Reklama
Wojsko

400 mln prześladowanych. Polacy ratują chrześcijan na zapomnianych frontach

Wojna rosyjsko-ukraińska zdominowała media. Ale konflikty zbrojne są także w innych miejscach świata. A na tych zapomnianych frontach są Polacy, którzy ratują prześladowanych chrześcijan. Ten „niemy front” to 400 mln wyznawców Chrystusa, których codziennie dotykają prześladowania. Redakcja Zero.pl zapytała Bartosza Rutkowskiego z „Orlej Straży” i ks. Jana Żelaznego z polskiej sekcji Pomoc Kościołowi w Potrzebie o miejsca, o których zapomniały media.

Michał Bruszewski
Opinia autorstwa: Michał Bruszewski
Dzisiaj 13:24
9 min
Polacy ratują prześladowanych chrześcijan - zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock)

Gdy piszę te słowa, walki zbrojne nie toczą się wyłącznie na broniącej się przed Rosją Ukrainie. Wojna o Tigraj znowu rozgorzała w Etiopii i przekreśliła kruche porozumienie pokojowe z 2022 r. Trwają intensywne walki w wojnie domowej w Sudanie. Wciąż niestabilna jest sytuacja w Cieśninie Ormuz.

Lista wojennych punktów na mapie świata jest długa. Mali, Libia, Nigeria, Gaza, południe Libanu, pogranicze Tajlandii i Kambodży, Birma. Wybory parlamentarne w Izraelu będą przebiegały w cieniu kolejnych operacji militarnych izraelskiej armii. Strzały, eksplozje, ruiny, krew niewinnych cywilów płynie gęstymi strumieniami.

Tych frontów jest bardzo wiele i mówi się o nich mniej niż o sąsiadującej z Polską Ukrainie. W cieniu tych opisywanych frontów jest jeszcze bardziej zapomniany front.

Reklama
Reklama

Bo najmniej mówi się o prześladowaniach chrześcijan

W odległe zakątki świata, z pomocą humanitarną, już wiele lat temu udał się były oficer Wojska Polskiego Bartosz Rutkowski. Jego „Orla Straż” pomagała chrześcijańskim organizacjom pomagającym atakowanym przez tzw. Państwo Islamskie. Rdzenna ludność doliny Niniwy to asyryjscy i chaldejscy chrześcijanie, których ISIS chciało mordować, sprzedawać na targach niewolników lub wygnać.

– Moja historia zaczęła się w 2015 roku. Przeczytałem informację, że niedaleko Aleppo w Syrii ukrzyżowano żywcem 12-letniego chłopca. Złożyłem wypowiedzenie stosunku służbowego w trybie przyspieszonym. Byłem żołnierzem zawodowym przez 22 lata – mówi Zero.pl, Bartosz Rutkowski.

„Orla Straż” pomagała głównie w północnym Iraku i Kurdystanie, obecnie prowadzi swoje działania także w zachodniej Afryce.

– Jesteśmy organizacją powołaną do pomocy naszym współbraciom, których dotykają prześladowania, dyskryminacja, albo cierpią z uwagi na katastrofy naturalne. W tej chwili jesteśmy obecni w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu Jordanu, w Libanie, w Syrii – jesteśmy bardzo zaangażowani na Bliskim Wschodzie, także w krajach ogarniętych konfliktami zbrojnymi w Afryce. Pomagamy także ofiarom trzęsienia ziemi w Kolumbii i Wenezueli – podkreśla w rozmowie z Zero.pl, ks. Jan Żelazny, przewodzący polskiej sekcji papieskiej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP).

Reklama
Reklama

Czytaj także: „Aktywna obrona”. Estonia zmienia doktrynę na wypadek rosyjskiej inwazji

Jak alarmuje Watykan, blisko 400 mln chrześcijan na świecie doświadcza prześladowań lub przemocy z powodu swojej wiary. W 2025 r. tysiące wiernych zostało zabitych tylko dlatego, że byli chrześcijanami.

Jakie są najgorsze prześladowania, które dotykają wyznawców Chrystusa?

