
Wojna o prywatny ogród zoologiczny w Łącznej trwa. W nocy ze środy na czwartek obrońcy zoo starli się z policją. Na miejscu pojawił się oddział prewencji. Doszło do starcia z tłumem. Mamy nagrania z zajść.
- Od kilku dni mieszkańcy okolicznych miejscowości protestują przeciwko wywożeniu zwierząt z Zoo Łączna.
- W środę późnym wieczorem na miejsce przyjechała grupa policjantów z tarczami, która przepychała protestujących blokujących drogę wyjazdu z zoo.
- W związku z działalnością zoo w Łącznej śledczy z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu we wtorek zatrzymali i postawili zarzuty pięciu osobom. Obrońcy zoo twierdzą, że w trakcie interwencji zwierzętom działa się krzywda, a część wywieziono za granicę „w nieznane miejsce”.
Protestujący w obronie Zoo Łączna pojawili się na miejscu w środę wieczorem, po czym zablokowali wjazd do ogrodu. Na miejsce wezwano oddział policjantów, którzy najpierw apelowali do protestujących o zejście z drogi, po czym przepchnęli ich siłą.
Na miejscu była kamera Kanału Zero. Mamy filmy z interwencji policji.
– Idziemy do przodu! Rozwińcie się! – słychać na filmie, jak dowódca kordonu policji wydaje rozkaz. Funkcjonariusze napierają z tarczami na mieszkańców, którzy bronili dostępu do zoo.
– Mamy prawo do pokojowej manifestacji – krzyczą ludzie, którzy starli się z funkcjonariuszami. W końcu rozjuszeni obrońcy zoo krzyczą do mundurowych: „wyp*******ć”.
– Byłam świadkiem, jak policja potrąciła kobietę. Staranowali też pana, który leżał na ziemi przez 40 minut. Sami prosiliśmy policję, żeby udzielili pierwszej pomocy. Oni powiedzieli, że nie są od tego – mówiła Kanałowi Zero jedna z protestujących.
O komentarz w sprawie nocnej akcji policji poprosiliśmy policję.
– Osoby, które zgromadziły się na miejscu, zablokowały jezdnię. W momencie, kiedy policjanci wydali polecenie, aby protestujący zeszli i umożliwiły przejazd autom, które wyjeżdżały z parkingu, w tym niezwiązanym z interwencją, osoby nie zeszły z drogi. Policjanci przez megafon poinformowali o możliwym użyciu środków przymusu bezpośredniego, osoby dalej nie reagowały, dlatego też została użyta siła fizyczna – mówi w rozmowie z Zero.pl nadkom. Marcin Świeży z komendy w Wałbrzychu.
Jak dodał, w trakcie starcia z policją czworo protestujących naruszyło nienaruszalność cielesną funkcjonariuszy. Te osoby zostały zatrzymane i dziś usłyszą zarzuty. Nadkom. Świeży dodał też, że na miejsce wezwano karetkę, jednak osoba, której miała być udzielana pomoc, szybko sama wróciła do sił.
Wcześniej z placówki w Łącznej wywieziono kilkadziesiąt jej podopiecznych. Łącznie, w placówce żyło ponad 100 gatunków zwierząt, w tym zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Obrońcy placówki twierdzą, że służby, interweniując w zoo, zastosowały zbyt radykalne środki. Do tego zwierzęta wywieziono, jak twierdzą, w nieznane miejsca.
W rozmowach, które pojawiły się w internecie, wymieniane są małpy, wielbłądy czy sowy. Pada również określenie, że fundacje zgłaszają się po zwierzęta „na zasadzie zachcianek”.
Zoo Łączna. Prokuratura zatrzymała 5 osób i postawiła im zarzuty
Na początku tego tygodnia w związku z funkcjonowaniem zoo śledczy z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu zatrzymali pięć osób. W środę usłyszały one zarzuty znęcania się nad zwierzętami, doprowadzenia do ich niedożywienia, cierpienia, a nawet śmierci.
Zoo w Łącznej. Panie prokuratorze, poproszę adres lemura
Zdaniem śledczych w prywatnym zoo zaniedbywano 561 zwierząt w ten sposób, że podejrzani świadomie dopuszczali do zadawania im bólu i cierpienia poprzez niezapewnienie odpowiednich dla potrzeb danego gatunku warunków bytowania, właściwego dla ich potrzeb sposobu żywienia i należytej opieki lekarsko-weterynaryjnej.
Zdaniem przedstawicieli organizacji, które zawiadomiły prokuraturę, zwierzęta znajdowały się w niewłaściwych warunkach. Zawiadamiający twierdzili, że nie otrzymywały odpowiedniej ilości pokarmu i nie miały zapewnionej właściwej opieki weterynaryjnej.
Właściciel zoo Łączna odpowiada na zarzuty
Właściciel ogrodu Marcin Nowaczyk zabrał głos w mediach społecznościowych. Podkreślił, że ogród jest zatwierdzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i podlega cyklicznym kontrolom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i powiatowego lekarza weterynarii.
– Mówimy o zwierzętach, które wymagają codziennej opieki, specjalistycznej wiedzy i odpowiednich warunków. Ewentualne ich przenoszenie to nie tylko kwestia transportu, to również ogromna odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, zdrowie i dobrostan – powiedział w nagraniu upublicznionym przed pojawieniem się służb w ogrodzie zoologicznym.
Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 r. otrzymało status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim ok. 100 gatunków zwierząt.