W czasie I wojny światowej i po wojnie wyniszczano nam elitę. Robiono to świadomie i z premedytacją, aby zniszczyć nasze społeczeństwo. Efekty tej polityki odczuwamy do dzisiaj. Jest więc oczywiste, że teraz, w wolnej Polsce, powinniśmy ją odtworzyć. Drogą do tego jest edukacja. Dlatego polska szkoła powinna być nastawiona na najlepszych. Tymczasem poszła dokładnie w drugą stronę.
Czytaj też: Rekrutacja na studia a reforma edukacji. Dlaczego uczelnie zmieniają wymogi maturalne?
Obniżanie wymagań
Większość czasu nauczyciele poświęcają wspieraniu uczniów słabych, gdyż oni mają problemy. Natomiast brakuje czasu dla najlepszych, ponieważ oni takich problemów nie mają. Posunięto się przy tym tak daleko, że obecność uczniów zdolnych w szkole zaczęła przeszkadzać. W związku z obniżaniem szkolnych wymagań na potrzeby uczniów mających problemy w nauce zdolniejsi uczniowie zaczęli się w szkole nudzić, gdyż szkolny sukces mogli osiągnąć bez większego wysiłku.
Uczeń zdolny zawsze będzie miał lepsze wyniki od ucznia z trudnościami. Tak samo szkoła z lepszymi uczniami zawsze będzie miała większe osiągnięcia niż szkoła ze słabszymi uczniami. Kiedyś było to oczywiste. Teraz jednak nie pasuje to do aktualnej polityki oświatowej.
Czytaj również: Zadania domowe jednak potrzebne? MEN koryguje kontrowersyjną decyzję
Dlatego zaczęto podważać wartość tradycyjnych ocen szkolnych opartych na efektach. Stopniowo zaszczepiano w szkołach ideę oceniania holistycznego, które nie ogranicza się do efektów, ale obejmuje również postępy ucznia i wkład pracy. Na tej podstawie kwestionuje się biało-czerwone paski na świadectwach, nagrody za naukę, rankingi szkół i uczniów, a docelowo nawet tradycyjne szkolne oceny. Opierają się one bowiem na efektach, bez uwzględnienia rozwoju, postępów i wkładu pracy.
Karanie uczniów
Przy zastosowaniu oceny holistycznej – uczniowie zdolni nie są już tacy wyjątkowi. Ich rozwój jest ograniczony, a wkład pracy mierny. Efekty osiągają bez zasługi – nie zasługują więc na nagrody. W ten sposób ideę wspierania uczniów mających problemy przekształcono w ideę karania uczniów bez problemów. Bo niby za co mamy ich nagradzać? Bo my wykuwamy nową wizję szkolnego sukcesu opartą na zasadzie: „wszyscy uczniowie zasługują na uznanie”. To całkowicie eliminuje problem uczniów zdolnych. Jeżeli bowiem wszyscy są najlepsi, to nikt nie jest dobry.
Jest to polityka oświatowa poprawna politycznie, chociaż polega na schlebianiu najgorszym szkolnym emocjom: zawiści i zazdrości. Kiedyś zazdrość o szkolnych kujonów była zwalczana jako zachowanie szczególnie naganne. Teraz kujony nie mogą się chełpić swoimi sukcesami, aby nie sprawiać przykrości uczniom mającym problemy z nauką. Bowiem zawiść mniej zdolnych wobec zdolnych została objęta ochroną państwa.
Problem polega jednak na tym, że ten sposób myślenia nie jest korzystny nawet dla uczniów słabszych. Opiera się bowiem na założeniu, że oni nigdy nie będą lepsi. Kiedyś nauczyciel mówił do Jasia: „Jeżeli nie będziesz się uczył, to nie zdasz”. To było oczywiste, gdyż nauczyciel wierzył w możliwości Jasia. Współczesna pedagogika uznaje jednak te słowa za upokarzające dla Jasia. Opiera się bowiem na założeniu, że on nie może być lepszy.
Człowiek jest w stanie znieść każdą porażkę i szczerze podziwiać zwycięzców, dopóki wierzy, że sam może być lepszy. Upokorzony będzie dopiero brakiem tej wiary. A właśnie to robi współczesny model edukacji. Zamiast wymagać od ucznia, aby lepiej się uczył, tworzy system ochronny, aby nie było mu przykro, że uczy się źle. Teoretycznie robi to dla jego dobra. To typowa arogancja „oświeconych” elit.
RPD i afera paskowo-lodowa. Dlaczego system ocen w polskich szkołach jest fikcją
W konsekwencji w naszej nadopiekuńczej szkole rosną frustracja, przemoc rówieśnicza oraz agresja. Nie jest to żaden niezrozumiały fenomen, ale bezpośredni skutek modelu, który pielęgnuje w uczniach zawiść, zazdrość i poczucie krzywdy, gdy gorzej się uczę od innych. Bo to jest niesprawiedliwe.
A wszystko przez to, że nam są niepotrzebni zdolni uczniowie. Nie pasują do naszego modelu edukacyjnego. Bo zdolni niech się uczą za granicą.
