
W wielu francuskich miastach sobota upływa pod znakiem manifestacji, protestów, a gdzieniegdzie także starć z policją. Władze zmobilizowały blisko 70 tys. funkcjonariuszy. Zapytaliśmy Paryżan, dlaczego postanowili wyjść na ulice.
- Paryż, Lyon, Orlean, Marsylia, Nantes, Grenoble – między innymi w tych francuskich miastach trwają w sobotę manifestacje i protesty.
- We francuskiej stolicy na ulice wyszło ok. 110 tys. osób. W całym kraju ok. 410 tys. – przekazały władze. Według związków zawodowych łącznie na ulicach było nawet 800 tys. osób.
- W Paryżu jest dziennikarz Zero.pl Marcin Darmas.
Dlaczego mieszkańcy Francji wyszli na ulice? Na to pytanie odpowiedziało m.in. dwóch mężczyzn w strojach spidermana.
– Mamy dosyć Macrona. Zakazuje nam protestu. Chcemy mieć prawo do swobodnej wypowiedzi – mówi jeden z nich.
„Krajobraz jakby miał być stan wojenny”. Jesteśmy na protestach w Paryżu
Jakie ma postulaty? – Jesteśmy z licealistami. Chcemy lepszego życia. Mamy tego dość – odpowiada.
O powody przyjścia na manifestacje dziennikarz Zero.pl zapytał także przedstawiciela nauczycielskich związków zawodowych.
– To przede wszystkim walka o poprawienie siły nabywczej pensji. Walczymy również o wzrost samych płac. Znam wiele osób, które ledwo wiążą koniec z końcem każdego miesiąca – mówił.
– Chcę zwrócić uwagę na wysokie koszty życia – dorzuca kolejna ze spytanych osób. Mężczyzna miał przy sobie także transparenty wspierające Palestynę oraz Ukrainę. Jak dodał, wspiera wszystkie „uciemiężone narody”.
Obecność na manifestacji to dla niego także sposób wyrażenia sprzeciwu wobec działań służb. – Uważam, że policja działa w sposób coraz bardziej autorytarny. Wspieram także licealistów – przekazał.
„Radośni oraz rozpolitykowani”
Dziennikarz Zero.pl Marcin Darmas manifestantów zgromadzonych w sobotę w Paryżu określił jako „radosnych oraz rozpolitykowanych”. – Tłum jest nastawiony ewidentnie lewicowo, jest bardzo dużo reprezentantów komunistycznych związków zawodowych. Jest też bardzo dużo wątków bliskowschodnich: krytyka Izraela i dużo flag palestyńskich – relacjonował dziennikarz.
– Hasła, które słychać, to hasła niezwykle antyrządowe, to nawoływanie do dymisji prezydenta Emmanuela Macrona, ale też hasła niezwykle antypolicyjne i antyporządkowe – dodaje dziennikarz Zero.pl.
„Nasze narody stają się obce we własnych krajach”. Mathieu Bock-Côté o kryzysie Zachodu
W demonstracjach, tak jak przed tygodniem, uczestniczą licealiści i studenci, związki zawodowe oraz grupy społeczne i zawodowe odczuwające skutki rosnących kosztów życia.
Sobotnie manifestacje we Francji
Paryski pochód pokonał kilkukilometrową trasę z okolic bramy Porte d'Italie do stacji metra Porte de Vincennes.
Zgromadzenie miało spokojny przebieg, ale w końcowym miejscu ponad 500 wandali atakowało siły policji i użyto tam gazu łzawiącego i armatek wodnych – przekazała policja. Doszło do starć między uczestnikami pochodu i funkcjonariuszami.
Francja i jej nowi Gavroche’owie. Republika nie poznaje własnych dzieci
Wieczorem przy Porte de Vincennes pozostawali jeszcze ludzie, mimo utrzymującego się deszczu. Grupy agresywnych demonstrantów, nazywanych „black blocks”, rzucały kamieniami w policjantów i próbowały wznosić barykady.
„Nie chcemy już widzieć tego, co w poprzednim tygodniu”
W Marsylii mer Benoit Payan informował po godz. 18, że manifestacja przebiegła spokojnie i „miliony Marsylczyków mogły demonstrować spokojnie”. Dodał, że liczba policjantów była w sobotę odpowiednia do sytuacji.
– Nie chcemy już widzieć tego, co w poprzednim tygodniu – podkreślił Payan, odnosząc się do zamieszek, które wybuchły podczas demonstracji 17 października.
Spłonął historyczny ratusz we Francji. „Celowo podpaliła go dzika horda”
W Nicei, na południu Francji, doszło do starć między demonstrantami i zwolennikami skrajnej prawicy. Trzy osoby zostały ranne. Prefektura poinformowała o zatrzymaniu 11 osób.
W Limoges, gdzie przed tygodniem podczas zamieszek podpalono ratusz, mimo zakazu zgromadziło się około 4 tys. osób, w tym wielu młodych ludzi.
Demonstracje odbyły się także w Lyonie, Bordeaux, Tuluzie, Rennes i Strasburgu. W tym ostatnim mieście również doszło do napięć między grupami młodzieży i policją, która użyła gazu łzawiącego.