Reklama
Reklama
Reklama

„Jest kłamcą lub mitomanem”. Sąd nakazał Sikorskiemu sprostowanie słów o Gibale

Radosław Sikorski
„Jest kłamcą lub mitomanem”. Sąd nakazał Sikorskiemu sprostowanie słów o Gibale (fot. Paweł Supernak / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Sąd Okręgowy w Krakowie nakazał w piątek Radosławowi Sikorskiemu opublikowanie sprostowania wypowiedzi o Łukaszu Gibale. Minister spraw zagranicznych wcześniej sugerował, że sąd uznał krakowskiego kandydata za kłamcę lub mitomana. Nieprawomocne postanowienie zapadło tuż przed niedzielną drugą turą wyborów prezydenta Krakowa.

  • Sąd stwierdził, że nie istnieje orzeczenie uznające Gibałę za kłamcę lub mitomana, i nakazał Sikorskiemu sprostowanie w mediach społecznościowych.
  • Sąd oddalił żądania komitetu Gibały dotyczące przeprosin i 10 tys. zł na rzecz fundacji.
  • Obie strony komentują decyzję z mieszanymi uczuciami: komitet żałuje braku przeprosin, a pełnomocnik ministra podtrzymuje, że wypowiedź była oceną.

Gibała drugim Wokulskim? „Kraków dla mieszkańców to moja obsesja”

Sąd Okręgowy w Krakowie nakazał wicepremierowi i ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu sprostowanie wypowiedzi, w której szef MSZ powiedział, że mieszkańcy mają wybór między kimś „o kim sąd już stwierdził, że jest kłamcą lub mitomanem”. Postanowienie jest nieprawomocne.

Komitet Gibały wniósł o sprostowanie tych słów, przeprosiny i zasądzenie 10 tys. zł na rzecz fundacji pożytku publicznego.

Reklama
Reklama

Sprostowanie do końca głosowania

W piątek rano sąd zakazał Sikorskiemu rozpowszechniania wypowiedzi sugerującej, że sąd uznał Gibałę za „kłamcę lub mitomana”. Nakazał też opublikowanie sprostowania w portalach społecznościowych. Ma być widoczne do godz. 21 w niedzielę, czyli do zakończenia głosowania w II turze. Wniosek oddalono w części dotyczącej przeprosin i wpłaty pieniężnej.

W ustnym uzasadnieniu sędzia Zbigniew Zgud zaznaczył, że spór dotyczył głównie charakteru debaty publicznej i używanego w niej języka. Przyznał, że bywa on ostry i kontrowersyjny, a mówcy sięgają po zabiegi publicystyczne wzmacniające przekaz. Nie upoważnia to jednak nikogo, nawet w najbardziej zażartej debacie, do posługiwania się faktami nieprawdziwymi.

Postępowanie miało ustalić, czy jakikolwiek sąd stwierdził, że Gibała jest kłamcą lub mitomanem. Wykazało, że takiego orzeczenia nie ma. Sędzia podkreślił, że gdyby wicepremier wyraził jedynie ocenę kandydata, miałoby to mniejsze znaczenie niż powołanie się na orzeczenie sądu. Sprawa nie przesądza zatem, czy o kandydacie wolno mówić w ostrych słowach.

Satysfakcja i zastrzeżenia stron

Pełnomocnik komitetu Gibały, radca prawny Rafał Zontek, wyraził żal, że sąd nie nakazał przeprosin. Przyznał jednak, że z satysfakcją przyjmuje decyzję o sprostowaniu w mediach społecznościowych. Adwokat Rafał Rozwadowski, pełnomocnik ministra, podtrzymał, że zaskarżona wypowiedź była oceną, a nie stwierdzeniem faktu, więc nie powinna być rozstrzygana w trybie wyborczym. Ucieszyło go jednak ograniczenie roszczenia do publikacji sprostowania.

Reklama
Reklama

Na czwartkowej rozprawie Rozwadowski wnosił o oddalenie wniosku. Przekonywał, że słowa Sikorskiego były interpretacją decyzji sądu o sprostowaniu wypowiedzi Gibały i mieściły się w dopuszczalnym, kategorycznym języku debaty publicznej. Prawnik komitetu twierdził zaś, że wypowiedź przekroczyła granice akceptowalnej debaty.

Piąte postępowanie wyborcze

Tydzień wcześniej, również w piątek, sąd nakazał sprostowanie Gibale. Dotyczyło to jego radiowego wywiadu, w którym mówił, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych KO, deklarujących otwartość na współpracę po ewentualnej wygranej w wyborach.

W reakcji na te słowa w czwartek wszyscy 19 krakowskich radnych KO podpisało oświadczenia, zaprzeczając tym doniesieniom. Była to piąta sprawa w trybie wyborczym podczas kampanii przed wyborami prezydenta Krakowa.

Druga tura odbędzie się w niedzielę. Zmierzą się w niej Łukasz Gibała, radny miejski i przedsiębiorca (36,38 proc. głosów w I turze), oraz senator KO i prezes Izby Zbożowo-Paszowej Monika Piątkowska (29,91 proc.). Wybory są efektem odwołania w referendum w maju prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego (KO).

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama