Reklama
Reklama
Reklama

Wystarczyła dziura w drodze. Koszty naprawy McLarena sięgnęły 450 tys. zł

McLaren 570 GT uszkodzony na dziurze w gminnej drodze. Odszkodowanie wyniosło 450 tys. zł, a polisa OC nie pokryła wszystkich kosztów.
McLaren 570 GT uszkodzony na dziurze w gminnej drodze. Odszkodowanie wyniosło 450 tys. zł, a polisa OC nie pokryła wszystkich kosztów. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

450 tys. zł wyniosło odszkodowanie za uszkodzenie McLarena 570 GT na gminnej drodze. Sama naprawa pochłonęła blisko 250 tys. zł, a zapewnienie samochodu zastępczego kosztowało jeszcze więcej. Podobne historie pokazują, dlaczego nawet niewielkie uszkodzenia supersamochodów mogą prowadzić do rachunków liczonych w setkach tysięcy złotych.

  • Jedna dziura w gminnej drodze doprowadziła do szkody wartej setki tysięcy złotych.
  • W przypadku McLarena koszty nie skończyły się na naprawie uszkodzonych części.
  • Samochód zastępczy wygenerował rachunek przekraczający 200 tys. zł.
  • Podobne przypadki pokazują, jak kosztowne bywają naprawy supersamochodów.

Naprawa samochodu po wjechaniu w dziurę zwykle kojarzy się z wymianą opony lub uszkodzonej felgi. W przypadku supersamochodów podobny incydent może jednak uruchomić lawinę wydatków. Jedna z polskich gmin przekonała się o tym, gdy uszkodzony na jej drodze McLaren 570 GT wygenerował roszczenie na 450 tys. zł. Do pokrycia strat nie wystarczyło nawet ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej.

Kosztowna strona luksusowych samochodów

Na ogół właściciel samochodu po najechaniu na ubytek w asfalcie najczęściej sprawdza stan opony, felgi i zawieszenia. Przy autach z najwyższej półki lista potencjalnych wydatków wygląda zupełnie inaczej. Drogie części, specjalistyczne serwisy i ograniczona dostępność komponentów sprawiają, że nawet stosunkowo niewielka kolizja może oznaczać rachunek liczony w setkach tysięcy złotych.

Przykładem jest historia McLarena 570 GT, który poruszał się po jednej z gminnych dróg w Polsce. Kierowca jechał z prędkością około 30–40 km/h, gdy samochód gwałtownie uderzył w nierówność. Po kilkudziesięciu metrach pojawił się komunikat o problemie z ciśnieniem w oponach.

Reklama
Reklama

Po zatrzymaniu okazało się, że powietrze zeszło z przedniego i tylnego prawego koła. Uszkodzone zostały również osłona pod zderzakiem oraz podwozie. Przyczyną była głęboka dziura w nawierzchni.

Przyczyną szkody miał okazał się być ubytek w asfalcie – głęboka dziura w gminnej drodze.

Samochód przewieziono lawetą do autoryzowanego serwisu. Wtedy zaczęły się wydatki, które znacznie wykraczały poza koszt usunięcia uszkodzeń mechanicznych.

Dlaczego odszkodowanie wyniosło 450 tys. zł?

Ostateczna kwota może naprawy może wydawać się szokująca. Łączne odszkodowanie wyniosło 450 tys. zł, ale naprawa McLarena nie była jedynym elementem rozliczenia.

Istotne znaczenie miał sposób wykorzystywania samochodu. Pojazd służył również do wynajmu na imprezy okolicznościowe, dlatego jego unieruchomienie wiązało się z utratą możliwości korzystania z niego zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem. Trzeba było też zapewnić auto zastępcze odpowiedniej klasy.

Sama naprawa w serwisie McLarena w Polsce kosztowała blisko 250 tys. zł. Ponad 200 tys. zł pochłonęło natomiast zapewnienie samochodu zastępczego. Do rozliczenia włączono także rekompensatę związaną z niemożnością korzystania z uszkodzonego pojazdu.

McLaren to niejedyny samochód z naprawą wartą fortunę

Podobne historie zdarzają się również poza Polską. W 2011 r. w wypadku uszkodzony został McLaren F1 należący do brytyjskiego aktora Rowana Atkinsona, znanego z roli Jasia Fasoli. Przywrócenie samochodu do sprawności zajęło ponad rok, a koszt naprawy przekroczył 900 tys. funtów, czyli około 1,4 mln dolarów według ówczesnych szacunków. Jak opisywała agencja Associated Press w materiale opublikowanym przez CBS News, naprawa wymagała specjalistycznej obsługi, między innymi ze względu na zastosowanie włókna węglowego.

Reklama
Reklama

Jeszcze większe kwoty pojawiły się w przypadku Bugatti Chiron Pur Sport, który w 2025 r. uczestniczył w kolizji w Miami. Samochód uderzył w tył niewielkiego auta dostawczego, a uszkodzenia objęły między innymi przedni zderzak, maskę, reflektory i błotniki.

Według relacji serwisu Autoblog szacunkowa wartość samych części potrzebnych do naprawy zbliżała się do 500 tys. dolarów. Wśród najdroższych elementów znalazły się reflektory oraz komponenty wykonane z włókna węglowego. W tym przypadku dodatkowym utrudnieniem były wymagania producenta dotyczące naprawy i dostępności części.

Takie przykłady pokazują, że cena usunięcia szkód w supersamochodzie nie musi odpowiadać temu, jak poważnie wygląda samo zdarzenie. Znaczenie mają konstrukcja pojazdu, koszt podzespołów i procedury serwisowe. W przypadku auta używanego zarobkowo dochodzą również potencjalne konsekwencje jego wyłączenia z eksploatacji.

Polisa OC gminy miała określony limit

W polskiej historii istotny był nie tylko koszt naprawy, lecz także zakres ochrony ubezpieczeniowej. Gmina posiadała dobrowolne ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, które obejmowało również szkody związane z zarządzaniem drogami.

Samorządy odpowiadają za utrzymanie podlegającej im infrastruktury. Jeżeli zły stan drogi doprowadzi do uszkodzenia pojazdu, poszkodowany może dochodzić odszkodowania od jej zarządcy. Nie oznacza to jednak automatycznej odpowiedzialności w każdym przypadku – znaczenie mają okoliczności zdarzenia i spełnienie przesłanek odpowiedzialności cywilnej.

Reklama
Reklama

Wysokość wypłaty ogranicza suma gwarancyjna, czyli maksymalna kwota, do której ubezpieczyciel odpowiada w ramach określonej ochrony. W ubezpieczeniach dobrowolnych jej wysokość ustalana jest w umowie. Niższy limit może oznaczać tańszą polisę, ale jednocześnie zwiększa ryzyko, że w razie kosztownej szkody ubezpieczony będzie musiał pokryć część należności samodzielnie.

W przypadku McLarena łączna wartość szkody wyczerpała limit przewidziany w umowie gminy z ubezpieczycielem. W rezultacie samorząd musiał dopłacić do rozliczenia z własnego budżetu.

Źródła: Zero.pl, Interia, globalnews.ca, autoblog.com
Reklama
Reklama