W lutym kolejny raz wzrosły ceny żywności. Zdrożały m.in. produkty, które znajdą się w koszyku każdego Polaka przed świętami wielkanocnymi. Analitycy tłumaczą paradoks: dlaczego oficjalna inflacja jest niska, a odczuwamy tak dotkliwe wzrosty cen.

- Wzrosty cen podstawowego koszyka zakupów. Analitycy wskazują, które kategorie produktów zdrożały.
- Ceny koszyka produktów spożywczych rosły mniej dynamicznie niż ceny całego koszyka produktów. To m.in. konsekwencja polityki wielkich sieci handlowych.
- Eksperci tłumaczą, dlaczego mimo uspokajających danych o inflacji odczuwamy, że ceny są coraz wyższe.
W lutym codzienne zakupy w sklepach detalicznych były o 3,8 proc. droższe niż w lutym 2025 r. Najbardziej zdrożały używki (10,3 proc.), chemia gospodarcza (8,2 proc.), słodycze (7,3 proc.), pieczywo (6,4 proc.) oraz mięso (5,4 proc.) – wynika z najnowszego raportu UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito.
Najmniej zdrożały produkty sypkie (0,8 proc.) i owoce (1,6 proc.). Spadła jedynie cena warzyw o 2,5 proc.
W styczniu tego roku i w grudniu ubiegłego roku wzrosty cen były niemal identyczne.
Dlaczego mamy poczucie, że ceny rosną
Zdaniem dr. Roberta Orpycha z Uniwersytetu WSB Merito dane z lutego świadczą o stabilizacji cen. Koszty zakupów wciąż są jednak nieporównywalnie wyższe niż jeszcze trzy lata temu.
– To właśnie ta skumulowana podwyżka, a nie bieżąca dynamika, najbardziej uderza w portfele Polaków – mówi dr Orpych.
Ekspert zwraca jednocześnie uwagę, że według Głównego Urzędu Statystycznego w styczniu inflacja wyniosła w Polsce zaledwie 2,2 proc. rok do roku (w lutym 2,1 proc.). – To oznacza, że ceny w sklepach rosły dotychczas prawie dwa razy szybciej. Właśnie dlatego konsumenci często mają poczucie, że rzeczywistość jest gorsza, niż mówią oficjalne dane – komentuje Robert Orpych.
Ceny w przemyśle w dół, ceny w sklepach w górę
Analitycy zauważają z kolei, że ceny samej żywności w lutym poszły w górę średnio o 3,4 proc., zatem nieco mniej niż cały koszyk zakupów. W styczniu wzrost cen wyniósł 3,2 proc., a w grudniu 2025 r. – 3,1 proc.
Według dr. Marka Szymańskiego z Uniwersytetu WSB Merito, ceny nie muszą robić piorunującego wrażenia na konsumentach, ale kiedy spojrzymy na nie z większego dystansu, to możemy „poczuć niepokój”.
– W przemyśle spożywczym ceny sprzedaży spadły w ciągu roku o 3,2 proc., a w sklepach – o podobną wartość wzrosły – zauważa dr Szymański. – Najwyraźniej jako konsumenci akceptujemy taki poziom cen. W końcu w ciągu ostatniego roku przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 6 proc. Stać nas na „przełknięcie” wyższych cen żywności – ocenia.
Jak manipulują wielkie sieci handlowe
Eksperci przekonują, że najciekawszym sygnałem płynącym z danych jest właśnie niższa dynamika wzrostu cen żywności. Przez lata to właśnie jedzenie drożało najbardziej.
– W przypadku żywności podstawowej konkurencja między sieciami jest bezwzględna i hamuje marże. Warto też pamiętać o tym, że sklepy często, zamiast podnosić ceny, zmniejszają gramaturę produktu. Konsument płaci tyle samo, ale dostaje mniej. I to jest wzrost cen, którego statystyki nie wychwytują – ocenia dr Robert Orpych.
– W ujęciu rocznym mocno widoczne są podwyżki cen kawy, napędzane rosnącymi kosztami surowca, a także papierosów, m.in. z powodu wzrostu akcyzy. Słodycze i desery podlegają wzrostowi cen kakao. Z kolei mięso i pieczywo to dwie kategorie, które można uznać za podstawowe we współczesnej diecie, więc przy rosnących dochodach łatwiej nam zaakceptować wyższe ceny – tłumaczy dr Marek Szymański.