
Dubrownik, jako urocze miasteczko, rozsławione w dodatku przez serial „Gra o tron”, jest celem podróży wielu zmotoryzowanych turystów z Polski. Wielu z nich także nie wie, że w okresie letnim działa tam strefa ograniczonego wjazdu, a jej zignorowanie kończy się mandatem. Jeszcze mniej osób wie, że ten mandat jest znacznie niższy niż kwota widniejąca na dokumentach przysłanych z Chorwacji.
- Za zignorowanie zakazu wjazdu do strefy śródmiejskiej w Dubrowniku grozi mandat w wysokości 260 euro, czyli 1145 zł. Chorwacja jest w Unii Europejskiej, więc służby polskie i chorwackie współpracują ze sobą w kwestii mandatowej.
- Jeśli wjedziesz samochodem z wypożyczalni, mandat będzie dużo wyższy, bo samochody „firmowe” są objęte stawką 1320 euro za złamanie nakazu.
- Do mandatu często dołączona jest informacja, że 160 euro z kwoty grzywny to wynagrodzenie dla prywatnej kancelarii za „obsługę prawną”. Nie trzeba płacić tych pieniędzy.
Można nazwać to strefą czystego transportu w Dubrowniku, ale bardziej rozsądne byłoby określenie „strefa ograniczonego ruchu”. Jest to fragment miasta objęty obowiązkiem rejestracji wjeżdżających pojazdów. Za kilka dni kończy się jego obowiązywanie, ponieważ działa tylko w okresie letnim i od 31 października wjazd znowu będzie – na jakiś czas – swobodny, ale wtedy zacznie się wzmożony okres wystawiania mandatów wszystkim, którzy do strefy wjechali bez wcześniejszego zarejestrowania tablic.
Na oficjalnej stronie Dubrownika mamy informację w języku polskim
Zapewnia ona, że strefa jest bardzo wyraźnie oznakowana i że nie ma szans jej nie zauważyć. W rzeczywistości zaczyna się ona przy głównej ulicy Zagrebaćkiej, gdzie z nagła pojawia się czerwona tabliczka po lewej stronie z napisem „tylko dla mieszkańców”. Jeśli nie skręcimy w tym miejscu na płatny parking, kamera zarejestruje nasz wjazd i dostaniemy mandat. Chciałbym móc powiedzieć, że jest to działanie nakierowane wyłącznie na oczyszczenie powietrza w centrum Dubrownika, ale z jakiegoś powodu nie mogę.
W Katowicach działa już strefa czystego transportu. Kierowcy oddychają z ulgą

Wspaniałe oznakowanie. Wszystko widać z kilometra (żart). (fot. Google Street View)
Aby wjechać do strefy, trzeba zgłosić wcześniej tablice do systemu
Przysługuje to osobom, które zarezerwowały nocleg w strefie z miejscem parkingowym. Można to zrobić dla dowolnego auta, nawet diesla z Euro 1 (to tak gdyby ktoś pytał o ekologię). Chodzi tylko o to, aby władze wiedziały, kto wjeżdża do Dubrownika. Można też wcześniej zarezerwować sobie miejsce parkingowe na jednym z dwóch miejskich parkingów w strefie i wówczas również wjazd będzie legalny. Problem pojawia się, gdy wjedziemy naszym samochodem do strefy (mniejszy) lub przekroczymy nielegalnie jej granicę autem z wypożyczalni (większy).
Trasa samochodem do Chorwacji „na strzał”? To możliwe, ale nie w każdej sytuacji
Dostaliście mandat z Chorwacji. Dobrze się przyjrzyjcie z czego się składa
Wjazd prywatnym samochodem do strefy w Dubrowniku, choćby nieintencjonalny, kosztuje 260 euro, jednak chorwackie prawo przewiduje obniżenie tej kwoty o 1/3 jeśli dokonamy zapłaty w terminie wskazanym w piśmie. To oznacza, że realna kwota mandatu wynosi 173 euro, czyli 763 zł. To nadal dużo za zignorowanie znaku drogowego, ale jeśli już dopuściliśmy się tego wykroczenia – trzeba płacić.
Jednak jest bardzo duża szansa, że pismo z Chorwacji będzie opiewać na 420 euro. W tym 260 euro kary i 160 euro „opłaty kancelaryjnej”. Jest to nic innego jak próba oszustwa.
