
– U władzy znalazło się pokolenie nieudaczników, którzy nie wiedzą, co robić, kiedy świat na nowo staje się tragiczny – mówi Zero.pl Mathieu Bock-Côté, socjolog i eseista. Diagnozuje kryzys zachodnich elit, psychiczne cierpienie młodego pokolenia, upadek autorytetu wiedzy oraz narastające problemy z integracją imigrantów. Jego zdaniem dekonstrukcja zachodniej cywilizacji doprowadziła do sytuacji, w której społeczeństwa tracą zdolność obrony własnych wartości.
Marcin Darmas, Zero.pl: W Księdze Koheleta znajdujemy zdanie zarazem intrygujące i zwiastujące nieszczęścia: „Biada ci, kraju, którego król jest dzieckiem!”. Czy społeczeństwa zachodnie, w szerokim rozumieniu tego pojęcia, stoją u progu spełnienia tej biblijnej przepowiedni, zapowiadającej nadejście przywódców, którzy nie osiągnęli dojrzałości niezbędnej do sprawowania swoich funkcji?
Mathieu Bock-Côté, socjolog z Uniwersytetu w Quebecu, eseista: Ta przepowiednia spełnia się już od dawna, prawda? Powiedziałbym, że od czasów Clintona, Blaira i im podobnych. Później przyszły lata Trudeau i wszystko, co nastąpiło po nich.
Polityka zmieniła swój charakter. Powinna opierać się na roztropności, zachowywaniu ciągłości, długiej perspektywie historycznej i uwzględnianiu głębokiej psychologii każdego narodu. Tymczasem przestawiła się na logikę nieustannej innowacji. Cały dawny świat należało poddać dekonstrukcji w imię walki z dyskryminacją, ponieważ wszystko, co wydawało się pochodzić z przeszłości, stanowiło przeszkodę na drodze do obietnic współczesnej emancypacji. W rezultacie u władzy znaleźliśmy pokolenie nieudaczników, którzy nie wiedzą, co robić, kiedy świat na nowo staje się tragiczny.
Co to oznacza – „tragiczny”?
To znaczy, że oddalamy się od optymistycznych wizji postępowców, mówiących od dekad, że świat konfliktów definitywnie się skończył.
W Europie obserwujemy narastającą mobilizację młodzieży. Dotyczy to oczywiście Francji, ale także Hiszpanii, Włoch i Belgii. Podczas sobotnich demonstracji w Paryżu można było przeczytać następujący napis: „Wasza przyszłość została anulowana. Wracajcie do domów i czekajcie na instrukcje”. Czy obawy młodych ludzi są uzasadnione? Czy mają wyłącznie materialne podłoże?
Widzę w tym przede wszystkim oznakę prawdziwego załamania psychicznego. Dochodzimy do kresu świata dekonstrukcji rozpoczętej kilka dekad temu, choć niektórzy cofnęliby się w tej historii jeszcze dalej.
W imię uwolnienia subiektywności każdego człowieka należało wszystko rozmontować, wszystko zniszczyć, aby każdy mógł w pełni wyrazić swoją autentyczność. Trzeba było znieść cywilizację, naród, kulturę, tożsamość płciową. Każdy miał postrzegać siebie jako widmowy byt, który ma się urzeczywistniać w kolejnych fantazjach.
Figurski i Słowik wygrali prawomocnie. Nie trzeba autoryzować pisemnej wypowiedzi
Młodzież na ulicach Europy. „To pokolenie dzieci doświadczalnych”
Czemu sprzyja cyfryzacja życia. Przymierzanie i autorytarny wybór „widmowej” tożsamości w internecie.
Uważam, że rezultaty są katastrofalne. To pokolenie „dzieci doświadczalnych” realnie cierpi. Mamy więc młodych ludzi, którzy nie wiedzą już, jak odnaleźć swoje miejsce w świecie, którzy dają się porwać lękowi klimatycznemu, którzy pozwolili sobie wmówić, że ich cywilizacja jest toksyczna i którzy z tego powodu chcą się z niej raz na zawsze wykorzenić.
