
– Trend jest bardzo niepokojący. Dotychczas w Polsce nie mieliśmy takich historii. Uważaliśmy, że szkoła to bezpieczne miejsce i mieliśmy pełne zaufanie, że nic takiego się nie wydarzy – mówi dr Sylwia Gwiazdowska-Stańczak, wykładowczyni z Instytutu Psychologii KUL, w rozmowie z Zero.pl, odnosząc się do ataków, do których doszło w szkołach przez ostatnie dwa dni.
- W dwa dni w mazowieckich szkołach doszło do kilku ataków: w środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób. Tego samego dnia w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który przyszedł do szkoły, mając w plecaku materiały wybuchowe.
- W czwartek, po kilkunastu godzinach od zdarzeń w Ostrołęce, w Leszczydole-Nowinach (pow. wyszkowski) 15-latek zranił trzy osoby. Jedna z nich, 37-letnia pracownica placówki, zmarła. W piątek doszło do kolejnych zatrzymań.
- – Przyczyn takich ataków może być bardzo dużo, choćby sytuacja psychiczna dzieci czy młodzieży, która jest dramatyczna. Często dochodzi do nich, gdy dziecko jest przez długi czas ofiarą znęcania się i agresji i takie zdarzenia się kumulują. Może być to też efekt koszmarnego wyzwania, które mogło pojawić się w sieci – mówi dr Sylwia Gwiazdowska-Stańczak, wykładowczyni z Instytutu Psychologii KUL w rozmowie z Zero.pl.
W ataku w Ostrołęce, którego dopuścił się 19-latek, obrażenia odniosło 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. W środę ponownie mogło dojść do tragedii: 17-latek przyniósł w plecaku materiały wybuchowe do miejsca, w którym się uczył.
– Trend jest bardzo niepokojący. W krótkim odstępie czasu doszło do kilku bardzo podobnych sytuacji, co jest sygnałem, ostrzeżeniem, przed bardzo poważnym zjawiskiem. Powodów takiego zachowania może być wiele: być może chodzi o internetowe wyzwanie, które urodziło się na jakimś portalu. Możemy dywagować, czy ataków nie wywołały narkotyki, alkohol, uzależnienia. Przyczyn może być bardzo dużo, choćby sytuacja psychiczna dzieci czy młodzieży, która jest dramatyczna – mówi dr Sylwia Gwiazdowska-Stańczak, wykładowca KUL w Katedrze Psychologii Wychowawczej i Rodziny.
Wykładowczyni dodała, że do ataków ze strony dziecka lub nastolatka dochodzi często, gdy wcześniej napastnik sam był obiektem przemocy fizycznej lub psychicznej ze strony rówieśników.
– To, że ktoś jest wyśmiewany, popychany, prześladowany, jest częstym zjawiskiem w szkole. W pewnym momencie taka osoba nie wytrzymuje i sama atakuje fizycznie. Może nie od razu wyciąga nóż, ale dopuszcza się przemocy. Długoletnia agresja, znęcanie się, może wyzwalać atak. Czasem do przemocy wobec uczniów dochodzi ze strony uczniów, czasem to nauczyciele, choć znam wielu wspaniałych fachowców, mówią jeszcze coś, co sprawia, że dziecko traci poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa i z każdej strony czuje się zaatakowane. Nie ma po prostu bezpiecznego miejsca dla siebie – tłumaczy dr Gwiazdowska-Stańczak.
„Sytuacja psychiczna dzieci i młodzieży jest dramatyczna”
Jak dodaje wykładowczyni, do aktów przemocy dochodzi też z powodu sytuacji psychicznej dzieci czy młodzieży. – A jest ona dramatyczna. Jako specjalistka od uczniów zdolnych byłam przerażona tym, że gdy robiliśmy z nimi projekt i diagnozowaliśmy ich, ogromna liczba miała problem z psychiką, wielu cierpiało na depresję. Niestety, ani rodzice ani szkoła, nie są w stanie w całości zadbać o dobrostan psychiczny dzieci czy młodzieży – mówi psycholog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Dr Gwiazdowska dodała też, z czego m.in. wynikają problemy dzieci z psychiką.
– Zagrożeniem jest internet, w którym pojawia się hejt, wiele treści, do których dzieci mają dostęp całą dobę. Zabezpieczenia przed treściami seksualizującymi czy dotyczącymi przemocy są nieskuteczne, bardzo łatwo je złamać. Często rodzice w ogóle nie sprawdzają, co dzieci faktycznie robią w sieci. Do tego dochodzi kwestia telefonu, samotności młodych w wirtualnym świecie – tłumaczy wykładowczyni KUL.
Dr Gwiazdowska-Stańczak stwierdziła też, że pomimo świadomości wielu problemów, z jakimi mierzą się dzieci czy młodzież, osoby mierzące się problemami psychicznymi często nie mają u kogo szukać pomocy.
– Do poradni psychologiczno-pedagogicznej czeka się czasem kilkanaście miesięcy jak nie lat. Na NFZ do psychologa ani psychiatry w ogóle nie ma szans się zapisać. Mamy bardzo duży odsetek depresji, różnych nerwic, stanów lękowych wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Wiele zaburzeń, które nie do końca są diagnozowane, które nie są dobrze poprowadzone – stwierdziła wykładowczyni KUL.
Śmiertelny atak w szkole pod Wyszkowem. Policja bada trop internetowego wyzwania
Atak w szkole. „Dotychczas w Polsce nie mieliśmy takich historii”
Dr Gwiazdowska-Stańczak opisała też, jak osoba pokrzywdzona może podjąć decyzję, by samemu zaatakować.
– Takie zdarzenie to może być wyzwolony atak. Wcześniej na przykład dochodzi do długotrwałego znęcania się, agresji. Na przykład koledzy i koleżanki ze szkoły hejtują, popychają, przezywają. Problemy im się nawarstwiają, dzieci nie radzą sobie w szkole, z rówieśnikami, mają problemy w domu i w takim dziecku, mówiąc potocznie, coś pęka – tłumaczy psycholożka z Instytutu Psychologii KUL.
Dr Gwiazdowska-Stańczak dodała też, że ataki, do których doszło w szkołach, mogą wywołać lęk u rodziców. – To naturalne, bo dotychczas w Polsce nie mieliśmy takich historii. Uważaliśmy, że szkoła to bezpieczne miejsce i mieliśmy pełne zaufanie do personelu, do uczniów, że nic takiego się nie wydarzy – podkreśliła i podała, w jaki sposób rodzice mogą reagować na strach, który pojawia się u ich pociech.
– Bardzo uniwersalną radą jest przede wszystkim rozmawiać ze swoimi dziećmi i ich słuchać, obserwować, co się dzieje w klasie, wśród kolegów i koleżanek, czy jest coś niepokojącego. Jeśli jest, to żeby dziecko miało do nas takie zaufanie, żeby nam o tym powiedzieć, zanim dojdzie do tragedii. Trzeba wcześniej mieć rękę na pulsie i obserwować to otoczenie. Duża jest rola personelu szkoły i nauczycieli, żeby potrafili rozmawiać ze swoimi uczniami. W większości szkół jest już teraz psycholog szkolny i myślę, że jego ważną rolą może być przeprowadzenie godziny wychowawczej na temat bezpieczeństwa – podkreśliła wykładowczyni KUL.