Miasto Dubrownik rzekomo zleca prywatnej kancelarii ustalenie danych sprawcy wykroczenia i obciąża opłatą za tę czynność ukaranego. Niespotykana to praktyka – w normalnych warunkach to same władze mają możliwość sprawdzić dane osoby, którą chcą ukarać, logując się do systemu. Nie muszą w tym celu zatrudniać osobnej firmy.
Próba naciągnięcia jest na tyle bezczelna, że w wezwaniu pojawia się nawet nazwa kancelarii – kancelaria Marka Kuzmanovicia z Puli. W dodatku miasto udzieliło jej pełnomocnictwa do ustalenia danych obwinionego osiem miesięcy po zdarzeniu. W tym czasie mogłoby zidentyfikować sprawcę samodzielnie bez żadnego problemu.
Aktywiści straszą: powietrze w Krakowie zabija. Powołują się na tajne dane
Nasz czytelnik, pan Jacek, postanowił nie dać za wygraną
Kwestia mandatu za wjazd do strefy to jedno (pan Jacek go nie kwestionuje), ale próba wyłudzenia kolejnych 160 euro to sprawa osobna. – Zakwestionowałem tę kwotę 160 euro.
Kancelaria odpisała, że to odszkodowanie należne miastu, a w tym samym piśmie nazwała tę kwotę „dobrowolną pozasądową propozycją ugody”, wyliczoną według taryfy adwokackiej. Zapłaty nadal żąda na własny rachunek – opowiedział nam pan Jacek. Otrzymał on od wspomnianej kancelarii nieco kuriozalne wyszczególnienie kosztów, gdzie widnieją trzy pozycje: 25 euro, 35 euro (obie jako „opłata według taryfy”) i 100 euro jako honorarium. Osoba oskarżona o wykroczenie ma płacić honorarium kancelarii działającej przeciwko niej. Kancelaria grozi, że jeśli nie zapłaci się dobrowolnej opłaty 160 euro, to mogą wystawić wezwanie nawet na 1990 euro, którego też śmiało można nie zapłacić.
Sprawa dopiero się rozwija
Pan Jacek zaczął drążyć temat i oto dowiedzieliśmy się, że władze Dubrownika są jeszcze pazerniejsze niż sądziliśmy.
- podobno wezwania wystawiane lokalnym obywatelom nie zawierają dodatkowej opłaty 160 euro, jest ona dorzucana w pakiecie tylko cudzoziemcom.
- coraz więcej osób dostaje wezwanie do zapłaty kary w wysokości ponad 1500 euro dla „samochodów komercyjnych”. Władze Dubrownika traktują tak każdy samochód zarejestrowany na firmę, nawet jeśli jest w leasingu albo pochodzi z wypożyczalni. Jest to niezgodne z założeniem kary, która miała wynosić 260 euro dla osób prywatnych i 1320 euro dla firm (+185 euro „kosztów”), ale przecież prywatna osoba jadąca wypożyczonym samochodem na wakacje nie jest firmą. Można by wręcz wjechać swoją prywatną ciężarówką i zapłacić 260 euro, ale już Fiat 500 z wypożyczalni płaci 1320+185.
- już w 2019 r. sąd chorwacki w Puli stwierdził, że obciążanie właściciela kosztami identyfikacji jest bezzasadne, władze Dubrownika w najmniejszym stopniu tego nie respektują.
- na wielokrotne żądanie na jakiej podstawie dane kierowcy zostały udostępnione kancelarii prywatnej, miasto w ogóle nie odpowiada, lub kieruje… do tej kancelarii.
Podsumowanie, czyli co trzeba wiedzieć
Trzeba wiedzieć, aby w okresie od kwietnia do listopada nie wjeżdżać do centrum Dubrownika, tylko kierować się na okoliczne wyznaczone parkingi. Jeśli zdarzy się nam pomylić i pojechać za daleko – będziemy mieli do zapłaty 173 euro, a nie 420. Należy wiedzieć, że opłata kancelaryjna nie jest obowiązkowa i nie może być dochodzona w Polsce przez nasze służby. Oraz trzeba także pamiętać, że jeśli jedziemy samochodem z wypożyczalni, musimy pilnować się znacznie bardziej, bo kara jest czterokrotnie wyższa. Nie ruszajcie do Dubrownika spontanicznie, najpierw zarezerwujcie miejsce parkingowe na stronie dubrovnik.hr.
Może zainteresuje Cię także:

