
Tallin przesunął wojska bliżej granicy z Rosją. W razie rosyjskiej napaści, Estonia chce odpowiedzieć salwami artylerii rakietowej w głębi terytorium Federacji Rosyjskiej. Dlatego wzmacnia swoją odporność i uczestniczy w projekcie Bałtyckiej Linii Obrony. Szef resortu obrony tego kraju uważa, że Kreml może chcieć ich zaatakować nawet w ciągu roku.
- Jak informuje „Financial Times” Estonia na stałe dyslokuje swoje siły na granicę z Federacją Rosyjską manifestując, że w razie napaści będzie się bronić. Ponadto, Estonia zakupiła artylerię rakietową, która może razić cele w Rosji, gdyby Kreml dokonał inwazji.
- Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) wprowadziła, w zeszłym miesiącu, restrykcje w pięciokilometrowym pasie przy granicy z Estonią. Zwłaszcza na wysokości nadgranicznego estońskiego miasta Narwa. Jednym ze „straszaków” rosyjskiej polityki było wprowadzenie godziny policyjnej, czyli zakaz poruszania się po zmroku.
- Estonia szykuje podobne kroki, gdyby w Federacji Rosyjskiej ogłoszono mobilizację. Tallin rozważy wówczas m.in. natychmiastowe zamknięcie granicy na wschodzie. Nowy szef estońskiego Ministerstwa Obrony Narodowej, gen. Martin Herem, stwierdził, że Rosja może zaatakować Estonię nawet w ciągu 12 miesięcy.
Czytaj także: Politycy na stołkach w polskich szpitalach. Dawid Kacprzyk w każdym województwie [LISTA]
– Jeśli wojna w Ukrainie zakończyłaby się w ciągu pół roku, to Rosja może potrzebować zaledwie kolejnych sześciu miesięcy, aby użyć przeciwko Estonii siły militarnej o nieokreślonej skali – powiedział na antenie publicznej rozgłośni ERR.
Nadciąga wojna?
Z kolei, dyrektor estońskiej Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Margo Palloson, stwierdził w telewizji ETV, że zagrożenie rosyjskimi atakami hybrydowymi utrzymuje się na wysokim poziomie. Zadeklarował on, że jego służbie udało się powstrzymać „znaczącą” liczbę rosyjskich operacji. W sierpniu rosyjscy sabotażyści podpalili fabrykę firmy Milrem Robotics produkującej drony.
Kreml używa coraz ostrzejszej retoryki wobec państw bałtyckich: Estonii, Łotwy i Litwy. W lipcu rosyjskie MSZ zapowiedziało, że skieruje sprawy do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości przeciw Litwie, Łotwie i Estonii, które zdaniem Kremla, systematyczne naruszają prawa etniczne Rosjan. Ponadto Kreml oskarżył „Łotwę i inne kraje bałtyckie”, że rzekomo „udostępniały swoje korytarze powietrzne dla ukraińskich bezzałogowców”. 1 lipca Rosja ogłosiła wstrzymanie ruchu kolejowego na wybranych punktach granicznych z Finlandią, Estonią i Łotwą.
Czytaj także: Nadciąga „Ryś”, a odchodzi „Pantera”. Wojsko Polskie z nowym kamuflażem
W odpowiedzi na nabrzmiewającą sytuację na wschodniej flance NATO i wrogą politykę Moskwy, Estonia przesuwa swoje wojska bliżej granicy z Rosją i wdraża nową doktrynę „aktywnej obrony”. Tallinn chce powstrzymać ewentualnego agresora już na granicy i rozwija zdolności do uderzeń na cele położone setki kilometrów w głąb terytorium przeciwnika. O sprawie pisze „Financial Times”.
Rozbudowa armii po estońsku
Na granicy znajdą się główne jednostki liniowe Sił Zbrojnych Estonii. Ponadto Tallin stawia na rozbudowę armii. Estonia wydaje ponad 5 proc. PKB na obronność. Estonia dysponuje ponad 200 tys. rezerwistami, oraz ok. 8 tys. żołnierzy pod bronią. W pierwszej mobilizacji szacuje się, że kraj ten może wystawić ok. 40 tys. żołnierzy pochodzących z armii oraz Estońskiej Ligi Obrony Kraju.
Czytaj także: Wróci powszechny pobór do wojska? Wiceszef MON: Nie mam żadnej wątpliwości
Estonia buduje potencjał obronny i dołączyła do projektu Bałtyckiej Linii Obrony. Buduje także potencjał odstraszania. Tallin zamówił prawie 20 nowoczesnych wyrzutni artylerii rakietowej (amerykański system HIMARS oraz południowokoreański Chunmoo). Pozwolą one w razie wojny razić cele w Rosji.
Państwem ramowym misji NATO w Estonii jest Wielka Brytania, która planuje zwiększyć swój kontyngent. Ponadto, Estonię obejmuje ochrona lotnicza w ramach misji Baltic Air Policing. W Estonii w ramach dwustronnej umowy ćwiczą również wojska USA.
Z uwagi na fakt, że ok 20 proc. populacji Estonii to etniczni Rosjanie za zapalny punkt na granicy uznaje się miasto Narwa. W Infosferze pojawiło się nawet zagrożenie związane z projektem „Narewskiej Republiki Ludowej” na wzór „Donieckiej Republiki Ludowej” w roku 2014 – tworu powołanego z inspiracji Rosji przez pro-rosyjskich separatystów. Ośrodek Studiów Wschodnich twierdzi wszelako, że projekt ten nie ma poparcia wśród Rosjan mieszkających w Estonii i jest uznawany za zagrożenie bardziej medialne niż faktyczne.

