Reklama

DIOZ grozi 13 tysiącami pozwów. Policzyliśmy, ile potrzebuje na to pieniędzy

DIOZ grozi 13 tysiącami pozwów za hejt w sieci
DIOZ grozi 13 tysiącami pozwów za hejt w sieci (fot. Maciej Kulczyński / PAP / X)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt protestuje przeciwko łączeniu tej organizacji z kontrowersjami wokół ogrodu zoologicznego w Łącznej na Dolnym Śląsku. DIOZ mówi o fali hejtu, obelg i gróźb, które pracownicy odbierali w mediach społecznościowych. Zapowiada 13 tys. pozwów.

  • Działania prokuratury i policji, a także organizacji prozwierzęcych podczas interwencji w ogrodzie zoologicznym w Łącznej wywołały falę krytyki w mediach społecznościowych.
  • Internauci krytykowali m.in. Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Liderzy organizacji twierdzą jednak, że ich zaangażowanie w tę sprawę było znikome.
  • DIOZ zapowiada 13 tys. aktów oskarżenia wobec osób, które miały dopuścić się hejtu i „kłamliwie wmieszać DIOZ w sprawę Łącznej”.

„Zniszczymy każdą hejterską k... za kłamliwe wmieszanie DIOZ w sprawę Łącznej; zleciliśmy sporządzenie przeciwko 13 tysiącom osób akty oskarżenia za publiczne znieważenie i niesławienie; odrębnie będą traktowane groźby śmierci, podlania i pobicia. Rozkład jazdy jest znany!” – post o takiej treści opublikowano w niedzielę na profilu Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt na Facebooku.

To reakcja na wzmianki o DIOZ  w publikowanych w ostatnich dniach artykułach i filmach o kontrowersjach wokół prywatnego ogrodu zoologicznego w Łącznej, na Dolnym Śląsku. Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu zarzuca właścicielom Zoo znęcanie się nad zwierzętami. Sprawę nagłośnił Kanał Zero, od początku relacjonując te wydarzenia.

Czytaj również: Co dalej z zoo w Łącznej? Pracownicy wrócili, ministerstwo zabrało głos

DIOZ przekonuje, że jedynym jego działaniem podjętym w sprawie Zoo w Łącznej było przesłanie prokuraturze e-maila otrzymanego od osoby odwiedzającej ten ogród. Tymczasem organizacja otrzymuje obraźliwe wiadomości i doświadcza hejtu w sieci w związku z tymi wydarzeniami.

„Wykupiliście wyższy plan ChatGPT do klepania pozwów?”

Internauci zwrócili uwagę szczególnie na fragment oświadczenia, w którym DIOZ zapowiada sporządzenie aktów oskarżenia wobec 13 tys. osób. Gdyby organizacja rzeczywiście zdecydowała się na taki ruch, byłaby to operacja na gigantyczną skalę. Sama opłata sądowa za prywatny akt oskarżenia wynosi 1 tys. zł. Wnosząc 13 tys. spraw do sądu karnego DIOZ musiałby zapłacić 13 mln zł. Nie wspominając o kosztach przygotowania dokumentów przez prawników.

„Ale sprawy cywilne kosztują. To skąd kasa? Następna zbiórka?”, „Za co wy ich wszystkich pozwiecie? Mam nadzieję, że zajmie się wami prokuratura” – komentowali internauci pod postem DIOZ na Facebooku.

„DIOZ odleciał całkowicie. Wyzywają ludzi w sieci od «k...» i «śmieci», strasząc 13 tysiącami aktów oskarżenia. Wykupiliście wyższy plan ChatGPT do klepania pozwów?” – pytał użytkownik serwisu X.

O co chodzi w sprawie ogrodu zoologicznego w Łącznej

13 października prokuratura w asyście policji wkroczyła na teren prywatnego zoo w Łącznej na Dolnym Śląsku. Dokonano oględzin i zatrzymano pięć osób. Zwierzęta miały zostać zabrane do innych miejsc opieki; wywieziono łącznie 33 zwierzęta, część za granicę. Działania prokuratury były związane z toczącym się od wielu miesięcy postępowaniem. Sąd Rejonowy w Wałbrzychu nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie właściciela placówki. Właściciel ogrodu i cztery inne osoby usłyszeli zarzuty znęcania się nad zwierzętami.

W poniedziałek podczas konferencji prasowej Prokurator Okręgowy w Świdnicy Marek Rusin przedstawił wstępne wnioski z opinii biegłych, które zostały sporządzone podczas oględzin w zoo w Łącznej. Mają one potwierdzać, że egzotyczne ptaki były przetrzymywane w nieodpowiednich warunkach, a niektórym zwierzętom nie zapewniono stałego dostępu do wody.

Sposób przeprowadzenia akcji w Łącznej wzbudził olbrzymie kontrowersje. Mieszkańcy okolicznych miejscowości protestowali przeciwko działaniom organizacji prozwierzęcych, które pod nadzorem policji chcieli wywieźć zwierzęta. Doszło do przepychanek.

Czytaj więcej: Wojna o zoo w Łącznej. Mamy nagrania z nocnego starcia z policją

Krytykowano m.in. nieprzystosowanie pojazdów, które zamierzano wykorzystać do transportu zwierząt, chaos organizacyjny, wreszcie skucie zatrzymanych w kajdanki mimo tego, że nie stawiali oporu. Podczas poniedziałkowej konferencji prok. Rusin przyznał, że akcja relokacji zwierząt „zakończyła się totalnym fiaskiem, zakończyła się źle wizerunkowo”. Jak ocenił, przez upublicznienie informacji o planowanym zatrzymaniu doszło do eskalacji. – Część osób, które miały teoretycznie przejmować zwierzęta, zupełnie się z tego wycofała. Co więcej, padła ofiarą hejtu – mówił.

Może zainteresuje Cię również: