Reklama
Piotr Kornacki

Piotr Kornacki

Geolog z wykształcenia, wiertacz z zawodu i podróżnik z charakteru. Największą radość sprawia mu odkrywanie nieznanego – zarówno tego ukrytego głęboko pod ziemią, jak i tego, co można znaleźć na powierzchni. Prowadzi profil na Instagramie i TikToku. We współpracy z Nordisk Fundering bierze udział w projekcie Greenland Mines, który zakłada wykonanie na Grenlandii odwiertów rdzeniowych o łącznej długości blisko 7500 m.
Wpisy autora
Pomiędzy zorzą a śnieżycą. Tydzień przy wiertnicy na arktycznym pustkowiu

Wiercenie rdzeniowe ma w sobie coś niezwykłego. Człowiek stoi przy maszynie, słucha jej pracy, obserwuje parametry i zachowanie otworu, a jednocześnie ma świadomość, że pod stopami znajduje się historia zapisana w skale. Każdy wydobyty fragment jest jak wiadomość wysłana z głębi Ziemi.

Człowiek za burtą, koniec lata i fałszywy alarm. Kolejny tydzień na Grenlandii

Kiedy patrzę na ten tydzień, najbardziej uderza mnie jego zmienność. Jednego dnia słońce i quady na lodowcu, chwilę później gęsta mgła i śnieg. Jednego dnia idealne trzy metry rdzenia, drugiego – spękana skała. Była też chwila naprawdę poważna, kiedy sternik pontonu wpadł do lodowatej wody, a później zupełnie inny rodzaj napięcia podczas alarmu pożarowego.

Sto metrów pod lodem. Czego naprawdę szukają geolodzy na krańcu świata?

Od rana trafiały na powierzchnię świetnie zachowane rdzenie. Jeden z nich miał prawie trzy metry i był praktycznie nienaruszony. Według naszych szacunków taki odcinek może zawierać kilkadziesiąt miligramów złota. Wiertnica wykonuje swoją mechaniczną robotę, ale kiedy rdzeń trafia do skrzynki, zaczyna się druga część historii. Geolog patrzy na niego jak na zapis wydarzeń sprzed milionów lat.

Wybuchy, mgła i uparta skała. Kolejny etap poszukiwań na Grenlandii

Kiedy pogoda pozwala latać, sprzęt działa, a każdy skupia się na swoim zadaniu, wtedy wszystko idzie gładko, a czas mija niepostrzeżenie. Jednak na Grenlandii natura potrafi szybko przypomnieć, kto tu tak naprawdę rządzi. Wtedy nasza praca, a nawet dotarcie na miejsce jej wykonywania, stają się jeszcze bardziej wymagające.

Trzeci tydzień na Grenlandii. Można się poczuć jak na innej planecie

Intruzja Skaergaard – potężny geologiczny skarbiec skrywający złoża palladu, platyny i złota – nie oddaje swoich tajemnic bez walki. Zaczynamy prawdziwą grę w kotka i myszkę z naturą. Stawką jest każdy centymetr skalnego rdzenia, a my uczymy się, że na Grenlandii niczego nie da się wymusić siłą. Trzeba słuchać skały.

Minuta warta 300 zł. Ekspedycja na Grenlandię sięga pod powierzchnię Skaergaard

Kiedy minuta lotu śmigłowca kosztuje 300 zł, a tydzień pracy lodołamacza to wydatek rzędu 800 tys. zł, nie ma miejsca na błędy ani amatorszczyznę. Na Grenlandii, w cieniu lodowca, gdzieś głęboko pod naszymi stopami, skała czekała miliony lat, aż ktoś po nią sięgnie. I właśnie po nią sięgamy.

Złoto, pallad i platyna. Życie i praca na złożu wartym miliardy dolarów

Jeszcze tydzień wcześniej kończyłem zmianę przy wiertnicy w Irlandii. Teraz stoję przed grenlandzkim lodowcem. Jestem częścią ekspedycji badającej jedno z najcenniejszych złóż metali na świecie. Oto historia pierwszych dni wyprawy – zanim w ogóle pierwszy rdzeń wyjechał ze skały.