Reklama
Reklama
Reklama

Nowy trend na rynku pracy. Zwalniają, ale bez rozgłosu

Choć w oficjalnych statystykach nie widać fali spektakularnych zwolnień grupowych, polskie firmy coraz mocniej zaciskają pasa. Zamiast głośnych redukcji, przedsiębiorstwa stawiają na tzw. cięcia punktowe. W efekcie liczba osób tracących zatrudnienie zauważalnie rośnie, a trend ten przybiera na sile.

praca, biuro
Liczba tracących pracę rośnie (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Zmiany na rynku pracy. Te branże i regiony będą rekrutować najchętniej

Jak podaje „Rzeczpospolita”, w pierwszych czterech miesiącach roku w urzędach pracy zarejestrowało się prawie 163 tys. osób zwolnionych z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy – o 11 proc. więcej niż rok wcześniej.

Pojedyncze redukcje zamiast masowych zwolnień 

Podobne obserwacje ma branża HR. Według danych firmy LHH liczba osób objętych programami wsparcia dla zwalnianych pracowników była w pierwszych pięciu miesiącach roku o 12 proc. wyższa niż w analogicznym okresie rekordowego 2025 r.

– Wprawdzie teraz jest mniej dużych zwolnień grupowych, ale za to przybyło pojedynczych redukcji, które nie są tak widoczne w statystykach – powiedział „Rz” Piotr Kuron, dyrektor w LHH.

Reklama
Reklama

Ponad połowa „Zetek” mieszka z rodzicami. Ale mają inne powody niż milenialsi

Trudna sytuacja specjalistów

Eksperci wskazują, że źródłem zwolnień są: presja na koszty, optymalizacja procesów i słabsza koniunktura w części branż. Automatyzacja i AI zaczynają odgrywać rolę, ale – jak oceniają ekonomiści – nie są jeszcze głównym powodem cięć.

W szczególnie trudnej sytuacji są dziś specjaliści i menedżerowie z długim stażem oraz wyższymi wynagrodzeniami - wskazuje gazeta.

Źródła: Zero.pl, PAP, Rzeczpospolita
Reklama
Reklama