Kwaśnik podkreślił, że choć oskarżony prowadził działalność formalnie legalnie, to jego działania były sprzeczne z dokumentacją medyczną i stanowiły wprowadzenie pacjentek w błąd.
Alternatywne „leczenie” zamiast terapii
Zamiast standardowej terapii onkologicznej, Tomasz S. oferował m.in. naświetlania generatorem plazmowym, plastry oczyszczające czy maty grzewcze z kamieni. Przekonywał, że to jedyna droga do powrotu do zdrowia.
W efekcie kobiety straciły cenny czas, który mógł zwiększyć ich szanse na leczenie lub przynajmniej ograniczyć cierpienie.
– Pod wpływem sugestii oskarżonego zaprzestały leczenia zgodnego z procedurami medycznymi – wskazał sąd.
Wołomin. W mieszkaniu dwa ciała i ranny nastolatek
Sąd: odebrał im szansę na życie
Sąd nie podzielił stanowiska prokuratury w zakresie zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci, uznając go za zbyt daleko idący. W uzasadnieniu podkreślono, że medycyna nie daje gwarancji wyleczenia nowotworów.
Jednocześnie biegli wskazali, że działania oskarżonego skróciły życie pacjentek poprzez pozbawienie ich możliwości leczenia.
– Oskarżony nie pozbawił życia pokrzywdzonych, natomiast pozbawił je szansy na uratowanie życia – zaznaczył sędzia.
Tomasz S. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu oraz objęty trzyletnim zakazem wykonywania zawodu.
Wyrok spotkał się z krytyką bliskich jednej z ofiar. Mąż zmarłej podkreślał, że kara jest zbyt łagodna i domagał się bezwzględnego pozbawienia wolności.
Z kolei obrona argumentowała, że działalność oskarżonego była legalna i mieściła się w granicach wykonywanego zawodu.