– W Pakistanie dochodzi do jednej z najboleśniejszych form prześladowania. Młode chrześcijanki są porywane, zmuszane do małżeństwa, rodzinie jest oświadczane, że przeszły na islam. Zgodnie z prawem szariatu, który obowiązuje w Pakistanie, rodzice nie mają kontaktu z tym dzieckiem, nawet nie wiedzą, czy to dziecko rzeczywiście przeszło na islam, czy nie. Dziewczynka prawdopodobnie została zgwałcona i zmuszona do małżeństwa z dużo starszym mężczyzną. I nie ma z nią kontaktu – mówi w rozmowie z Zero.pl, ks. Żelazny.

Oprócz pomocy humanitarnej PKWP bada skalę prześladowań. Okazuje się, że to właśnie chrześcijanie są najbardziej dotkniętą grupą na świecie.

– Widać to we wszystkich danych, zarówno Departamentu Stanu USA, z naszych badań oraz innych organizacji. W tej chwili w 60 krajach dochodzi do różnej formy dyskryminacji religijnej, z czego większość ofiar to chrześcijanie – zaznacza ks. Żelazny.

W Afryce zbrodnie muzułmanów przeciw chrześcijanom mają metodyczny charakter. To w Nigerii główny front ma organizacja dżihadystów Boko Haram. Statystyki prześladowań chrześcijan w Nigerii są straszliwe. Stolica Apostolska informuje, że ginie tam średnio 30 chrześcijan dziennie.

Reklama
Reklama

– Otaczają chrześcijańską wioskę w okresie Świąt Bożego Narodzenia albo Wielkanocy. To ulubione momenty na atak dla terrorystów muzułmańskich. I byłem w takich wioskach, gdzie w ciągu doby nie udało się policji dotrzeć z pomocą. W ciągu doby zabito ponad 160 osób – mówi Bartosz Rutkowski opisując sytuację w Nigerii.

Matecznikiem chrześcijaństwa jest region Bliskiego Wschodu. To tutaj nauczał Jezus z Nazaretu. Ziemia pierwszych apostołów wszelako wyludnia się z chrześcijan. Na początku XX w. ilość wyznawców Chrystusa w regionie Bliskiego Wschodu szacowano na 20 proc. populacji, dzisiaj jest ona oceniana na zaledwie 2 proc. A i tak mówimy o statystykach sprzed czasów ekspansji zbrodniczego i dżihadystycznego ISIS.

Tam, gdzie nauczał Jezus

Chrześcijanie byli prześladowani na Bliskim Wschodzie jeszcze przed wybuchem rewolty Arabskiej Wiosny w 2011 r. czy ekspansji tzw. Państwa Islamskiego, ale to właśnie ostatnia dekada wojen sprawiła, że dżihadyści biorący na cel wyznawców Chrystusa uderzyli w tę społeczność ze wzmożoną siłą.

Czytaj także: Wróci powszechny pobór do wojska? Wiceszef MON: Nie mam żadnej wątpliwości

Porwania, gwałty, egzekucje na chrześcijańskich rodzinach ze strony organizacji islamistycznych były na porządku dziennym, a kolejne ofensywy dżihadystów doprowadziły do ucieczki całych społeczności. Większość z nich podzieliła los uchodźców wewnętrznych, uciekając do najbliższego nieobjętego walkami zbrojnymi miasta lub miejscowości. Ostatnie dekady naznaczone wojnami na Bliskim Wschodzie uderzyły w chrześcijańską społeczność.

Reklama
Reklama

Dwa zapomniane tereny to Syria i Strefa Gazy. Pytam ks. Jana Żelaznego, co z chrześcijanami w Gazie okupowanej przez wojska izraelskie i co dzieje się obecnie w Syrii, gdzie po upadku reżimu Baszszara al-Asada doszli do władzy dawni rebelianci z prowincji Idlib.

– Dwa dni temu dostaliśmy informację, że zginęły matka i córka. Matka-chrześcijanka prowadziła swoje dziecko do centrum pomocy przy parafii Świętej Rodziny w Strefie Gazy. Obie zginęły w skutek ostrzału rakietowego Izraela. Chrześcijan w Strefie Gazy jest obecnie ok. 600-700 – stwierdza duchowny.

