Reklama
Świat

„Nie chcę stać nago pod prysznicem z prawicowymi ekstremistami”. AfD wygrała mimo politycznej izolacji

Niemiecki establishment próbował wyrzucić AfD z: koalicji, debat, konferencji, a nawet... szatni. Problem w tym, że nie da się wyrzucić partii z urn wyborczych. A tam AfD właśnie odniosła spektakularne zwycięstwo.

Paweł Musiałek
Opinia autorstwa: Paweł Musiałek
Dzisiaj 19:18
6 min
Establishment izolował AfD od koalicji po piłkarską szatnię – partia i tak świętuje dziś jedno z największych zwycięstw w swojej historii. (fot. FILIP SINGER / PAP)
TYLKO NA

Zwycięstwo Alternative für Deutschland (AfD) w Saksonii-Anhalt było spektakularne. 44 proc. głosów przy 78 proc. frekwencji musi robić wrażenie. Partia uzyskała wynik wyższy niż wskazywany w prognozach, mimo że te pokazywały i tak rekordowe poparcie. Oczywiście proste przełożenie wyniku z Saksonii na całe Niemcy nie jest takie proste, ale dziś liderzy tej partii mogą z optymizmem patrzeć nie tylko na stanowiska w Saksonii.

Zwycięstwo pomimo trudności

To, co robi największe wrażenie, to jednak nie tyle sam wynik, co okoliczności, w jakich partia je zdobyła. Podkreślmy, że od lat konsekwentnie stosowana jest wobec tej partii strategia „kordonu sanitarnego”. Partia ta jest uznana za „enfant terrible” niemieckiej polityki, a więc formację, którą należy izolować. Z AfD nie współpracuje żadna „establishmentowa” partia polityczna, czyli CDU, SPD, FDP czy Zieloni.

Czytaj także: Historyczne zwycięstwo AfD. Reaguje kanclerz Niemiec

Brak współpracy oznacza nie tylko niechęć do budowania koalicji na szczeblu federalnym czy choćby landowym. Kordon sanitarny, a właściwie z niemiecka „Brandmauer”, czyli „zapora ogniowa”, dotyczył niemal wszystkich aspektów „styku” z AfD. Polityka ta obejmowała m.in. izolację w parlamencie. AfD jako jedyna partia nie ma miejsca w Prezydium Bundestagu. Mimo długiej tradycji przyznawania partiom politycznym stanowisk przewodniczących w parlamencie proporcjonalnie do liczby mandatów w Bundestagu wszystkie propozycje AfD były systemowo utrącane.

Reklama
Reklama

Podobnie sytuacja wyglądała z projektami ustaw. Inne partie je odrzucały bez żadnej merytorycznej debaty. Żeby uzmysłowić sobie skalę odrzucenia, warto przypomnieć historię ze stycznia 2025 r., kiedy to w niemieckim parlamencie przeszła uchwała o zaostrzeniu polityki migracyjnej dzięki głosom AfD.

Sprawdź również: AfD wygrywa w Saksonii-Anhalt. Ekspert: Zamyka się pewien okres w historii Niemiec

Podkreślmy: nie była to inicjatywa tej partii, a jedynie posłowie tej partii zagłosowali za. Arytmetyka parlamentarna wskazała, że głosy te były decydujące, co wywołało histerię. W Berlinie na ulicę w proteście przeciw rzekomemu zerwaniu „zapory ogniowej” wyszło ponad 100 tys. ludzi. W efekcie część posłów CDU zagłosowała przeciw własnej ustawie, uznając, że poparcie AfD czyni ją politycznie nie do przyjęcia. Uznali, że lepiej przegrać głosowanie, niż wygrać głosami AfD.

Żeby z kolei wyobrazić sobie nie tylko instytucjonalny, ale i towarzyski wymiar izolacji, warto przytoczyć przykład zespołu piłkarskiego złożonego z posłów wszystkich formacji obecnych w parlamencie – FC Bundestag. Mimo że posłowie grają zupełnie towarzysko, w 2024 r. podjęto formalną decyzję, że członkowie AfD nie będą z nimi grać. Poseł Zielonych Kassem Saleh szczerze wyjaśniał, że nie chce stać nago pod prysznicem z prawicowymi ekstremistami. Sąd później co prawda odrzucił tę decyzję jako niezgodną ze statutem klubu, ale i tak próżno szukać w składzie posłów tej partii.

