Były wysoki rangą funkcjonariusz KGB i szef służb bezpieczeństwa Kazachstanu Alnur Mussajew twierdzi, że zarówno Rosja, jak i Kazachstan dysponują kompromitującymi materiałami wymierzonymi w prezydenta USA Donalda Trumpa. Chodzi o nagrania wideo, które, według Mussajewa, miały powstać podczas pobytu Trumpa w Moskwie w 2013 r., przy okazji konkursu Miss Universe.

- Nagrania z Moskwy jako narzędzie wpływu? Kulisy oskarżeń byłego szefa służb.
- Od kompromatu do politycznego kryzysu. Wątek Trumpa w sporze elit w Kazachstanie.
- Agent czy „kontakt poufny”? Co mówią specjaliści od wywiadu?
W wywiadzie z 6 lutego udzielonym ukraińskiej telewizji Espreso TV Mussajew po raz kolejny powtórzył znane od lat twierdzenie, że rosyjskie służby posiadają kompromitujące nagrania z hotelu Ritz-Carlton w Moskwie, w którym Trump miał nocować.
Hotel Ritz-Carlton i Miss Universe. Kulisy rzekomego kompromatu
Nowością w jego wypowiedzi było jednak stwierdzenie, że identycznymi materiałami dysponuje także kazachski Komitet Bezpieczeństwa Narodowego (KNB). – Rosyjskie służby specjalne stosowały monitoring w pokojach hotelowych. Oprócz Rosjan materiały trafiły także do Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Kazachstanu za pośrednictwem Bułata Utemuratowa – twierdzi szef kazachskich służb bezpieczeństwa, Alnur Mussajew.
Według Mussajewa rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) miała zarejestrować nagrania rzekomo o charakterze seksualnym. Jak twierdzi były szef kazachskich służb, materiały te trafiły również do KNB za pośrednictwem kazachskiego oligarchy Utemuratowa, który był właścicielem moskiewskiego Ritz-Carltona i pozostawał blisko związany z ówczesnym prezydentem Kazachstanu Nursułtanem Nazarbajewem.
Spotkanie z Rexem Tillersonem i próba nacisku na USA
– Materiały te zostały wykorzystane przez byłego przewodniczącego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Karima Masimowa podczas spotkania z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem w Stanach Zjednoczonych – powiedział na antenie Espreso TV Mussajew.
Przypomnijmy: do rozmów doszło w październiku 2017 r. w Stanach Zjednoczonych. Celem Kazachstanu miała być próba wzmocnienia relacji z administracją Trumpa poprzez użycie kompromatu jako środka nacisku.
Według Mussajewa efekt był jednak odwrotny. Wskazuje on na wydarzenia z 2022 r. w Kazachstanie, gdy doszło do masowych protestów społecznych, interwencji wojsk Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym z udziałem Rosji oraz politycznego konfliktu między Nazarbajewem a nowym prezydentem Kassymem-Żomartem Tokajewem. W konsekwencji Karim Masimow został oskarżony i aresztowany. Zdaniem Mussajewa Władimir Putin miał aktywnie wpływać na rozwój sytuacji, uznając kompromitujące materiały za swoją „osobistą własność”.
Alnur Mussajew już wcześniej zwracał na siebie uwagę opinii publicznej, twierdząc, że Donald Trump został zwerbowany przez KGB w 1987 r. jako potencjalny agent wpływu pod pseudonimem „Krasnow”. W mediach społecznościowych pisał, że Trump miał być „idealnym kandydatem do werbunku”, a Kreml przez lata miał go wspierać w drodze do prezydentury.
„Krasnow” i dossier Steele’a. Powracające oskarżenia wobec Trumpa
Zarzuty te są zbieżne z tezami zawartymi w tzw. dossier Steele’a z 2017 r., przygotowanym przez byłego brytyjskiego oficera wywiadu. Dokument ten również wspominał o kompromitujących nagraniach z hotelu Ritz-Carlton w Moskwie. Donald Trump i jego otoczenie konsekwentnie zaprzeczają tym oskarżeniom, określając je jako fałszywe i nazywając całą sprawę „rosyjską mistyfikacją”.
Specjaliści od służb specjalnych, tacy jak Nathalie Vogel z Institute of World Politics, podważają wiarygodność tej tezy, wskazując raczej na model tzw. „kontaktu poufnego” – osoby niewerbowanej formalnie, lecz przez lata „pielęgnowanej” i pośrednio kierowanej przez wywiad.
Z relacji byłych agentów wynika, że zainteresowanie KGB Trumpem mogło sięgać już lat 70., m.in. poprzez jego związki osobiste, kontakty biznesowe w Nowym Jorku oraz podróże do Moskwy i Leningradu w 1987 r., którą część źródeł uważa za starannie przygotowaną operację KGB.
Choć brak twardych dowodów na agenturalną współpracę, obserwatorzy zwracają uwagę, że przez dekady Trump rzadko krytykował Rosję i Władimira Putina, a jego stanowiska w polityce zagranicznej często były zbieżne z interesami Kremla, co, zdaniem byłych współpracowników służb, czyniło go podatnym na rosyjskie wpływy.