To również pokolenie, którego podstawowe mechanizmy umysłowe zostały zaburzone przez media społecznościowe, fundamentalnie niszczące elementarne zdolności skupienia uwagi i koncentracji.
Pewne obawy nie są jednak wynikiem internetowych projekcji.
Istnieją oczywiście w młodym pokoleniu uzasadnione obawy. Należą do nich na przykład coraz trudniejszy dostęp do mieszkań, podatkowe przygniatanie klas średnich i najbardziej produktywnych pracowników oraz załamanie bezpieczeństwa. To jednak nie te problemy wyprowadzają młodych ludzi na ulice.
Czy podziela pan diagnozę, zgodnie z którą obserwujemy równolegle dwa procesy społeczne: z jednej strony przedwczesne dojrzewanie polityczne młodzieży, z drugiej – infantylizację dorosłych? Podczas demonstracji prezydent Macron uczestniczył w koncercie pańskiej rodaczki Céline Dion…
Nie, nie dostrzegam przedwczesnego dojrzewania politycznego młodzieży. Wręcz przeciwnie. Generalnie widzę młodych ludzi, którymi można manipulować do woli, o miękkich głowach i chorych mózgach – oczywiście nie mówię o wszystkich.
W zdekonstruowanym świecie niektórzy, poszukując silnej tożsamości politycznej, która mogłaby stać się ich kręgosłupem, zwracają się ku aktualnie modnym teoriom rewolucyjnym. Nieuległa Francja Jean-Luca Mélenchona jest dziś pierwszą partią we Francji pod względem poparcia wśród młodych. W Stanach Zjednoczonych wśród młodych demokratów popularnością cieszy się najbardziej radykalny socjalizm. Przejmują oni władzę w wielkich miastach, by za każdym razem przekształcać je w laboratoria eksperymentalne.
Miliony stron zagrożonych wyciekiem danych. Ekspert o „PHPokalipsie”
Kryzys edukacji. „Doszło do dobrowolnego przerwania ciągłości cywilizacyjnej”
Badacze nauk społecznych wskazują, że rewolucja maja 1968 r. wynikała między innymi z różnic w poziomie wykształcenia: młodzi studenci mieli odgrywać role dorosłych, ponieważ byli lepiej wykształceni niż ich rodzice. Dziś młodzi niekoniecznie dostrzegają sens studiowania. Niektórzy posuwają się nawet do fizycznych ataków na placówki oświatowe, czego przykładem jest podpalenie liceum w Nantes. Czy mamy do czynienia z fundamentalnym kryzysem przekazywania wiedzy i zdolności nadawania jej głębszego sensu?
Bezwzględnie. Wiedza została zdyskredytowana i nie jest to nic nowego. Wystarczy przypomnieć sobie spór o kanon uniwersytecki w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat osiemdziesiątych. Czy należało nadal przekazywać studentom wielkie dzieła cywilizacji zachodniej, klasykę? Czy dzieła te miały wciąż stanowić fundament kultury ogólnej? Odpowiedź uniwersyteckiej lewicy była wówczas jasna – nie. Z kanonu uczyniono martwych białych mężczyzn, których należy pozostawić w grobach, aby mogła nadejść kultura różnorodności. Doszło do dobrowolnego przerwania ciągłości cywilizacyjnej.
Na jaki wzór pedagogiczny wówczas postawiono?
Na pedagogizm w wydaniu Alaina Touraine’a. Głoszono, że dziecko powinno znaleźć się w centrum procesu edukacyjnego i samodzielnie konstruować własną wiedzę. Szkołę należało odtąd postrzegać nie jako miejsce wertykalnego przekazywania wiedzy, lecz jako poziomą, demokratyczną wspólnotę.
Młodzi ludzie, zwłaszcza we Francji, coraz rzadziej identyfikują się z polityką. Wydaje się jednak, że zaszła istotna zmiana: odrzucają już nie tylko instytucje, lecz także wartości własnego kraju. Niektórzy młodzi ludzie wywodzący się z imigracji, z drugiego lub trzeciego pokolenia, nie chcą utożsamiać się z Republiką ani z jej systemem wartości. Jak wyjaśnić tę ewolucję?
