
W Polsce można strzelać z broni palnej 150 metrów od domów – i przez lata uchodziło to za coś normalnego. Kiedy społeczeństwo mówi „sprawdzam”, myśliwi mówią: „to atak na tradycję”. Ale to nie tradycja jest tu najważniejsza.

W Polsce można strzelać z broni palnej 150 metrów od domów – i przez lata uchodziło to za coś normalnego. Kiedy społeczeństwo mówi „sprawdzam”, myśliwi mówią: „to atak na tradycję”. Ale to nie tradycja jest tu najważniejsza.

Dla jednych to był tylko żart. Dla innych kolejny dowód na to, jak bardzo oswoiliśmy przemoc wobec kobiet. Kiedy ze sceny padają słowa o biciu dziewczynki przygotowywanej na „przemocowego męża”, a z widowni słychać śmiech, problemem nie jest wyłącznie autor dowcipu. Problemem jest społeczność, która uznaje taki dowcip za zabawny. Rechot nie jest tłem. Rechot jest jednym z bohaterów tej historii.

W Warszawie jedno zgłoszenie wystarczy, by dzik zniknął – najczęściej na zawsze. Zamiast zarządzać problemem dzikich zwierząt, miasto sięga po najprostsze rozwiązanie: odstrzał. Tymczasem coraz więcej mieszkańców i mieszkanek pyta, czy naprawdę nie ma innej drogi niż strzał.

Państwo mówi dziś mieszkańcom wsi: smród, hałas i zniszczona przestrzeń to normalny koszt rolnictwa. Projekt zwany Lex Smród odbiera ludziom realne prawo do sprzeciwu i chroni przemysł, nie zdrowie. To nie jest debata o pianiu koguta, lecz o tym, czy wieś jest miejscem do życia, czy zapleczem przemysłowym.