
Od kilku tygodni trwa intensywna dyskusja pomiędzy partiami politycznymi nad przywróceniem w Polsce powszechnego poboru do wojska. Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski stwierdził na antenie Radia Zet, że rząd będzie musiał „przygotować bardzo rozsądny, sensowny program poboru”. Powszechny nabór zawieszono w 2009 r. gdy szefem MON był Bogdan Klich, związany z Platformą Obywatelską, obecny chargé d'affaires placówki dyplomatycznej w Waszyngtonie.
- Wiceszef MON doprecyzował, że chodzi mu o „sensowny program szkolenia obowiązkowego”.
- W regionie pobór do wojska mają: Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Szwecja, Ukraina, Białoruś i Rosja. Do jego przywrócenia szykuje się Republika Federalna Niemiec, która wprowadziła obligatoryjną ankietę wojskową.
- Szacuje się, że w 2010 r. armia miała pod bronią ok. 110 tys. żołnierzy (osiągając historyczne minimum). Był to wynik zawieszenia poboru.
Paweł Zalewski odniósł się do powszechnego szkolenia wojskowego na antenie Radia Zet.
– Demografia jest nieubłagana i finalnie będziemy musieli znaleźć takie rozwiązanie. Dziś mechanizmy tworzenia atrakcyjności służby wojskowej działają i jesteśmy w stanie wypełniać roczne plany rekrutacji (…) Nie mam żadnej wątpliwości, że będziemy musieli przygotować bardzo rozsądny, sensowny program poboru, w ramach którego będziemy w sposób bardzo skondensowany tworzyć przeszkolenia, ale także potem program szkolenia dla większej liczby aktywnej rezerwy – zaznaczył na antenie.
Czytaj także: Polska w zasięgu dronów. Tak w runecie budują strach przed Rosją
Wiceszef MON doprecyzował, że chodzi mu o „sensowny program szkolenia obowiązkowego”.
– Nieobejmującego wszystkich, bo to nie będzie program dla wszystkich potencjalnych poborowych, bo to też nie ma sensu. W perspektywie krótkich lat taka potrzeba będzie miała miejsce. To jest pogląd mój – stwierdził w audycji.
Zasadnicza służba wojskowa to forma odbywania czynnej służby wojskowej polegająca na obowiązkowym przeszkoleniu. Szkolenie to miało na celu przygotowanie rezerw osobowych na wypadek wojny. Pobór do wojska zawieszono (formalnie nie zlikwidowano) w 2009 r. gdy szefem resortu obrony był Bogdan Klich, polityk Platformy Obywatelskiej, z zawodu psychiatra. Po zawieszeniu poboru nie wprowadzono alternatywy w szkoleniu rezerw, eksperymentalnie wdrożono Narodowe Siły Rezerwy (NSR), ale zostały one ocenione przez ekspertów jako niewystarczający i nieudolny projekt.
Powszechne pobory do wojska
Od lat 90’ trwała intensywna redukcja kadrowa Wojska Polskiego. W planach PRL dotyczących wojska w latach 1986-1990 r. zakładano istnienie na tzw. stopie pokojowej 414 tys. etatów w Siłach Zbrojnych. W 1990 r. Wojsko Polskie liczyło 340 tys. żołnierzy. W 1999 r. w momencie przyjęcia Polski do NATO – Siły Zbrojne liczyły 240 tys. żołnierzy. W 2010 r. szacuje się, że armia miała pod bronią ok. 110 tys. żołnierzy (osiągając historyczne minimum). W 2023 r. po okresie modernizacji i zwiększaniu armii Wojsko Polskie osiągnęło ok. 170 tys. żołnierzy pod bronią. Obecnie mówi się o 220 tys. żołnierzy na stopie pokojowej. Docelowo, Polska ma mieć 300 tys. żołnierzy w służbie zawodowej i służbie terytorialnej (WOT) oraz 200 tys. aktywnej rezerwy (koncepcja 300 + 200).
Czytaj także: Polskie drony na eksport czy dla MON-u? Byłem na Carpathian Drone Summit
W Polsce trwa gorąca dyskusja nad przywróceniem powszechnego poboru do wojska. Stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego i Michała Dworczyka – „Rozwój Plus” zaproponowało powszechne trzymiesięczne szkolenie z obronności na wzór fiński, Prawo i Sprawiedliwości chce przywrócenia poboru, ale na 16-dniowy okres szkolenia. Za przywróceniem poboru opowiedział się również Sławomir Mentzen, wyśmiewając pomysł PiS, pozostawiając decyzję o długości szkolenia wojskowym.
Dokładne dane dotyczące puli rezerwistów nie są znane. Rezerwy osobowe Wojska Polskiego szacuje się na ponad 300 tys. rezerwistów. Prawdopodobnie są to mężczyźni powyżej 40 roku życia. Oznacza to, że w przeciągu dekady statystyki wyszkolonych rezerw w Polsce się pogorszą.