Są tu dwie kwestie. Tradycyjny system polityczny poniósł klęskę, przynajmniej w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej. Partie stały się jedynie przekaźnikami tej samej technostruktury, w ramach której wymienia się stanowiska w grze w polityczne krzesła, nie kwestionując nigdy podstawowych kierunków narzucanych społeczeństwu. Jednak partie populistyczne i partie tzw. protestu, podważające upadły system kontrolowany jednocześnie przez współczesną oligarchię i nomenklaturę, docierają do młodych ludzi. Przynajmniej do tych, których system nie kooptował.
Przejdźmy do pokolenia imigranckiego.
Od dawna nie mówimy już właściwie o imigracji w klasycznym znaczeniu tego słowa. Powinniśmy mówić o kontrkolonizacji, zalewie migracyjnym, o takim demograficznym zatopieniu. Wśród tych populacji osiadłych na Zachodzie, nie u wszystkich jednostek, rzecz jasna, mówię o tendencji socjologicznej, można dostrzec pewną formę kontrkolonialnego rewanżyzmu, który przeradza się w „antybiały” rasizm. Grabieże, do których doszło we Francji kilka dni temu, należało postrzegać nie jako zwykłe rabunki, lecz jako łupieżcze najazdy.
Imigracja we Francji. „Nasze narody stają się obce we własnych krajach”
Czy pełna integracja jest jeszcze możliwa?
Pomijając kwestię samej przemocy, nie istnieją już podstawowe warunki umożliwiające integrację i asymilację ludności imigranckiej. Stopniowo i relatywnie szybko obserwujemy, jak historyczne narody Zachodu stają się mniejszością we własnych państwach. To tragiczny proces. Nasze narody stają się obce we własnych krajach.
Po drugiej stronie Atlantyku obserwujemy podobne zjawisko: młodzi się buntują, ale w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych ich protesty wymierzone są między innymi w przeszłość. Kilka lat temu byliśmy świadkami ruchów domagających się usuwania pomników i cenzurowania książek, w tym dzieł Marka Twaina. Jakie są najważniejsze postulaty przyświecające młodzieżowym ruchom protestu w Ameryce Północnej?
Nie należy myśleć o tym w kategoriach postulatów. Każde społeczeństwo można postrzegać jako system zapór, które powstrzymują destrukcyjne impulsy, a nawet sam impuls chaosu, nieustannie obecny w ludzkiej naturze, który zawsze w niej działał i zawsze będzie działał. Chodzi o to, by ucywilizować nieopierzone zwierzę, które drzemie w każdym z nas, rozwijać dążenie do współpracy społecznej i budować społeczeństwo oparte na zaufaniu. W takim społeczeństwie władza, w tym również jej represyjny wymiar, stopniowo ustępuje miejsca obyczajom. Nie trzeba już wszystkiego zakazywać, aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo, ponieważ sami nakładają na siebie ograniczenia. Dobrze urządzone społeczeństwo to takie, w którym sprawnie funkcjonuje regulujące superego.
Czy jesteśmy świadkami niszczenia tych zapór?
Owszem. System zapór upadł, stopniowo podgryzany przez destrukcyjne ideologie. Można zresztą powiedzieć, że młode pokolenie, przynajmniej od początku lat dwudziestych XXI wieku i rewolucji „woke”, zostało owładnięte przez systemy ideologiczne i uczestniczy w procesie psychicznej oraz fizycznej autodestrukcji. Świadczy o tym obłąkańcze negowanie własnej tożsamości płciowej i tożsamości płciowej innych osób, ale także dowartościowanie estetyki brzydoty czy rozwój praktyk samookaleczania, czy to pod postacią pokrywania całego ciała tatuażami, czy też skaryfikacji.
Niestety, odbudowanie tych zapór jest znacznie trudniejsze niż doprowadzenie do ich upadku. Społeczeństwo musi się jednak bronić, a czasami powinno wysłać sygnał, że zabawa się skończyła i że chaos nie ma wszelkich praw.