Kordon wykracza poza stricte system partyjny i obejmuje szerszy polityczny ekosystem. W mediach głównego nurtu AfD jest stale radykalnie niedoreprezentowana, także w mediach państwowych. Polityków tej partii nie zaprasza się na konferencje, w tym nawet tak flagowe jak słynna Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium. Jej szef Christoph Heusgen powiedział wprost, że nie zaprasza AfD, bo ta partia nie pasuje do zasady „Pokój przez dialog”. Kordon sanitarny miał więc charakter kompletny i obejmował cały niemiecki establishment.

Reklama
Reklama

Porażka kordonu

Zwycięstwo w Saksonii jest ważne nie tylko dlatego, że przypieczętowało siłę AfD, ale także dlatego, że ujawniło bankructwo polityki kordonu sanitarnego. Realizowana od wielu lat polityka nie tylko okazała się nieskuteczna, ale w dużej mierze można postawić tezę, że… pomogła AfD. Zapora ogniowa uwiarygadniała narrację tej partii, że mamy do czynienia z politycznym kartelem, który ogranicza demokrację.

Może Cię zainteresować: Mówią „nie” dla Schengen i euro. Czy strach przed AfD ma wielkie oczy?

Po drugie, fakt, iż wszystkie partie stosowały kordon, upodabniał je do siebie i dodatkowo wzmacniał narrację o AfD jako prawdziwej alternatywie, tworząc przy tym korzystny podział: AfD kontra reszta świata. Takie ustawienie spowodowało umieszczenie AfD w centrum debaty publicznej i mimo iż mikrofonu jej nie dawano, to de facto nagłaśniano jej obecność. Dodatkowo tworzyło to wrażenie walki „underdoga” z faworytami, co generuje dodatkową sympatię i spaja tożsamość, budując więź z elektoratem, który szczególnie na Wschodzie z wielu powodów czuje się również odrzucony przez mainstream.

Blokada medialna spowodowała, że partia musiała inwestować we własne kanały dotarcia, które we współczesnej komunikacji politycznej okazały się dużo bardziej skuteczne niż tradycyjne media. Można więc powiedzieć, że to media głównego nurtu zmusiły AfD do szukania niekonwencjonalnych narzędzi, które znalazła.

Co dalej?

Po tak spektakularnej porażce dotychczasowej strategii mainstreamu wydawać by się mogło, że oczywistą kwestią jest istotna modyfikacja kordonu. Pierwszym testem mogłoby być sprawdzenie nowej polityki w Saksonii. To właśnie propozycja wspólnych rządów CDU z AfD na poziomie landu mogłaby ograniczyć poparcie dla AfD i jej pochód po władzę na poziomie federalnym. Nic tak szybko nie zabiera politycznego tlenu partiom antyestablishmentowym jak współpraca z… establishmentem. Nic takiego jednak nie będzie miało miejsca. Na problem uderzenia głową w mur najwyraźniej odpowiedziano… wydłużeniem rozbiegu.

Reklama
Reklama

Polecamy też: Szefernaker ostrzega przed AfD. „To jest dla nas problem”

Wszystkie partie establishmentowe zapowiedziały politykę kontynuacji, licząc, że koalicja AfD i radykalnej, ale po lewej stronie, BSW „wypali” obie formacje. Choć pojawiają się pierwsze głosy wzywające do modyfikacji strategii, to nie są one na tyle głośne, by prawdopodobna była istotna zmiana. Dlatego zwycięstwo w Saksonii może słusznie okazać się pierwszym trofeum w marszu po władzę także w innych regionach. Kto wie, być może także w wyborach parlamentarnych.

Źródło: Zero.pl
Paweł Musiałek
Paweł MusiałekPrezes Klubu Jagiellońskiego. Absolwent politologii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie ukończył także Interdyscyplinarne Studia Doktoranckie „Społeczeństwo-Technologie-Środowisko”. W 2025 r. obronił rozprawę doktorską na temat sporu o polską politykę zagraniczną po 2004 r., pod kierunkiem prof. Antoniego Dudka. Autor publikacji naukowych i analitycznych z zakresu przede wszystkim polityki energetycznej i zagranicznej - autor zewnętrzny