– Jak rozmawia się z Syryjczykami, to oni sami nie mówią, że nowa władza jest demokratyczna, mówią o zmianie reżimu. Sytuacja w Syrii jest bardzo niepewna. Odwet sunnitów jest na innych grupach religijnych, nie tylko chrześcijanach. Oni są eliminowani z głównych miejsc pracy, posad państwowych, to powoduje obok niepewności politycznej także niepewność ekonomiczną. Z chrześcijan w Syrii pozostało prawdopodobnie od 10 do 20 proc. tej populacji, która była przed wojną – dodaje.

Ks. Jan Żelazny nazywa chrześcijan na Bliskim Wschodzie „stabilizatorem”. Sami muzułmanie uważają, że im mniej chrześcijan, tym większe prawdopodobieństwo, że znowu muzułmanie sunnici i szyici zaczną ze sobą walczyć. Tam, gdzie są społeczności chrześcijańskie, tam jest większa szansa na pokój.

Reklama
Reklama

Nigeria i wielki front

Zapomnianym frontem są zbrodnie dżihadystów w Nigerii. W tym ludnym kraju (250 mln populacji) mniej niż połowę stanowią chrześcijanie. W uproszczeniu kraj dzieli się na muzułmańską północ i chrześcijańskie południe. Ale muzułmanie z północy chcą zabrać chrześcijanom ich ziemię. Nigeria to główny front organizacji dżihadystycznej Boko Haram. Ta grupa radykalnych muzułmanów złożyła przysięgę na wierność tzw. Państwu Islamskiemu, odpowiada za zamachy terrorystyczne i porwania, grasując w zachodniej Afryce od dwóch dekad.

– Szacuje się, że ostatnie dziesięć lat to ponad 60 tys. zamordowanych chrześcijan. Bliższe jest to wojnie domowej, a nie określeniu o atakach terrorystycznych. Wbrew powszechnej opinii najwięcej ofiar nie powoduje Boko Haram, od lat najwięcej ofiar powodują milicje muzułmańskiego plemienia Fulani. W 2015 r. klasyfikowano je na czwartym miejscu najbardziej zabójczych organizacji terrorystycznych na świecie. Obok ISIS, Al-Kaidy i Boko Haram. W tamtych czasach zadecydowano, że milicje te przestały być opisywane jako terroryści. Nagle zaczęto przedstawiać to jako konflikt etniczny albo konflikt między rolnikami, a pasterzami – zaznacza.

W północnym Iraku i Kurdystanie powstawały zbrojne milicje chrześcijańskie do obrony przed atakami ISIS. Podobne zjawisko ma miejsce w Nigerii.

Reklama
Reklama

– W Nigerii ludzie starają się przeżyć i tworzą lokalne struktury samoobrony, które są nielegalne w świetle prawa nigeryjskiego. Potocznie mówi się na nich „Vigilantes”, czyli „Mściciele”. Można to też robić legalnie. To formacja „Hunters”, czyli „Myśliwi”, coś jak polskie koła łowieckie, jeżeli masz legitymację, możesz używać broni gładko-lufowej do ochrony siebie lub bliskich przed przestępcami. Fundacja „Orla Straż” wspiera tę legalną obronę cywilów – dodaje Bartosz Rutkowski.

Polacy pomagają humanitarnie w zachodniej Afryce. Wojna przynosi nie tylko śmierć, ale także nędzę, bo niszczone są domy, sklepy i zakłady. Z równanych z ziemią wiosek można uciec wyłącznie do buszu, a tam prześladowanych dotyka pragnienie i głód.

– Staramy się ulżyć bezpośrednim ofiarom ataków terrorystycznych. Staramy się pomoc kobietom i dzieciom. Rozpatrujemy to w dwóch płaszczyznach: po pierwsze, aby po takich atakach ludzie ci mieli gdzie mieszkać, a po drugie aby takie rodziny po pewnym czasie mogły się uniezależnić ekonomicznie. Odbudowujemy sklepy, działalności gospodarcze tych rodzin, hodowle zwierząt, małe młyny do mielenia ziaren. „Orla Straż” w ciągu 10 lat wspomogła 200 rodzinnych firm w Iraku, a teraz pomagamy w Nigerii. Naszym największym osiągnięciem jest program pilotażowy ośrodka Przystani Ocalonych, są tam cztery panie z 10 dzieci, które straciły mężów i bliskich – podkreśla założyciel „Orlej Straży”.

Reklama
Reklama